Kłysiński: Łukaszenka straszy przerwą dostaw gazu bo traci kontrolę nad kryzysem granicznym (ROZMOWA)

16 listopada 2021, 07:20 Bezpieczeństwo
Fot. tv.rp.pl. Grafika: Gabriela Cydejko.
Fot. tv.rp.pl. Grafika: Gabriela Cydejko.

– Nie wszystko, co robi Łukaszenka uzgodnione jest z Moskwą. To nie jest jego styl. Podobnie mogło być również w kontekście zapowiedzi o zamknięciu przesyłu gazu. To nie byłoby na rękę Rosji – mówi analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Kamil Kłysiński w rozmowie z BiznesAlert.pl. – Łukaszenka traci kontrolę nad tym wszystkim – dodaje.

BiznesAlert.pl: Jaki jest cel Łukaszenki na obecnym etapie kryzysu na granicy? Co on chce zyskać eskalacją?

Nie wierzyłem nigdy, że władzom w Mińsku zależało na dialogu z Unią Europejską poprzez stymulację tego kryzysu. Nie w ten sposób dochodzi się do porozumienia, a tym bardziej w poważnej polityce. Tak zachowują się terroryści. Możemy oczywiście przyjąć, że reżim w Mińsku ma już znamiona organizacji terrorystycznej, jednak wciąż pozostaje pytanie, czy Łukaszenka zakładał, że Unia Europejska będzie chciała rozmawiać przymuszona w taki właśnie sposób. Bo jeżeli tak sądził, to bardzo się pomylił. Moim zdaniem, Łukaszenka próbuje wyjść teraz z tej sytuacji z twarzą, tak, żeby zadowolić również Rosję, która ma swoje interesy w tym kryzysie. Łukaszenka nie chce pokazać swojej słabości, czy ustępstwa wobec innych. Teraz z pewnością jest zdesperowany i zmęczony psychicznie różnej maści fobiami, które go otaczają. On obecnie znajduje się między młotem a kowadłem, bo nawet gdy doszedł już do wniosku, że to co zrobił przerosło go, to musi uwzględniać to czego oczekuje teraz Kreml. A Kreml może oczekiwać czegoś innego. Łukaszenka traci kontrolę nad tym wszystkim. Oznaką jest m.in straszenie odcięciem Jamału od dostaw gazu do Europy. 

Jaka jest rola Rosji w tym kryzysie? Można usłyszeć, że Łukaszenka jest jedynie narzędziem, a odpowiedzialni za kryzys siedzą na Kremlu. 

Cel Rosji nie jest znany. Możemy się domyślać tego znając modus operandi Kremla z wcześniejszych działań, na przykład na Ukrainie. Nie sądzę, aby tak szeroko zakrojona akcja, której jesteśmy świadkami, która jest niebezpieczna dla samej Białorusi, ale także uderzająca szerzej w UE była czymś wymyślonym li tylko w Mińsku. Cele ambitne, czyli wywołanie kryzysu w UE, podział wspólnoty, sprawdzanie reakcji NATO na kryzysy to raczej przykład rosyjskiego myślenia strategicznego. Celem Łukaszenki była prawdopodobnie przede wszystkim zemsta na Polsce i Litwie za wsparcie opozycji po sfałszowanych wyborach, chciał się również zemścić za aktywne lobbowanie sankcji. Później do kryzysu dołączyła Rosja, która miała już doświadczenia w stymulowaniu kryzysów imigracyjnych m.in na granicy z Finlandią czy Norwegią. Rosja poprzez to chce osiągać swoje cele strategiczne. A celem strategicznym może być zwiększenie i zintensyfikowanie stałej obecności wojskowej na Białorusi. Odrzucam aneksje Białorusi, ale relokacje wojska jak najbardziej. 

Wspomniał Pan też o aspekcie odcięcia dostaw gazu do Europy, które zapowiedział Łukaszenka. Ta zapowiedź brzmi kuriozalnie, ponieważ gazociągi na Białorusi są w pełnym władaniu rosyjskiego Gazpromu.

Eksperci podzielili się w ocenie tych słów. Ja jestem wśród tych, którzy uważają, że nie było to konsultowane z Putinem. Biorę pod uwagę, że mógł dać znać Moskwie, że chce coś takiego zrobić, ale wątpię aby uzyskał na to pozwolenie. To nie jest wspólna groźba obu państw. Jak Pan zauważył, Gazprom jest operatorem Jamału i pozostałych gazociągów na Białorusi od 2011 roku. Bez zgody Rosji, Łukaszenka nie zamknie przepływu gazu. Mógłby teoretycznie wysłać ludzi do fizycznego zamknięcia zaworów, ale to wydaje się mało prawdopodobne. Rosja obecnie jest jedynym sojusznikiem Białorusi, również w kontekście kryzysu migracyjnego. Tymczasem sprawa za zamknięciem gazociągów w Mińsku przycichła. Do niej odniósł się natomiast Pieskow, rzecznik Kremla, i sam Putin. Komentarze wskazywały, że Rosja chociaż spokojnie, to dała do zrozumienia, że nie zaakceptuje takiej sytuacji. To by wpłynęło na pozycję Rosji jako partnera biznesowego. Czytelnicy BiznesAlert.pl jak i wszyscy użytkownicy gazu widzą przecież ile kosztuje ten surowiec. Rosja świetnie obecnie zarabia na tej sytuacji. Putin musiałby być bardziej szalony od Łukaszenki – a chyba nie jest – aby przystać na wstrzymanie przesyłu gazu przez terytorium Białorusi. 

Rozmawiał Mariusz Marszałkowski

Jakóbik: Suma wszystkich strachów Putina