Kardaś: Koronawirus i wojna cenowa odcisną piętno na gospodarce rosyjskiej

18 marca 2020, 13:30 Energetyka
Szymon Kardaś

Rosja jest w trudnym czasie zmian systemu politycznego, które mają dać władze Władimirowi Putinowi do połowy lat 30-tych tego wieku. W tym samym czasie pojawiły się dwa globalne problemy, które mogą utrudnić ten proces, czyli wojna cenowa i koronawirus – mówi dr Szymon Kardaś, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.

Dwa gospodarcze wyzwania dla Rosji

Według dr Szymona Kardasia dwa zjawiska będą miały wpływ na sytuacje ekonomiczną Rosji: zerwane porozumienie naftowe, a przez to spadające ceny ropy, oraz pandemia COVID-19, która wpłynie na stan całej gospodarki światowej.

Według eksperta OSW, większym zagrożeniem dla Rosji jest niepewność odnośnie do dalszego rozwoju pandemii, która występuje również w tym kraju. – Mija dopiero pierwszy kwartał. Może się okazać, że w dalszej części roku ceny ropy ustabilizują się na takim poziomie, że osiągną średnie poziomy zakładane na 2020 rok – zaznacza Kardaś.

Według prognoz rosyjskiego ministerstwa finansów, w przypadku utrzymania cen ropy na poziomie 25-30 dolarów za baryłkę, straty budżetu państwa będą wynosić około dwóch miliardów dolarów miesięcznie. Nie ma jednak pewności i trudno wyrokować, jak długo będzie się utrzymywał obecny poziom cen.

W pozytywnym scenariuszu dla Rosji, czyli utrzymaniu niskich cen w perspektywie krótkoterminowej, sytuacja na rynku ropy nie będzie miała większego wpływu na sytuację finansową kraju. Jeżeli jednak spełni się scenariusz pesymistyczny i wyhamowanie światowej gospodarki w wyniku pandemii oraz niski popyt na ropę naftową utrzyma się dłużej, rosyjskie wyliczenia pokazują, że w ciągu następnych trzech do pięciu lat PKB Rosji może spaść o 5-14 procent (straty, które rosyjskie ministerstwo finansów szacowało wyłącznie w związku ze spadkiem cen ropy).

Koronawirus jest groźniejszy niż spadek cen ropy

Znacznie większym zagrożeniem dla Rosji jest pandemia koronawirusa.

Co prawda, rosyjska gospodarka jest mocno uzależniona od eksportu produktów ropopochodnych i ropy, ale ta sytuacja powoli się zmienia. W planie ministerstwa finansów na 2022 rok pojawiło się założenie, że wpływy budżetowe z tytułu surowców energetycznych spadną do 35 procent. W planach był wzrost dochodów z tytułu udziału innych gałęzi gospodarki. Pandemia jednak stawia pod znakiem zapytania, czy faktycznie inne gałęzie będą w stanie wytworzyć odpowiedni poziom wpływów, aby nie zachwiać budżetu. Na razie trudno to precyzyjnie oszacować, gdyż Rosja znajduje się na samym początku walki z pandemią, co będzie się wiązało z wprowadzaniem nowych środków walki z zagrożeniem. To z pewnością odbije się na kondycji rosyjskiej ekonomii.

Kumulacja osłabionej gospodarki z niskimi cenami ropy będzie zdaniem rozmówcy BiznesAlert.pl zagrożeniem dla systemu politycznego w Rosji. Ekspert zwraca uwagę, że Rosja jest w trakcie procesu zmian systemu systemowych, zmian w konstytucji, które mają na celu rozwiązanie problemu sukcesji władzy w horyzoncie długoterminowym (najprawdopodobniej przedłużenia rządów Władimira Putina po 2024 roku). Dodatkowo, kraj zapowiadał szeroki zakres projektów socjalnych. Nie jest pewne, jak kryzys wpłynie na realizację tych zapowiedzi.

Dr Kardaś podkreśla, że Rosja jest przygotowana na kryzys. W ostatnich latach była prowadzona bardzo konserwatywna polityka wydatkowa, budżet był tworzony w oparciu o bardzo realne, wręcz zaniżone ceny ropy i innych surowców energetycznych. To pozwoliło zebrać na Narodowym Funduszu Dobrobytu ponad 150 mld dolarów. Dodatkowo należy doliczyć walutę obcą, rezerwy surowcowe itp. Jest to potężne zabezpieczenie dla Rosji. Dr Kardaś zwraca jednak uwagę, że rezerwy te były przygotowane na kryzys, jednak nie o takiej skali. Wyzwanie jest znacznie większe niż w 2014 roku. Rezerwy pozwolą na utrzymanie wydatków, zwłaszcza socjalnych. Pozostaje pytanie o to, na jak długo.

Pandemia może uratować porozumienie naftowe

Według analityka, obecna sytuacja wzmocniona oddziaływaniem pandemii koronawirusa może spowodować powrót do rozmów państw porozumienia naftowego. W ocenie Kardasia, mając na uwadze historię tego porozumienia, sama deklaracja powrotu do rozmów może wpłynąć na notowania cen ropy. – Rozmowy odnośnie do porozumienia naftowego w ramach OPEC + rozpoczęły się w lutym 2016 roku. Od tego czasu można było zaobserwować stały wzrost cen surowca. Samo porozumienie zostało podpisane dopiero w listopadzie 2016 roku. – dodaje ekspert.

Ekspert zaznacza, że producenci ropy naftowej mają dwa wyjścia. Pierwsze to obserwacja rynku ropy bez żadnej reakcji, czyli dopuszczenie do spadku cen ropy do historycznych minimów. Takie rozwiązanie nie jest dla żadnego z nich korzystne – ani dla Rosji, ani Arabii Saudyjskiej. Drugim rozwiązaniem jest deklaracja o powrocie do rozmów. Sam taki komunikat mógłby uspokoić rynek i zatrzymać spadek cen surowca, a może wpłynąć nawet na nieznaczny wzrost jego wartości. To w obecnej sytuacji byłby sukces.

Oceniając postawę Rosji, ekspert podkreśla, że nie było pełnego konsensusu wśród rosyjskich producentów ropy odnośnie przyszłości porozumienia naftowego. Byli tacy, którzy byli w stanie utrzymać ograniczenie wydobycia na wcześniej uzgadnianych poziomach, byle tylko porozumienie przetrwało. Jednak Rosnieft był przeciwny. Z racji pozycji tej firmy oraz jej szefa Igora Sieczina, opcja zerwania porozumienia zwyciężyła. Kiedy te decyzje zapadały, nikt jeszcze nie wiedział jak potężnym wyzwaniem stanie się koronawirus. Nie ma zatem pewności, czy w perspektywie następnych miesięcy nie zwycięży głos firm, a przede wszystkim stanowisko władz rosyjskich, które będą nawoływać do powrotu do porozumienia – konkluduje dr Szymon Kardaś.

Opracował Mariusz Marszałkowski