Jakóbik: Kluczowy wolumen nie cena gazu z Rosji

3 kwietnia 2014, 10:58 Energetyka
Wojtek Jakóbik

Piotr Maciążek słusznie przywołuje zapowiedź ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego na temat okna negocjacyjnego w ramach umowy gazowej z Rosją. Kluczem do poprawy bezpieczeństwa energetycznego Polski nie będzie jednak kolejna obniżka ceny a zmniejszenie wolumenu.

– Bliskie jest już oddanie do użytku Gazoportu w Świnoujściu. Pozwoli on odbierać 5 mld m3 gazu rocznie. W dwa lata po rozpoczęciu wirtualnych dostaw rewersowych w Gazociągu Jamalskim, stał się wreszcie możliwy także rewers fizyczny. Innymi słowy Polska może sprowadzać surowiec z Niemiec. Gas System chciałby tym sposobem otrzymywać 2,3 mld m3 gazu. Zatem oba projekty to możliwości dywersyfikacji dostaw błękitnego paliwa na poziomie ponad 7 mld m3 (niewielkie ilości w razie potrzeby można też pozyskiwać z kierunku czeskiego poprzez interkonektor w Cieszynie o przepustowości 0,5 mld m3/ rocznie). Do liczby tej należy dodać 4,4 mld m3 naszego rodzimego wydobycia gazu.Tymczasem w 2012 r. zapotrzebowanie na ten surowiec naszego kraju wynosiło 15,8 mld m3 – pisze autor Defence24.pl.

To jego zdaniem argumenty przemawiające za lepszą sytuacją negocjacyjną Polski w listopadzie. Zgadzam się, ale…

Jednakże mogą równie dobrze osłabiać naszą pozycję. Te same liczby postawione w kontekście wolumenów z obowiązujących kontraktów pokazują, że PGNiG ma obecnie za dużo gazu. Od Rosjan sprowadzamy 9,6 mld m3 a z Kataru zamierzamy od Nowego Roku sprowadzać 1,5 mld m3 (1 mln ton LNG). Obie umowy zawierają klauzule take or pay (kontrakt rosyjski na 85 proc. wolumenu) a zatem są sztywne. Do tego dochodzi własne zużycie wspomniane wyżej czyli 4,4 mld m3.

Wykonajmy zatem rachunek: 15,8-9,6-1,5-4,4=0,3

Wynika z niego, że obecnie zakontraktowane dostawy i wydobycie krajowe pozwala Polsce na realizację prawie całego zapotrzebowania na gaz ziemny. Jeżeli gospodarka będzie dalej zwalniać, to zapotrzebowanie będzie się nadal zmniejszać, a razem z nim przestrzeń dla nowych umów. Nie będę się odnosił do wysokich cen surowca z Kataru (ponad $600/1000m3) i Rosji bo to kryteria ekonomiczne, słusznie wypunktowane w kontekście negocjacji cenowych. Kryterium geopolityczne wpływające na bezpieczeństwo energetyczne kraju to – mityczne hasło – stopień dywersyfikacji dostaw. Zatem decydujące w ocenie portfela kontraktów jest to, skąd pochodzi gaz. Jedyne zmiany kontraktu z Rosją o znaczeniu geopolitycznym będą dotyczyły więc wolumenu. Dopiero po zmniejszeniu zakupów rosyjskiego surowca powstanie miejsce na zwiększone wydobycie krajowe (np. dzięki złożom niekonwencjonalnym) oraz dodatkowe kontrakty długoterminowe i spotowe na rewersach oraz gazoporcie.

Zmniejszenie wolumenu gazu importowanego z Rosji wpłynie także pozytywnie na kondycję PGNiG, które nie może realizować zadań zleconych przez rząd, bo zwiększanie wydobycia czy szukanie nowych kontraktów oznacza dla spółki stratę większą niż kolejne problemy z podwykonawcami terminala LNG w Świnoujściu (na marginesie osławione już porażkami PBG). Dlatego moim zdaniem zmiana ceny w nowym oknie negocjacyjnym będzie korzystna ekonomiczne ale nie przyniesie korzystnych zmian dla naszego bezpieczeństwa energetycznego. Te nastąpią dopiero po zmniejszeniu zakupów w Rosji, które pozwolą nam sięgnąć po nowych dostawców oraz w większym stopniu po własne surowce.