Nowa dyrektywa ma pozwolić na 40 procent udziału źródeł odnawialnych w produkcji energii do 2030 roku

18 czerwca 2021, 14:00 Alert
Offshore
Offshore. Fot. PSEW

Do mediów przedostał się w projekt rewizji dyrektywy ws. odnawialnych źródeł energii, planowanej przez Komisję Europejską. Został on już jednak skrytykowany przez branżę OZE i organizacje pozarządowe. Zarzutem jest zbyt niski poziom ambicji. Do dokumentu dotarł portal EurActiv.

Produkcja energii ze źródeł odnawialnych

Z projektu, który przedostał się do mediów wynika, że znowelizowana dyrektywa REDII ma zostać przyjęta w lipcu i ma określić wiążący cel zwiększenia udziału OZE do 38-40 procent w miksie energetycznym UE do 2030 roku. Obecnie poziom konsumpcji OZE w UE wynosi 20 procent. Dokument ten określi także co można zaliczyć jako OZE.

Jednak zdaniem organizacji ekologicznych dyrektywa nie realizuję podstawowego celu, a więc zwiększenie poziomu ambicji klimatycznych UE. Zdaniem Veerle Dossche, koordynatorki polityki energetycznej w Climate Action Network Europe nowy ogólny cel UE w zakresie odnawialnych źródeł energii do 2030 roku powinien wynosić co najmniej 50 procent. Powinny także zostać ustalone cele krajowe. – Wiążące krajowe cele dotyczące odnawialnych źródeł energii dałyby wszystkim uczestnikom rynku pewność i mogłyby skłonić rządy do odważniejszych działań na rzecz klimatu – dodała.

W projekcie uwzględniono także udział tzw. paliw niskoemisyjnych. Obejmowałoby to gazy syntetyczne i niskoemisyjne jak wodór na bazie gazu ziemnego z technologią wychwytywania dwutlenku węgla w celu zmniejszenia emisji. Zdaniem organizacji ekologicznych otworzyłoby to drzwi dla gazu i zakłóciłoby systematykę co zaliczamy do energii odnawialnej. Według Komisji Europejskiej „niskoemisyjny” wodór można również wytwarzać przy użyciu energii jądrowej. To także spotkało się z krytyką organizacji ekologicznych. – To niepokojące. Pomimo publicznych zapewnień, że w zaktualizowanych przepisach znajdzie się tylko wodór z odnawialnych źródeł energii, ten dokument sugeruje inaczej – powiedział Dominic Eagleton, działacz w Global Witness.

Offshore jest filarem transformacji

W zakresie rozwoju energetyki wiatrowej i słonecznej, organizacje środowiskowe wypowiadają się większości pozytywnie o normach nowych budynków energetycznych, uproszczonych procedurach wydawania pozwoleń na rzecz instalacji wiatrowych i słonecznych – kluczowego zapotrzebowania w szczególności przemysłu wiatrowego. Zaplanowano także stworzenie jednego okienka dla energetyki morskiej. Propozycja znowelizowanej dyrektywy uwzględnia bowiem „kompleksowej obsługi w zakresie zezwoleń” dla morskich farm wiatrowych, w ramach szczególnych środków mających na celu wspierania rozwoju morskiej energii odnawialnej.

Morskie farmy wiatrowe mają stanowić główne źródło dostaw OZE, które ma pozwolić na osiągnięcie celu udziału OZE do 2030 roku. – Bezpieczniejszy system energetyczny UE, mniej zależny od importu, zostałby osiągnięty dzięki wzrostowi w energetyce odnawialnej, w szczególności morskiej – czytamy w dokumencie.

Branża czuje niedosyt

Projekt wprowadza również „proces standaryzacji gwarancji pochodzenia”, który certyfikuje energię pochodzącą ze źródeł odnawialnych. Jednak sektor fotowoltaiczny również wyraził rozczarowanie celem 38-40 procent, twierdząc, że mógł być wyższy. Firma SolarPower Europe, grupa branżowa, wzywa do osiągnięcia celu 45 procent.

Branży wiatrowej brakuje też kilku elementów, m.in. dotyczących projektów hybrydowych łączących morskie farmy wiatrowe pomiędzy dwoma krajami, o których dyrektywa nie wspomina.

EurActiv/Bartłomiej Sawicki

Rząd przyjmie ustawę o nadzorze offshore jeszcze w tym miesiącu