Jakóbik: Gazprom szuka słabego ogniwa. Czas na Azerbejdżan

22 czerwca 2015, 09:12 Energetyka
Korytarz Południowy
Gazociągi Korytarza Południowego, BP

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Po tym jak Grecy poparli rozbudowę gazociągu Turkish Stream o odnogę na ich terytorium, rosyjski Gazprom zabiega o względy Azerbejdżanu, którego wsparcie dla nowego gazociągu może podkopać zabiegi Europy o nowe ilości gazu kaspijskiego.

Przedstawiciele rosyjskiego Gazpromu i azerskiego SOCAR-u spotkali się przy okazji Forum Ekonomicznego w Petersburgu. Rozmawiali o możliwościach współpracy w energetyce.

Korzystając z tej sposobności dyrektor rosyjskiej spółki Aleksiej Miller przypomniał, że Azerbejdżan może importować gaz z Rosji, jak robił to już w pierwszej dekadzie tego wieku. W 2004 roku sprowadził z Rosji 6 mld m3 od Gazpromu i 3 mld m3 od Itery, wchłoniętej obecnie przez Rosnieft.

W 2013 roku eksport do Azerbejdżanu wyniósł 1,4 mld m3. W 2014 roku spadł siedmiokrotnie do 0,21 mld m3. W 2015 roku Baku nie kupiło surowca w Rosji. Planuje osiągnąć własne wydobycie gazu w wysokości 30,2 mld m3 w 2015 roku. Do końca dekady chce rozwinąć eksport do Europy.

Wicedyrektor SOCAR-u Elszad Nasirow nie wykluczył natomiast wykorzystania Turkish Stream, planowanego przez Rosjan gazociągu do Turcji, na potrzeby dostarczenia nowych ilości gazu ziemnego do Europy. Azerowie zakontraktowali już 10 mld m3 rocznie od 2020 roku przez Gazociąg Transadriatycki (TAP) wchodzący w skłąd Korytarza Południowego czyli sieci magistrali łączących azerskie złoża z Europą. – Turkish Stream nie jest zagrożeniem dla Korytarza Południowego ponieważ nasi klienci podpisali umowy na 25 lat i są zobligowani do jego odbioru – powiedział Nasirow, dodając, że rozwój eksportu będzie wymagał wykorzystania nowych gazociągów. Jednym z nich może być Turkish Stream. Jego zdaniem zakończenie budowy rosyjskiego gazociągu wcześniej niż TAP nie stanowi problemu, bo w umowie z europejskimi firmami jest klauzula o rozpoczęciu dostaw wraz z ukończeniem Gazociągu Transnadriatyckiego.

Gazociągi Korytarza Południowego, BP

Gazociągi Korytarza Południowego, BP

Azerowie będą słać przez Gazociąg Transanatolijski 16 mld m3 rocznie. Z tego 6 mld m3 zostanie w Turcji a 10 mld dotrze przez TAP do Europy – 9 mld m3 dla włoskiego ENI i 1 mld m3 dla Bulgargazu z Bułgarii. Baku liczy jednak na to, że Turkish Stream zyska przedłużenie w Grecji. Memorandum w tej sprawie podpisały już Ateny i Moskwa. – Liczymy na to, że po zakończeniu budowy Turkish Stream, będziemy mogli używać jego przedłużenia – powiedział przedstawiciel SOCAR.

Grecka nitka odchodząca od Turkish Stream dałaby Azerom nową przepustowość, którą wykorzystaliby do słania gazu po rozwinięciu wydobycia na polu Szach Deniz, skąd ma pochodzić surowiec dla TAP. W takim wypadku pod znakiem zapytania stanęłaby rozbudowa gazociągu wspieranego przez Europę, choć do tej pory konsorcjum za niego odpowiedzialne przekonywało, że TAP mógłby podwoić przepustowość do 20 mld m3 rocznie.

Podział odnogi greckiej między dwóch dostawców – SOCAR i Gazprom – pozwoliłoby spełnić wymogi trzeciego pakietu energetycznego Unii Europejskiej, który wymusza wolny dostęp do infrastruktury gazowej dla wszystkich zainteresowanych, wykluczając monopol Gazpromu. Byłby to sposób na zwiększenie rentowności Turkish Stream  w nowych realiach, w których Komisja Europejska twardo obstaje za nienaruszalnością zasad wspólnego rynku gazu w Europie. Podobnym wsparciem mógłby być Eastring, o czym więcej w innej analizie BiznesAlert.pl.

Dodatkowym czynnikiem współpracy Gazpromu z SOCAR-em może być podpisana podczas Forum Ekonomicznego w Petersburgu umowa o finansowaniu budowy fabryk poliproplenu i polietylenu dużej gęstości spółki SOCAR Polimer przez Gazprombank o wartości 489 mln dolarów na 10 lat.

Niezależnie od tego jaki będzie dalszy los Turkish Stream, projekt ten stał się narzędziem, dzięki któremu inicjatywa w sprawie nowej infrastruktury gazowej już teraz przechodzi z rąk Brukseli do Moskwy i jej partnerów, którzy jak Ateny i Baku bardziej cenią zwykły rachunek ekonomiczny niż niemierzalną wartość solidarności energetycznej. Czas pokaże kto kalkuluje rozważniej – kraje szukające szybkiego zysku ekonomicznego opartego o interesy z Moskwą, czy Bruksela broniąca długofalowej polityki gazowej z perspektywą uniezależnienia od Rosji.