Domagalski-Łabędzki: Zbudowaliśmy ostatni blok węglowy (ROZMOWA)

26 listopada 2020, 13:00 Energetyka
Radosław Domagalski – Łabędzki, wiceprezes Rafako

– Zrealizowaliśmy ważną dla polskiej energetyki inwestycję. Wychodzimy z obszaru generalnego wykonawstwa inwestycji i na projektach modernizacyjnych. Teraz czas na wpisanie się w trend dekarbonizacji gospodarki i większe zaangażowanie spółki w projekty nowej energetyki – mówi Radosław Domagalski–Łabędzki, wiceprezes Rafako współodpowiedzialnego za nowy blok węglowy Elektrowni Jaworzno.

BiznesAlert.pl: Pamiętam jak ponad rok temu policzyłam, że blok 910 MW w Jaworznie będzie miał około półroczne opóźnienie. Pomyliłam się. Wyniosło rok.

Radosław Domagalski – Łabędzki: W przypadku wieloletnich inwestycji opóźnienia nie są niczym wyjątkowym. Ostatecznie blok został oddany do eksploatacji na dwa dni przed kontraktowym terminem, 13 listopada. Nie było łatwo, bo kiedy w kwietniu bieżącego roku rozpoczynałem misję w Grupie Rafako, musieliśmy zmierzyć się przede wszystkim z awarią kotła, która od lutego sparaliżowała pracę na kilka miesięcy. A przecież końcowy etap inwestycji realizowaliśmy w okresie pandemii koronawirusa. Mimo to prace prowadziliśmy zgodnie z harmonogramem, a moc nominalną blok osiągnął w sierpniu. Teraz wkraczamy w okres gwarancji, kiedy dokonana zostanie optymalizacja wartości emisji przez blok szkodliwych substancji do środowiska. Obniżymy też minimum techniczne długotrwałej pracy bloku, z 40 do 37 proc. mocy nominalnej. To oznacza, że blok będzie bardziej elastyczny, dzięki temu w okresie mniejszego zapotrzebowania nie będzie konieczne jego odstawienie. Włączanie bloku po przestoju jest czasochłonne i kosztowne. 

Awaria… Głośno było o niej. Mówiło się, że te puzzle do siebie nie pasują, że palniki się nie nadawały. No i się spaliły.

Niezależna komisja badająca sprawę ustaliła, że było 10 czynników, które doprowadziły do awarii, ale żadna z tych okoliczności nie mogła być samoistną jej przyczyną, a więc to nieprawda.

Ale bolało.

Owszem. Awaria wygenerowała znaczące koszty związane z gwarancją, przestojem, ubezpieczeniem. Trzeba było przeprowadzić cały rozruch na nowo. 

A potem trzeba się było porozumieć się z Tauronem…

To były moje najtrudniejsze negocjacje porównywalne do tych, które jako prezes KGHM prowadziłem w sprawie kopalni Sierra Gordy w Chile z japońskim Sumitomo. Gdyby nie udział mediatorów Prokuratorii Generalnej, to do porozumienia prawdopodobnie w ogóle by nie doszło. A przynajmniej nie teraz. Dla Rafako jako spółki w restrukturyzacji było to duże wyzwanie. Bo rozmowy prowadziliśmy przecież nie tylko z Tauronem, ale i z instytucjami finansowymi, czyli mBank, PZU, Bankiem Gospodarstwa Krajowego oraz PKO BP, które zgodziły się uczestniczyć w finansowych wsparciu Rafako. 

Co to dla Państwa oznacza?

Dzięki porozumieniu z Tauronem i instytucjami finansowymi zapewniliśmy prawidłowe rozliczenie kontraktu do połowy 2023 r., czyli do końca okresu gwarancyjnego.  Ostatecznie wynagrodzenie dla Rafako wyniesie 4,6 mld zł netto.

I co dalej?

Zrealizowaliśmy ważną dla polskiej energetyki inwestycję. Wychodzimy z obszaru generalnego wykonawstwa inwestycji i na projektach modernizacyjnych. Teraz czas na wpisanie się w trend dekarbonizacji gospodarki i większe zaangażowanie spółki w projekty nowej energetyki. Inwestycje węglowe ustępują miejsca nowoczesnym technologiom, na co wskazują też decyzje polityczne. Chcemy aktywnie szukać swoich szans w projektach najpierw niskoemisyjnych, a potem zeroemisyjnych. 

A nim nowa energetyka?

Opracowujemy innowacyjną technologię, która umożliwi modernizację bloków energetycznych klasy 200MWe. One zostaną w systemie elektroenergetycznym przez kolejne 10-20 lat. Szanse na komercjalizację w krajowych i zagranicznych elektrowniach są znaczące. Przyglądamy się też projektom w infrastrukturze gazowej oraz takim, które wiążą się ze zmianą infrastruktury węglowej na gazową. Następnym krokiem może być zaangażowanie w technologie wodorowe. 

Ile potrwa stawanie na nogi i czy się powiedzie?

Warunkiem uratowania Rafako było oddanie bloku energetycznego w Jaworznie do 15 listopada 2020 r. i to zrobiliśmy. Bez tego nie byłoby rozmów z inwestorami czy perspektywy refinansowania spółki. Tak wielkich inwestycji na naszym krajowym podwórku już nie będzie. Musimy dostosować się do realiów rynku. Trzeba się szykować na inwestycje w gaz, wodór i kogenerację. Konkurencją stają się elastyczne i nowoczesne start-upy, dlatego firmom z takim bagażem doświadczeń jak Rafako na pewno będzie trudniej. Będziemy jeszcze świadkami wielu spektakularnych upadków. Moim zadaniem jest to, by z Rafako tak się nie stało i by mogło kontynuować działalność.

Ta opinia nie jest optymistyczna.

Ale dlaczego? To, że era węgla się kończy to dobra wiadomość. Nie wszystkie firmy poradzą sobie, ale będą powstawać nowe. Tylko może już nie państwowe, niesterowalne molochy, niedostosowane do rzeczywistości biznesowej, przez które w Polsce mamy dziś tak drogi prąd. 

Rozmawiała Karolina Baca-Pogorzelska

Sawicki: Węgiel nie nadąża za OZE. To mogła być przyczyna usterki w Jaworznie