Baca-Pogorzelska: Kolumbijski węgiel dla PGE

22 kwietnia 2020, 17:30 Energetyka
węgiel węglokoks
fot. Węglokoks

We wtorek wiadomość o wpłynięciu giganta do Portu Północnego obiegła polski Internet. Wiemy, kto kupił węgiel z Kolumbii. I wcale nie jest to tak dziwne, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka.– pisze Karolina Baca-Pogorzelska, współpracownik BiznesAlert.pl.

Jak ustaliliśmy do portu wpłynął węgiel wysokoenergetyczny o niskiej zawartości siarki (prawdopodobnie nie więcej niż 135 tys. ton, bo więcej nie przejdzie przez cieśniny duńskie) z Kolumbii, którego producentem jest Drummond Company.

Nasze źródła znające sprawę twierdzą, że ok. 35 procent  surowca pójdzie do dalszej sprzedaży (PGE zarobi na węglu sortowanym), a resztę PGE spali w swoich ciepłowniach w Gdyni i Gdańsku. Ciepłownictwo bowiem potrzebuje węgla z zawartością siarki poniżej 0,6 procent, a takiego na polskim rynku po prostu jest za mało – jakkolwiek to brzmi w kontekście ponad 7 mln ton niesprzedanego krajowego węgla zalegającego na zwałach polskich kopalń. Ale tak niskosiarkowego surowca nie mamy za wiele wobec potrzeb i można go kupić albo w Rosji, albo właśnie w Kolumbii. A ponieważ koszty wydobycia są tam niskie, a fracht w kryzysie bardzo tani, to jak ustaliliśmy cena ostateczna sprowadzonego paliwa będzie oscylowała w okolicach 9 zł za GJ, podczas gdy krajowy o takich parametrach kosztowałby ok. 12 zł za GJ. Różnica więc jest gigantyczna. PGE potwierdza nasze informacje, które opublikowałam jako pierwsza dziś na Twitterze.

– Transport węgla z Kolumbii sprowadzony został do Polski na podstawie zamówienia złożonego jeszcze w 2019 roku i w połowie kwietnia został rozładowany w Porcie Północnym w Gdańsku. Spółka PGE Paliwa realizuje import węgla w ramach wieloletnich kontraktów i jest zobowiązana do wywiązywania się z zawartych umów. Węgiel z Kolumbii importowany jest na potrzeby klientów zewnętrznych i Elektrociepłowni Wybrzeże, o czym decydują względy jakościowe, m.in. wysoka wartość opałowa przy jednocześnie niskiej zawartości siarki oraz popiołu. Dostępność węgla o takich parametrach na rynku krajowym jest ograniczona. Podstawowym dostawcą paliwa produkcyjnego dla jednostek wytwórczych Grupy PGE pozostają krajowi producenci – czytamy w stanowisku PGE w odpowiedzi na pytania BiznesAlert.pl.

Sytuacja z międzynarodowym handlem węglem jest obecnie bardzo ciekawa i to nie tylko w naszym kraju. Dotarliśmy do najnowszego węglowego raportu Argus Media (niezależny dostawca informacji o cenach, danych rynkowych i wywiadzie gospodarczym) datowanego na 20 kwietnia. Wynika z niego, że w marcu wskutek ograniczenia dostaw do Europy wzrosły dostawy rosyjskiego węgla do krajów Azji i Pacyfiku. Z informacji RŻD, czyli rosyjskich kolei wynika, że kwiecień będzie kolejnym miesiącem takich trendów. Ale jak czytamy w raporcie większych dostaw RŻD nie będzie mogła realizować z powodu zbyt małej liczby wagonów. Cytowane w raporcie źródła mówią, że rosyjskie problemy zaczęły się w marcu i dotychczas nie zostały jeszcze rozwiązane. Rosyjski eksport węgla przez dalekowschodnie porty wzrósł w marcu o 5 procent rdr i o 15 procent w porównaniu do lutego 2020 roku. Z danych rosyjskich kolei wynika, że miał tam sięgnąć 8,14 mln ton.

W raporcie czytamy również o zmniejszających się dostawach węgla rosyjskiego na Ukrainę, która planuje wprowadzić cło na rosyjski węgiel energetyczny (nawet 65 procent) – wyjątkiem miła być antracyt i węgiel koksujący. Ma ono wejść w życie 1 maja. Od stycznia do marca Rosja wyeksportowała na Ukrainę 1,1 mln ton czarnego złota – to aż o 0,5 mln ton mniej niż w analogicznym okresie 2019 roku. To bardzo ważne informacje zważywszy na to, że część węgla Rosja kradnie Ukrainie w okupowanym Donbasie a potem sprzedaje, również częściowo Ukrainie, jako własny na rosyjskich dokumentach.

Warto podkreślić, że ceny i tak już taniego rosyjskiego węgla wciąż spadają – w niektórych wypadkach do poziomów nienotowanych od lipca 2016 roku. Do portów bałtyckich przypływa on po ok. 46 dolarów za tonę. To jednak jeszcze nic. W portach Richard Bay w RPA ceny na podobnym samym poziomie nie notowano od 2006 roku., a spadek od 1 marca wyniósł…ok. 30 dolarów za tonę!

A co z Kolumbią? Tam koronawirus mocno zatrzymał górnictwo (działa 2 z 4 głównych producentów – ale też niepełną mocą). Prezydent Ivan Duque Marquez powiedział, że sytuacja ta ma potrwać do 11 maja (początkowo miał to być 12 kwietnia, potem 26 kwietnia).