AktualnościGospodarkaŚrodowisko

ETS2 i cel klimatyczny. Ekspert: Rząd odwleka problem do wyborów

ETS2 i cel klimatyczny. Ekspert: Rząd odwleka problem do wyborów
Minister klimatu, energii i usług komunalnych Danii Lars Aagaard (z lewej) i wiceminister klimatu i środowiska Polski Krzysztof Bolesta podczas posiedzenia Europejskiej Rady ds. Środowiska w Brukseli. Ministrowie dyskutowali nad prawem klimatycznym i opóźnieniem wdrożenia systemu ETS2. Fot.: PAP / EPA / Olivier Matthys

UE przyjęła cel klimatyczny do 2040 roku. Jednocześnie odwlekając wprowadzenie systemu ETS2 o rok. Polski rząd podkreśla swój sprzeciw i walkę o zmianę przepisów. Zdaniem Kuby Gogolewskiego z Mission Possible są to posunięcia mające odwlec problem do czasów wyborów, a nie realnie mu zaradzić poprzez proponowanie rozwiązań. – […] Udaje się, że jest to problem narzucony, przeciągany byle do następnych wyborów. Nikt z polskich rządzących nie chce się tym zająć – mówi.

We wtorek odbyło się spotkanie ministrów środowiska państwo członkowskich UE. Według planu miało odbyć się głosowanie dotyczące celu klimatycznego na 2040 roku. Nie podjęto jednak formalnej decyzji, zamiast tego podjęto pewien konsensus, który został potwierdzony w środę z rana. Unia dążyła do przyjęcia wspólnego stanowiska przed szczytem COP30 w Brazylii, który odbędzie się na dniach.

Bruksela zatwierdziła cel redukcji emisji, względem 1990 roku, o 90 procent do 2040 roku, jednak z zachowaniem pięcioprocentowej elastyczności i maksymalnym 3 procentowym udziałem emisji CO2. Polska, wraz z sojusznikami, apelowała o elastyczność na poziomie dziesięciu procent. UE przyjęła również możliwość zapłacenia krajom trzecim za redukcję emisji w imieniu Europy, w celu pokrycia ewentualnej nieosiągniętej wartości.

Jednocześnie dyskutowano nad wprowadzeniem systemu ETS2, którego wdrożenie opóźniono o rok do 2028.

Działania polskiego rządu w kierunku walki ze zmianami klimatycznymi komentuje Kuba Gogolewski, dyrektor programowy Fundacji Mission Possible.

Weto zamiast rozwiązania problemu

Polski rząd wielokrotnie podkreślał, że jest przeciwko wprowadzeniu celu klimatycznego i systemu ETS2 bez odpowiednich mechanizmów bezpieczeństwa. Wiceminister Krzysztof Bolesta powiedział: „Nie chcemy niszczyć gospodarki. Nie chcemy niszczyć klimatu. Chcemy ratować jedno i drugie jednocześnie”. Czy Polska stara się być głosem rozsądku czy staje okrakiem na barykadzie?

Zdecydowanie polski rząd stoi okrakiem na barykadzie. Polska nie po raz pierwszy staje okoniem wobec polityki klimatycznej. Weta klimatyczne są dość charakterystyczne dla rządu. Najgorsze jednak nie jest samo głosowania „na nie”, a brak proponowania alternatyw – mówi Kuba Gogolewski.

– Odnosząc się do ETS2, ważne jest by zamiast mówić „nie” rozmawiać o wdrożeniu mechanizmów, które ograniczą emisje z transportu i budownictwa, przy jednoczesnym sprawiedliwym potraktowaniu sektora. Sama blokada pomysłu nie rozwiązuje problemu. Odwleka go tylko w czasie, a konsekwencje rosnącej temperatury nawarstwiają się lawinowo – wyjaśnia dyrektor programowy Mission Possible.

Gogolewski dodaje, że Polska nie wdrożyła jeszcze zapisów dyrektywy, które transponują przepisy potocznie nazywane ETS2 do polskiego porządku prawnego. Jest to o tyle istotne, że jest to warunek, by  skorzystać ze środków ze Społecznego Funduszu Klimatycznego.

– Z jednej strony rządzący podkreślają konieczność walki ze zmianami klimatycznymi, z drugiej strony KPEiK jest niesamowicie spóźniony. Do tego stopnia, że Polska jest krajem, który Komisja Europejska pozwała do ETSu za opóźnienia w przyjęciu planu– wskazuje rozmówca Biznes Alert.

