Stachura: Nowy rok, stary Huawei. Jakie postanowienie noworoczne wybierze Polska?

5 lutego 2021, 07:30 Bezpieczeństwo
telefon komórka telekomunikacja smartfon 5G
Źródło: freepik.com

2020 rok upłynął firmie Huawei pod znakiem niezbyt dobrej reklamy i niepokoju o byt na rynku. Kraje z całego świata, jeden po drugim, obierały strony wśród przeciwników lub zwolenników chińskiej firmy. Chińczycy rozpoczynają Nowy rok od współpracy z Arabią Saudyjską przy cyfryzacji sektora ropy i gazu. Reszta świata nieco mniej optymistycznie patrzy na propozycje Azjatów. Jaki kurs obierze Polska? – pisze Jędrzej Stachura, redaktor BiznesAlert.pl

Po burzy słońce wychodzi zza chmur…

Huawei rozpoczyna nowy rok nieco bardziej optymistycznie niż poprzedni. W lutym 2021 roku gigant naftowo-gazowy podpisał porozumienie o współpracy (Memorandum of Understanding) z Saudi Aramco i Saudi Telecom Company (STC), które ma zaowocować stworzeniem planu cyfryzacji sektora ropy i gazu. Firmy uruchomią wspólny program rozwoju innowacyjnych technologii i aplikacji 5G.

Saudi Aramco zdaje sobie sprawę z faktu, że 5G to główna technologia umożliwiająca transformację cyfrową. Koncern chce współpracować z lokalnymi dostawcami, wprowadzać innowacje i opracowywać rozwiązania na rzecz sieci 5G w swoich obiektach.

Arabia Saudyjska umieściła cyfryzację sektora ropy i gazu w centrum swojej strategii Vision 2030. Saudyjczycy wchodzą w tzw. fazę przyspieszenia komercjalizacji 5G. Mają nadzieję, że to właśnie technologia 5G, która oferuje dużą szybkość połączeń internetowych i niewielkie opóźnienia, stanie się motorem rozwoju wielu branż, nie tylko gazu i ropy.

Saudi Aramco korzysta również na współpracy z STC, które oferuje usługi telekomunikacyjne, stacjonarne, mobilne, usługi internetowe i, co najważniejsze z pespektywy nafciarzy, cyfrowe rozwiązania dla przedsiębiorstw. Kilka tygodni temu firmy ogłosiły premierę superkomputera Dammam 7, który będzie jednym z najpotężniejszych komputerów na świecie. Co ciekawe, jego nazwa pochodzi od odwiertu naftowego odkrytego w 1938 roku.

Nowe urządzenie będzie dysponować mocą obliczeniową wynoszącą 55,4 petaflopsów (około 55,5 biliarda operacji numerycznych na sekundę), co pozwala na przetwarzanie i obrazowanie najbardziej obszernych zbiorów danych geofizycznych. Ta technologia umożliwi nowe odkrycia i zwiększone odzyski, które mają znaczenie zarówno dla zapewnienia odpowiedniej podaży, jak i obniżenia kosztów przy jednoczesnym zwiększeniu produktywności. Saudyjczycy podkreślają, że Dammam 7 to kolejny krok ku zwiększeniu wydajności oraz bezpieczeństwa produkcji ropy i gazu.

Koń trojański?

Istnieje więc państwo, które chce współpracować z Huawei, i to nie na pierwszym lepszym gruncie. Arabia Saudyjska jest bowiem czołowym producentem ropy naftowej i to właśnie do niej należy ponad 10 procent rocznego wydobycia na świecie. Trudno przypuszczać, aby Saudyjczycy nie śledzili wydarzeń wokół wielkiego kontrahenta. A może to Europa robi wszystko, aby wykończyć konkurencję z Chin, a Azjaci są w tym wszystkim poszkodowanymi.

Huawei raz po raz jest oskarżany o inwigilowanie na rzecz państwa chińskiego. W grudniu 2020 roku w prasie pojawiły się informacje, że Huawei oraz firma Megvii, zajmująca się technologią rozpoznawania twarzy, pracowały nad systemem, który miał lokalizować Ujgurów, mniejszość muzułmańską w Chinach, i zgłaszać ich obecność policji.

