font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz OZE Węgiel 21 listopada, 2013 godz. 8:53   

Jakóbik: Jak Polska i Czechosłowacja emitowały CO2 podczas zaborów

Wojtek Jakóbik

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl i ekspert Instytutu Jagiellońskiego

W trakcie kończącego się już Szczytu Klimatycznego w Warszawie mieliśmy do czynienia z zalewem materiałów przekonujących opinię publiczną, że Polska jest czarną owcą energetyki – Coalandem – emitującym wielkie ilości dwutlenku węgla. W tych atakach stosowano generalizację posuniętą do granic absurdu.

Dobry przykład to najnowszy materiał The Guardian. Gazeta prezentuje na swojej stronie internetowej interaktywny okrąg z wykazem emisji CO2 podzielony na kategorie emitentów. Po kliknięciu na wydzielone pole otrzymujemy informację ile dany podmiot wyemitował od 1750 roku. W podkategorii „państwa narodowe” znajdują się – co ciekawe – Polska i Czechosłowacja, których emisja – co jeszcze ciekawsze – od 1750 roku odpowiednio składa się na 1,84 procent i 0,51 procent światowej emisji. Czy oznacza to, że w czasie zaborów i panowania monarchii habsburskiej istnieli już emitenci narodowości polskiej i czechosłowackiej (The Guardian ma zapewne ich wykaz), którzy już wtedy truli środowisko?

Oczywiście taki wniosek można wyprowadzić jedynie przy zastosowaniu tej samej generalizacji, którą posługują się rywale geopolityczny krajów Europy Środkowo-Wschodniej na czele z Polską, którzy na Szczycie Klimatycznym chcą im imputować niedbałość o środowisko i uczynić z nich czarne owce polityki klimatycznej. Idealnym narzędziem jest na przykład wspomniana efektowna infografika, która zakłamuje rzeczywistość pozbawiając ją niuansów. Na marginesie – dla Polaków, Czechów i Słowaków zabory to nie taki znowu niuans.

Przeciwnicy modernizacji sektora węglowego i poszukiwań gazu łupkowego w Polsce posługują się tego typu uproszczeniami aby zakazać dyskusji o czystym wykorzystaniu bogactwa paliw kopalnych. Dzisiaj o 8.45 przed Stadionem Narodowym, gdzie prowadzony jest COP 19, odbywa się protest ekologów przeciwko gazowi łupkowemu. To reakcja na zapowiedź nowo wybranego ministra środowiskaMacieja Grabowskiego, który obiecał, że przyspieszy proces eksploracji złóż łupkowych w naszym kraju. Podobnie jak węgiel, gaz łupkowy jest dla aktywistów zły z założenia. Nie jest to postawa merytoryczna, a ideologiczna – zaściankowa, obskurancka. Przez to ich protesty sprowadzają się do generalizacji na kształt okręgu The Guardian, z którego wynika, że Polska i Czechosłowacja to najwięksi emitenci od czasu zaborów. Stosując podobne uproszczenia ekolodzy Greenpeace opowiadają o chorobach jakie wywołał rzekomo polski sektor węglowy, przyjmując zanieczyszczenie przez niego spowodowane za jedyny czynnik zachorowalności.

Szczyt Klimatyczny został zorganizowany właśnie po to, aby dyskusja toczyła się merytorycznym torem. Dlatego ideolodzy, którzy wdrapują się na dachy ministerstw, a być może spróbują wejść na Stadion Narodowy, powinni zrezygnować z efekciarskich happeningów i pozwolić specjalistom na rzeczową dyskusję na ten temat. Polska jako gospodarz Szczytu zorganizowała po raz pierwszy panele z udziałem biznesu węglowego. Miejmy nadzieję, że dialog między głównymi zainteresowanymi czystym rozwojem gospodarczym przyniesie oczekiwane owoce – globalne porozumienie klimatyczne uwzględniające obecne realia.