Byle do wyborów

ETS2 pierwotnie miał wejść w życie w 2027 roku, w tym samym roku w Polsce odbędą się wybory parlamentarne. Według doniesień unijni ministrowie środowiska zgodzili się przesunąć go o rok.

– Polska do niedawna brała pod uwagę, że w 2027 roku zostanie wprowadzony ETS2. To trochę ponad rok. Obecnie mowa jest o zwiększeniu do 2028 roku. To ciągle mało czasu. Rząd duży nacisk kładł na złagodzenie skutków wprowadzenia ETS2, i trzeba go za to pochwalić, że myśli o gwarancjach.

Ekspert wskazuje, że środki z ETS2 trafiają do budżetu, tym samym służąc finansowaniu m.in. polityki społecznej.

Bez tych środków  sytuacja budżetowa będzie jeszcze trudniejsza niż obecnie. Środki z ETS2 można przeznaczyć na różne sektory, łagodząc powstające problemy – zaznacza Gogolewski.

– Polska klasa polityczna zdaje sobie sprawę, że może zebrać poparcie krytykując cały system. To trudne zagadnienie jak cała polityka klimatyczna. To nie jest coś co może rozwiązać jeden rząd, czy jeden kraj – dodaje.

Rozmówca Biznes Alert wskazuje, że obecny rząd potrafi kontynuować projekty poprzedników jak budowę elektrowni jądrowej na Pomorzu czy CPK.

– Oczekuję podobnej determinacji w planowaniu jak dekarbonizować gospodarkę i walczyć ze zmianami klimatycznymi. Zamiast tego udaje się, że jest to problem narzucony, przeciągany byle do następnych wyborów. Nikt z polskich rządzących nie chce się tym zająć – zauważa ekspert.

– Widać również podobne trendy jak przy wdrażaniu pierwszego ETS. Wtedy to media, politycy i niektóre firmy straszyły znacznymi podwyżkami prądu. Krytykowały Unię. Teraz można dostrzec powrót do tego, straszakiem jest wpływ ETS 2 na koszty życia. Kampanie strachu nikomu nie służą – zaznacza rozmówca redakcji.

Słowa niepoparte planem

– Polska z jednej strony mówi o większej elastyczności i mechanizmach bezpieczeństwa, z drugiej brak jej faktycznego planu. Wskazania jaką widzi ścieżkę zmierzającą do osiągnięcia zeroemisyjności do 2050 roku, jakie są wyzwania i czego potrzebuje by je pokonać. Byłoby to wiarygodniejsze, tak Polska sprawia wrażenie, że chce jedynie opóźnić proces osiągania neutralności klimatycznej przez gospodarki państw członkowskich UE  – mówi Gogolewski

– Kredyty węglowe, które przekładają działania na teren krajów trzecich też nie rozwiązują problemu. Działania muszą gwarantować trwałość, a nie jest to możliwe gdy akcje podejmuje się poza granicami kraju. Gwarancje są wtedy bliskie zeru. Polska może gwarantować działania zmniejszające emisje u siebie, nie np.  w Kongo czy w Wietnamie, na których to państw decyzje ma zerowy wpływ – wyjaśnia rozmówca Biznes Alert.

Jak dodaje słusznym jest wsparcie innych krajów, ale na pierwszym miejscu Polska powinna zadbać o własne podwórko. Tu ma największą moc sprawczą, na ograniczanie emisji krajowych największy wpływ.

Rozmawiał Marcin Karwowski


Powiązane artykuły

Plan uderzenia w petropaństwo Putina. Indie już razem z USA

Decyzja Indii o wstrzymaniu zakupów rosyjskiej ropy nie jest zwykłym epizodem w wojnie handlowej z USA. To wydarzenie o znaczeniu...
Centrum danych. Fot. Freepik

Silniki lotnicze i turbiny na ratunek centrom danych?

Deweloperzy centrów danych coraz częściej sięgają po silniki lotnicze i generatory zasilane paliwami kopalnymi, by sprostać rosnącym potrzebom sektora sztucznej...

Nie tylko KSeF paraliżuje księgowych. „e-Sprawozdania” nie gotowe

Chaos w rozliczeniach na początku roku to nie tylko wina KSeF. Od stycznia obowiązuje nowy format sprawozdań finansowych, ale rządowe...

Udostępnij:

Facebook X Pinterest WhatsApp