Niektórzy obserwatorzy, być może fani teorii spiskowych, mogą kojarzyć chińską technologię 5G z drewnianym koniem, który wjechał do Troi otoczony wiwatującym tłumem, zwiastował bowiem koniec wojny. Następny poranek nie był już tak wesoły. Przez wielu ekspertów Huawei jest uważany właśnie za konia trojańskiego, który oferuje innowacyjne technologie, a tak naprawdę zbiera informacje i przynosi je na tacy władzom w Chinach. Francja nie chce chińskiej fabryki na swoim terytorium, Wielka Brytania odcina się od „huaweiowskiego” 5G a nowy prezydent USA Joe Biden podtrzymuje politykę blokowania Chińczyków, którą stosował jego poprzednik. Być może świadczy to o zabijaniu wolnego rynku i otaczaniu swojego podwórka drutem kolczastym, ale jest również pokazem siły.

Polska gościnność

USA i niektóre kraje europejskie mogą blokować nawet największe koncerny na świecie. Jeśli im coś nie pasuje, stawiają wysoki mur, którego Chińczycy nie są w stanie przeskoczyć. Jak na tym polu wypada Polska? Otóż nasz kraj nie ma obecnie prawnych narzędzi, których mógłby użyć do zablokowania jakiegokolwiek dostawcy.

W 2018 roku prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, implementującą do polskiego porządku prawnego dyrektywę o środkach na rzecz wysokiego poziomu bezpieczeństwa sieci i systemów informatycznych na terytorium Unii. Polska zdefiniowała obowiązki dostawcy usług cyfrowych i rodzaje incydentów, które mogą zagrażać bezpieczeństwu.

Ministerstwo cyfryzacji pracuje nad nowelizacją tej ustawy i polską definicją dostawcy wysokiego ryzyka. Podczas tego procesu musi wziąć pod uwagę stanowisko Unii Europejskiej i NATO. W projekcie noweli pojawia się pomysł, który może mocno utrudnić żywot chińskiej firmy na polskim rynku. Jeśli dana firma zostanie uznana za dostawcę wysokiego ryzyka, operator będzie musiał usunąć jej sprzęt i nie będzie mógł go instalować w przyszłości. Co więcej, jeśli tego nie zrobi do pięciu lat, dostanie wysoką karę, która może wynieść nawet trzy procent rocznego światowego obrotu. Bez wątpienia, taka zmiana mogłaby zniechęcić Chińczyków do obcowania z polskim rynkiem. Eksperci firmy konsultingowej Assembly Research twierdzą, że uznanie Huawei za ryzykownego dostawcę w Polsce będzie skutkowało stratami w wysokości pięciu miliardów euro.

Duopol skandynawski

Polska zaczyna więc iść śladem Wielkiej Brytanii i chce wprowadzić to pojęcie do systemu prawnego. W styczniu 2021 roku Brytyjczycy uznali Huawei za dostawcę wysokiego ryzyka, co oznacza, że jego maksymalny udział w warstwie radiowej brytyjskich sieci komórkowych nie może przekroczyć 35 procent – tyle stacji bazowych 5G w kraju będzie mogło korzystać z urządzeń Huawei. Nokia i Ericsson mogą więc złapać się za ręce i podskoczyć z radości. – Ten próg uchroni operatorów przed duopolem firm ze Skandynawii – argumentują Brytyjczycy.

Huawei utrzymuje, że ograniczenie mu nie przeszkadza i jest zadowolony z tej decyzji. – Jesteśmy podbudowani zapewnieniem rządu brytyjskiego, że może kontynuować współpracę z klientami, aby utrzymać wdrażanie technologii 5G na właściwych torach. Ta decyzja, podparta realnymi dowodami, zaowocuje bardziej zaawansowaną, bezpieczniejszą i bardziej opłacalną infrastrukturą telekomunikacyjną, która będzie odpowiadała wyzwaniom przyszłości. Daje ona Wielkiej Brytanii dostęp do wiodącej technologii i zapewnia utrzymanie konkurencyjności rynku – skomentował Victor Zhang, wiceprezes Huawei.

Moda na Huawei

Serial pt. „Huawei kontra reszta świata” trwa więc w najlepsze niczym słynna „Moda na Sukces”. Tutaj również co chwilę pojawia się nowy odcinek, a w każdym z nich toksyczne relacje i zwroty akcji. Nowy sezon rozpoczął się w 2021 roku, ale trudno oczekiwać, że będzie tym ostatnim.

 

Stachura: Chiny nie dają się lubić na Zachodzie (FELIETON)