Jakóbik: Czy aktywiści spróbują zatrzymać pływający gazoport w Polsce?

20 października 2021, 07:25 Energetyka
Napis Greenpeace na FSRU w Chorwacji. Fot. Greenpeace
Napis Greenpeace na FSRU w Chorwacji. Fot. Greenpeace

– Greenpeace krytykuje wykorzystanie gazu kopalnego. Dokonał już pierwszej demonstracji na pływającym gazoporcie w Chorwacji. Polska także chce używać gazu jako paliwa przejściowego. Czy także powinna spodziewać się aktywistów w Zatoce Gdańskiej, gdzie ma stanąć podobny obiekt? – zastanawia się Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Gaz na celowniku aktywistów

Aktywiści Greenpeace namalowali na burcie jednostki do magazynowania i regazyfikacji FSRU w Chorwacji zwanej pływającym gazoportem napis „Climate killer” (morderca klimatu – ang.). To element kampanii tej organizacji przeciwko gazowi skroplonemu oraz za rezygnacją ze wszelkich paliw kopalnych. Statek Arctic Sunrise podróżuje po Morzu Adriatyckim w celu promocji akcji Greenpeace, który wcześniej zablokował już rafinerię Shella w Rotterdamie. Protest w Chorwacji jest skierowany przeciwko FSRU, który daje temu krajowi dostęp do gazu spoza Rosji.

– Przemysł wydobywczy przekonuje nas, że gaz kopalny do rozwiązanie bezpieczne dla środowiska. To jest kłamstwo. Gaz napędza kryzys klimatyczny tak samo jak węgiel czy ropa. Przemysł gazowy promuje fałszywe rozwiązania i używa swej propagandy by odwracać uwagę i wprowadzać w błąd opinię publiczną w oczywistym celu opóźnienia zielonej i sprawiedliwej transformacji. Jesteśmy tutaj aby podnieść zasłonę znad przemysłu, który ma hasło „morderca klimatu” na sobie i wezwać do odejścia od gazu kopalnego – powiedziała Joanna Flisowska z Greenpeace. Aktywiści odnoszą się do badań naukowych na temat wpływu emisji metanu na efekt cieplarniany zmieniający klimat.

Greenpeace uważa, że Komisja Europejska niesłusznie dofinansowała FSRU w Chorwacji. – Środki publiczne muszą przestać być wykorzystywane do finasowania nowej infrastruktury na gaz kopalny. Wszelkie nowe inwestycje powinny skupiać się na Odnawialnych Źródłach Energii, efektywności energetycznej oraz magazynowaniu energii – przekonuje Flisowska.

Joanna Flisowska często komentuje sprawy energii i klimatu w BiznesAlert.pl więc z szacunku dla jej wkładu w debatę nie będę się odnosił do postulatów Greenpeace, które każdy oceni samodzielnie. Kontekst kryzysu energetycznego może skłaniać do pochopnych wniosków o tym, że należy porzucić transformację energetyczną i walczyć tylko z ubóstwem energetycznym, ale to podejście krótkowzroczne. Trend technologiczny rozwoju energetyki alternatywnej nie zniknie nawet pomimo kryzysu i warto być w jego awangardzie.

Jednakże szlak transformacji energetycznej w krajach istotnie zależnych od paliw kopalnych będzie inny niż w Europie Zachodniej, która jest na jego dalszym etapie. Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej będą potrzebowały gazu jako paliwa przejściowego niczym Niemcy. W celu uniezależnienia się od dostaw z Rosji, która wykorzystuje je do celów politycznych, co widać doskonale w dobie kryzysu energetycznego, potrzebna jest infrastruktura pozwalająca dywersyfikować dostawy. Dlatego Komisja dofinansowała FSRU w Chorwacji. Usunięcie tej instalacji w celu ochrony klimatu będzie formą ochrony interesów Władimira Putina, a tego z pewnością nie chcą aktywiści Greenpeace.

Polska także chce mieć FSRU w Zatoce Gdańskiej o przepustowości 4-8 mld m sześc. rocznie w zależności od zapotrzebowania rynku. Rezerwacja przepustowości ma zostać ogłoszona jesienią, a sam obiekt ma być gotowy w 2027 roku. Nowe rozporządzenie TEN-E sprawi, że inwestycje gazowe będą miały wsparcie unijne tylko w razie dostosowania ich na potrzeby transportu gazów odnawialnych, jak wodór czy biometan. FSRU polskiego Gaz-Systemu znajduje się na liście Projektów Wspólnego Interesu Unii Europejskiej i ma się cieszyć finansowaniem europejskim. Jednakże działalność organizacji jak Greenpeace może je jeszcze utrudnić. Z tego względu wskazane jest dostosowanie tego projektu na potrzeby transportu gazów odnawialnych, w celu pokazania, że instalacja mająca pracować kilkadziesiąt lat w celu amortyzacji będzie pozwalać także na dekarbonizację sektora gazowego.

Jeśli nie będzie niczego, zostanie węgiel

Co ciekawe, Polska jest zmuszona do zwiększenia importu gazu ziemnego na potrzeby transformacji energetycznej ponieważ nie była w stanie zastąpić węgla innym źródłem energii, czyli elektrowniami jądrowymi, przeciwko którym również protestuje Greenpeace. Jeżeli nie sięgnie po elektrownie gazowe, a potem atom, nie będzie miała niczego w zamian i będzie musiała modernizować stare elektrownie węglowe, w tym bloki 200 MW pozwalające reagować na szczyty zapotrzebowania w okresie niedoborów, wydłużając zależność od tego najbardziej emisyjnego paliwa, a pierwsze sygnały o takim podejściu są już widoczne w dyskusjach kuluarowych rządu. Działania Greenpeace przeciwko FSRU mogą się zatem okazać przeciwskuteczne. Z drugiej strony zamiana zależności od węgla na tę od gazu to spadek z deszczu pod rynnę, potrzebne są atom i magazyny energii pozwalające kiedyś porzucić paliwa kopalne.

Gaz-System zaczyna szukać chętnych na gaz z polskiego pływającego terminalu LNG