font_preload
PL / EN
Alert 17 lutego, 2015 godz. 8:34   
REDAKCJA

Gazprom sam rezygnuje z towarów z państw które nałożyły sankcje na Rosję

serwis

(Wiedomosti/Wojciech Jakóbik)

Z informacji dziennika Wiedomosti wynika, że rosyjski Gazprom przyjął decyzję o tym, że będzie krozystał ze sprzętu i produktów od dostawców spoza krajów, które wprowadziły sankcje przeciwko Rosji. W razie potrzeby będzie szukał zastępczych lub produkował własne.

Większość firm na liście do zastąpienia zajmują spółki z USA, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Japonii jak Siemens, Motorola, Schlumberger, Weatherford, Baker Hughes, Schneider Electric, MAN Turbo, Kenwood, Sumitomo, Kawasaki, Caterpillar.

Z kolei Gazprom Nieft poinformował 2 lutego, że powołał specjalny Dział ds. substytutu importu i zagranicznych technologii. Podstawowym zadaniem nowej jednostki będzie systematyczne monitorowanie rynku rosyjskiego pod kątem wyprodukowania w kraju towarów i materiałów mogących zastąpić produkty importowane i pomóc firmie w realizacji jej ambitnych przedsięwzięć, jak poszukiwania w złożach niekonwencjonalnych. Dział podlega Departamentowi zamówień i budowy kapitału spółki Gazprom Nieft.

Jak wcześniej zauważył prezes ds. Europy Północnej i Rosji włoskiej Grupy ENI, Franco Magnani, przy obecnych sankcjach, rosyjski przemysł naftowy i gazowy będzie skazany wyłącznie na krajową technologię i sprzęt. – Pytanie, czy Rosję stać na samodzielne wypracowanie technologii i know-how na odpowiednim poziomie, aby wydobywać własne zasoby surowców energetycznych – zauważa Magnani. – W dodatku wymaga to czasu i ogromnych kosztów. Z drugiej strony Rosjanie są zaradni – stwierdził Włoch.

Warto przypomnieć w tym kontekście wypowiedź rosyjskiego wiceministra energii Kiryła Mołodcowa, który we wrześniu ub.r. ocenił, że rosyjskie firmy będą w stanie wyprodukować sprzęt dla sektora ropy i gazu, który będzie zastępował import z Zachodu, za trzy do czterech lat. Do tego czasu, jeśli utrzymają się sankcję będą mieć poważne trudności. Mimo, że ok. 80 proc. sprzętu w tym sektorze jest produkcji krajowej, te 20 proc. z importu jest szczególnie istotne – przyznał Mołodcow.

Według szefa finansowego Gazpromu firma jest w stanie przetrwać obecne problemy wywołane tanią ropą naftową i sankcjami zachodnimi wobec Rosji. Nie odnosi się on jednak do kluczowych problemów spółki.

– Firma zmniejszyła w zeszłym roku dług o 10 procent, ma osczędności rzędu 20 mld dolarów i zyskuje na taniejącym rublu – wymienia Andriej Krugłow w rozmowie z Bloombergiem. Zapowiada testy wytrzymałościowe budżetu Gazpromu dla ceny ropy w wysokości 40 i 50 dolarów za baryłkę. Krugłow nie widzi potrzeby, aby firma, która go zatrudnia musiała prosić rząd rosyjski o pomoc finansową, jak zrobiły to Rosnieft i Novatek. Podkreśla, że Gazprom jest nastawiony na eksport i zyskuje na obecnej obniżce cen rubla, a przez to może przezwyciężyć straty spowodowane spadkiem ceny ropy naftowej.

– W erze drogiej ropy nie kupowaliśmy wielkich nieruchomości. Nigdy nie opieraliśmy swoich założeń budżetowych na cenie ropy wyższej, niż 90 dolarów za baryłkę – deklaruje Rosjanin w komentarzu dla Bloomberga.

Agencja wskazuje jednak, że analitycy Gazpromu zaliczyli już kilka wpadek. W 2008 roku Gazprom wróżył 250 dolarów za baryłkę tuż przed nagłym spadkiem jej wartości do 40 dolarów. Zapowiadał także, że w 2015 roku będzie wart 1 bln dolarów a tymczasem obecnie jest wyceniany na 54 mld dolarów.

Gazprom traci także zyski, które według szacunków analityków Bloomberga spadną w tym roku o 14 procent. Krugłow nie chciał komentować tego tematu. Odniósł się jednak do inwestycji. – Nasze zdolności finansowania w średnim terminie są prawie nienaruszone – ocenił, przekonując, że krótkoterminowy dług firmy wynosi 7 mld dolarów i jest możliwy do pokrycia za pomocą własnych środków. Poza tym Gazprom nie został dotąd objęty sankcjami zachodnimi i może pożyczać na Zachodzie. Tracą Gazprombank i Gazprom Nieft należące do Gazpromu.

Pytany o relacje z inwestorami Andriej Krugłow zapewnił, że pomimo rosnącego zainteresowania współpracą z Azją, Gazprom nie odwraca się od USA i Unii Europejskiej. – Rynek europejski pozostanie głównym kierunkiem eksportu naszych surowców i źródłem zysków w nadchodzących latach – ocenił. – Logika ekonomiczna przeważy nad politycznymi motywami.

W wywiadzie dla Bloomberga Rosjanin nie odniósł się do dwóch kluczowych problemów Gazpromu: spadku zysków w Europie spowodowanego malejącym zainteresowaniem rosyjskim gazem i spadającą konsumpcją energii oraz zagrożenia dla wielkich inwestycji jak gazociągi: Turkish Stream, Siła Syberii, Gazociąg Ałtaj oraz terminale: Baltic LNG oraz Władywostok LNG. Te projekty są zagrożone ze względu na niepewność polityczną. Komisja Europejska wątpi w wiarygodność Turkish Stream a chińskie banki dotąd nie dofinansowały gazociągowych projektów. Sankcje pośrednio uderzające w długofalowe przedsięwzięcia Gazpromu. Tania ropa zmniejsza opłacalność wymienianych projektów LNG.