Chmiel: Czy polowanie na dwutlenek węgla będzie bezpieczne?

6 maja 2020, 15:00 Energetyka
Komin w Elektrowni Kozienice. Fot. BiznesAlert
Komin w Elektrowni Kozienice. Fot. BiznesAlert

Idea wychwytu CO2 czyli CCS jest dalej promowana z niesłabnącą determinacją w UE. W październiku 2019 roku zostało opublikowane sprawozdanie KE z wdrażania Dyrektywy 2009/31/WE dot. geologicznego składowania CO2. Ze sprawozdania wynika, że działania podjęte przez niektóre państwa członkowskie, które zamierzają zezwolić na składowanie na swoim terytorium CO2 i muszą przeprowadzić ocenę dostępnych możliwości składowania, dają pozornie nawet pewną nadzieję – pisze Piotr Chmiel, współpracownik BiznesAlert.pl.

Niderlandy szacują swoje teoretyczne możliwości składowania na około 1,7 miliardów ton na obszarze Morza Północnego, głównie na terenie wyeksploatowanych pól gazowych. Zgodnie ze sprawozdaniem projektu NORDICCS dostępne możliwości składowania w Danii wynoszą 22 mld ton CO2 w wodonośnych pokładach solankowych i 2 mld ton na obszarze złóż węglowodorów. Niemcy oceniły swoje możliwości składowania na około 75 mld CO2 na terenie wybranych największych pól gazowych oraz pomiędzy 20 a 115 mld ton CO2 w wodonośnych pokładach solankowych.

Po dokonaniu prostych obliczeń wynika, że możliwości składowania CO2 w UE są na poziomie ok. 200 mld ton. Dla porównania UE emituje rocznie ok. 3,2 mld ton CO2 czyli magazyny wystarczyłyby na ok. 70 lat – czyli całkiem sporo. Aby wszystko zadziałało trzeba TYLKO: poprawić efektywność wychwytu (spadek efektywności energetyki zawodowej aż o osiem procent), stworzyć cały system przesyłu CO2, przekonać wiele państw że składowanie jest bezpieczne. Ponadto nie do końca jest wiadome jak CO2 będzie się zachowywać już zeskładowane. Czy nie będzie wywoływać nieprzewidzianych reakcji chemicznych?

Przykładowo, 80 procent warstw wodonośnych pokładów solankowych, dobrze nadających się na magazyny, znajduje się w państwach, w których składowanie jest zabronione. Sam proces wychwytu wymaga olbrzymich ilości pary wodnej (olbrzymi wydatek energetyczny). Pozostaje jeszcze problem przemieszczenia CO2 z miejsca wychwytu do miejsca składowania. Nie należy również zapominać, że jeśli nawet powstałaby taka instalacja to jej montaż zająłby z rok i należałby na ten okres zatrzymać produkcję energii w danej jednostce co wydaje się praktycznie niemożliwe.

Kilka państw przeprowadziło oceny wychwytu CO2 które wykazały, że CCS nie jest ekonomicznie uzasadniony:Estonia (jedną), Francja (jedną), Niemcy (sześć), Rumunia (sześć) i Polska (osiem). W niektórych elektrowniach pojawiły się dodatkowo inne nieprzewidziane trudności. W Estonii warunki geologiczne ocenia się jako niekorzystne, a w Niemczech elektrownie nie mają dostępu do odpowiednich składowisk.

Może jednak ktoś w końcu w UE (oficjalnie temat już jest omawiany przez 11 lat) zada pytanie – ile nas to już kosztowało, ile dalej nas będzie to kosztować i czy jest jakaś granica czasowa współfinansowania CCS? UE, ponoć zawsze pragmatyczna, nie może zdecydować się na rozstrzygnięcie tego zagadnienia i kontynuuje temat bez jasno określonej granicy. Lobby górnicze (główny sponsor tych działań) jest zainteresowane ciągłym podsycaniem idei o CCS i zrobi wszystko aby ten mit podtrzymywać. Być może za 10 latach pojawi się Rozporządzenie/Dyrektywa, które złamie pierwszą zasadę termodynamiki i w końcu da zielone światło CCS.