font_preload
PL / EN
Energetyka OZE 29 listopada, 2013 godz. 15:44   
KOMENTUJE: Bartłomiej Derski

Derski: Nowy projekt ustawy o OZE budzi jeszcze więcej wątpliwości

Bartłomiej Derski

Nowy projekt ustawy o Odnawialnych Źródłach Energii przedstawiony przez Minsiterstwo Gospodarki budzi wiele wątpliwości wśród przedstawicieli branży. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Bartłomieja Derskiego z portalu WysokieNapiecie.pl. 

– Obecny projekt zdecydowanie idzie w kierunku ograniczenia wsparcia dla małej energetyki i zaangażowania w duże projekty. W przypadku mniejszych firm spełnienie wymogów niezbędnych do udziału w aukcji będzie trudne. Wezmą udział największe spółki, które będzie na to stać przy uwzględnieniu dużego ryzyka, że inwestycja się nie zwróci – ocenia ekspert. – Opłata za udział to 30 zł/KW. To jest jednak wierzchołek góry lodowej wydatków. Gotowy projekt doprowadzony do etapu budowy, np. w wypadku farm wiatrowych, kosztuje od stu do dwustu tysięcy euro za MW. To znacznie więcej niż kaucja. Co gorsze, nawet po zainwestowaniu tych pieniędzy inwestor biorący udział w aukcji nie ma żadnej gwarancji zwrotu.

– W projekcie ustawy nie ma zapisów o częstotliwości aukcji. Jeżeli regulator postąpi racjonalnie, to dopuści możliwość kilku aukcji pozwalających na oswojenie się inwestorów z nowym systemem. Brak zapisów na ten temat w ustawie zwiększa ryzyko przez nich ponoszone. To trzeba zmienić – mówi nasz rozmówca.

– Kolejny projekt wzbudza jeszcze więcej wątpliwości, niż poprzednie. Rozmawiałem z przedstawicielami branży, także z sektora państwowego, że nie należy się przywiązywać do tego projektu, bo jest on tak kontrowersyjny, że na pewno nie przejdzie dalszych etapów legislacji. Tak bardzo są oni zaskoczeni przedstawionymi propozycjami – przypuszcza Derski.

– Dziś kończą się konsultacje społeczne i międzyresortowe. Ministerstwo Gospodarki je zbierze i będzie uwzględniać lub nie w projekcie. Zgodnie z zapowiedziami ma jeszcze przed końcem roku przyjąć projekt i przekazać go na Komitet Stały Rady Ministrów, dalej do rządu i parlamentu – kończy rozmówca BiznesAlert.pl.