Sierakowska: Zanim przekreślimy Iran (ROZMOWA)

23 sierpnia 2018, 07:31 Energetyka
tankowiec ropa

Kolejny koncern naftowy wycofuje się z projektów wydobywczych w Iranie. W obawie przed możliwością nałożenia sankcji przez Stany Zjednoczone, Total rezygnuje z gazowego projektu South Pars. Zdaniem Doroty Sierakowskiej, analityka surowcowego Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska, sytuacja wokół Iranu jest dynamiczna i możliwe jest, że miejsce francuskiego koncernu zastąpią spółki z Chin.

BiznesAlert.pl: Czy wycofanie się Totalu z Iranu oznacza, że dla dużych koncernów naftowo-energetycznych nie ma tam warunków do prowadzenia działalności?

Dorota Sierakowska: Niekoniecznie. W tym momencie spółki naftowe różnie podchodzą do sytuacji wokół Iranu. W Europie Total jest firmą, która w sposób najbardziej stanowczy postępuje w kwestii relacji z Teheranem i wycofuje się kapitałowo z tych inwestycji. Jednak nie wszystkie spółki europejskie działają podobnie. Z drugiej strony mamy działania firm azjatyckich, które wręcz intensyfikują relacje z Iranem. Po informacji o wycofaniu się Totalu pojawiły się spekulacje, które potem były komentowane przez samą firmę i irańskich dyplomatów, że jej udziały mogą zostać przejęte przez jedną z chińskich spółek państwowych. Chiny dość stanowczo podkreślają, że nie wycofają się z Iranu i nie uważają, że podejmowanie takich kroków było uzasadnione. Mamy do czynienia z pewnym dualizmem.

Kto jeszcze może zyskać na polityce Donalda Trumpa względem Teheranu?

Jeszcze tego nie wiadomo. Te same zasady dotyczą tak naprawdę każdego kraju, który prowadzi relacje ze Stanami Zjednoczonymi. USA zagroziły, że w razie gdyby jakikolwiek sojusznik od listopada prowadził interesy z Iranem, również na niego nałożą pewne ograniczenia. To dotyczy zarówno spółek europejskich, jak i azjatyckich. Tuż po tej groźbie Korea Południowa zrezygnowała z zakupu irańskiej ropy. Inne państwa azjatyckie są bardziej odważne. Im mniej zależy, aby dopasować się do Amerykanów.

Iranowi najbardziej zależy na tym, by utrzymać swoich największych odbiorców, czyli Chiny i Indie. Unia Europejska również otrzymuje dostawy irańskiego surowca. Jeżeli Pekin i Delhi nie zmienią stanowiska, Iran będzie miał zapewniony główny strumień eksportu. Chińczykom i Hindusom zależy na imporcie irańskiej ropy. Wydaje się, że te dwie potęgi gospodarcze są na tyle silne, aby móc dyplomatycznie przeciwstawić się Stanom Zjednoczonym, czy też negocjować z nimi wyłączenie z sankcji. Ale konkretów na temat brakuje, zwłaszcza że wciąż nie wiadomo, jaka będzie przyszłość wojny handlowej USA-Chiny. W tym tygodniu są prowadzone negocjacje w tej sprawie i być może w ich trakcie padnie temat sankcji wobec Iranu.

Czy rynek obawia się pogorszenia sytuacji wokół Iranu?

Na pewno się obawia. Pojawiają się liczne analizy dotyczącego tego, czy i w jaki sposób mogłoby spaść wydobycie i eksport ropy z Iranu. Przedstawiane są różne scenariusze. Wśród nich są takie, które zakładają znaczący spadek. Warto jednak zaznaczyć, że nawet w tych najbardziej pesymistycznych nie pojawia się możliwość, aby wspomniane wolumeny mogły spaść do zera. To oznacza, że nawet najwięksi pesymiści sądzą, iż te kraje, które teraz są największymi odbiorcami irańskiej ropy, wynegocjują pewne wyłączenia z tych sankcji.

Panuje duża niepewność w tej kwestii, ponieważ nie ma żadnych konkretnych deklaracji odnośnie sposobu, w jaki USA miałyby uderzyć w te państwa, które nie będą przestrzegać sankcji. Brakuje również deklaracji Chin, Indii i Japonii, na jakie ewentualnie wyłączenia mogły się zgodzić, czy też jaki poziom dostaw ropy irańskiej byłby dla nich satysfakcjonujący. To wciąż pozostaje domeną spekulacji.

Czy spodziewa się Pani, że wspomniane obawy przełożą się na cenę ropy?

Wydaje się, że w dużej mierze obawy odnośnie Iranu zostały już zdyskontowane w cenach. Z jednej strony rynek obawia się Iranu. Z drugiej zaś strony inwestorzy mają świadomość tego, że w najczarniejszym scenariuszu wciąż pozostaje duży zapas potencjalnego wydobycia w Arabii Saudyjskiej. On jest na tyle duży, że w znacznym stopniu mógłby pokryć lukę po Iranie (chociaż sam Iran podkreślił, że jakiekolwiek zastępowanie go przez inne kraje OPEC byłoby wyrazem nielojalności partnerów z kartelu). Ponadto, wydobycie rośnie w Stanach Zjednoczonych czy Rosji. Zaostrzenie retoryki USA wokół Iranu czy wycofywanie się kolejnych spółek z tego kraju to czynniki, które mogłyby potencjalnie wesprzeć ceny ropy naftowej, ale ruchy wzrostowe z nimi związane mogą być krótkoterminowe.

Rozmawiał Piotr Stępiński