Jakóbik: Od Gazpromu zależy czy Polsce nie zabraknie gazu

17 kwietnia 2014, 08:39 Energetyka
Wojtek Jakóbik

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor BiznesAlert.pl

Przedstawiciele rządu przedstawili w czwartek na zamkniętym posiedzeniu sejmowych komisji skarbu, gospodarki oraz energetyki informację nt. bezpieczeństwa energetycznego Polski w związku z sytuacją na Ukrainie.

Choć wnioski z raportu są tajne, jeden z nich przedstawił mediom poseł Prawa i Sprawiedliwości Piotr Naimski. Poinformował, że w razie przerwania dostaw surowca z Ukrainy, Polsce groziłby niedobór 4-4,5 mld m3 rocznie. Chodzi o połączenie w Drozdowiczach o przepustowości rocznej 4,3 mld m3. Minister gospodarki Janusz Piechociński podkreśla, że za zgodą Gazpromu te ilości gazu mogłyby zostać przesunięte do Gazociągu Jamalskiego – punkt wzajemnego połączenia Lwówek-Włocławek o przepustowości 3 mld m3 rocznie oraz Wysokoje – 5,4 mld m3 rocznie.

W interesie rosyjskiej firmy nie jest obecnie ograniczanie dostaw gazu do Polski ze względów wizerunkowych, ekonomicznych i strategicznych, dlatego należy się spodziewać, że w razie problemów z tranzytem przez Ukrainę pozwoli na jego przekierowanie do Białorusi. W dłuższej perspektywie Polacy powinni jednak kontynuować wysiłki zmierzające do uniezależnienia się od zmian sytuacji na Wschodzie.

Kluczowym elementem jest tutaj budowa terminala LNG w Świnoujściu (powinien zacząć pracować na czas, w styczniu 2015) oraz zwiększanie przepustowości istniejących punktów poboru gazu z nowych kierunków: z Czech (Cieszyn) – 0,5 mld m3 rocznie, rewers z Niemiec (Lasów) 1,5 mld m3 rocznie oraz rewers jamalski – punkt wzajemnego połączenia Lwówek-Włocławek 2,3 mld m3. W planach jest także budowa interkonektorów ze Słowacją i Litwą. W dalszej kolejności należy rozważyć powrót do poboru gazu ziemnego z państw skandynawskich przez nowe naziemne połączenie w okolicach Szczecina.