Koronawirus uderza w surowce strategiczne

16 kwietnia 2020, 14:00 Alert
Kopalnia litu fot. Tianqi
Kopalnia litu fot. Tianqi

Pandemia koronawirusa dotknęła właściwie każdą gałąź gospodarki, w tym surowce. Problem napędza fakt, iż sektor motoryzacji i energetyki jest uzależniony od globalnych dostaw metali ziem rzadkich, w szczególności z Chin. Kryzys dotyka też eksporterów.

Problemy Tianqi Lithium

Chińska firma Tianqi Lithium to spółka zajmująca się głównie badaniami i rozwojem, produkcją i dystrybucją produktów litowych, używanych m.in. do tworzenia akumulatorów niezbędnych do funkcjonowania samochodów elektrycznych. Koncern szacuje, że w pierwszym kwartale 2020 roku straty spowodowane pandemią koronowirusa mogą sięgnąć nawet 510 milionów juanów (ok. 72 milionów dolarów). Agencja ratigowa Moody’s sukcesywnie obniża od września 2019 roku rating dla firmy z CAA1 do B2 w marcu 2020 roku. Firma jest obciążona wysokim zadłużeniem, a do stabilnej płynności jest jej daleko. Firma ma trudności ze spłatą pożyczek zaciągniętych na zakup 23,8 procent akcji chilijskiej firmy chemicznej Sociedad Química y Minera de Chile (SQM) w 2018 roku za kwotę 4,1 miliardów dolarów.

Wpływ na straty mają też spadki cen liut, które są odnotowywane od dwóch lat. Cena węglanu litu AM-99C-LTB spadł o około 60 procent do kwoty 46 500 juanów za tonę.

W celu ratowania firmy rozważana jest opcja sprzedaży udziałów. Tiangi pracuje nad sprzedażą części pakietu udziałów (obecnie 51 procent) w australijskiej spółce joint venture Talison Lithium. Kopalnia litu Greenbushes, zlokalizowana w Australii Zachodniej, jest jedną z największych, w której wydobywa się lit z twardych skał. W marcu agencja Reutersa informowała, że chińska firma odłożyła uruchomienie pierwszej fazy swojego flagowego australijskiego zakładu przetwórczego w Kwinana z powodu rosnących problemów z płynnością po wybuchu koronawirusa. W tym samym miesiącu jej wykonawca i dostawca MSP Engineering z Perth wniósł pozew do Sądu Najwyższego Australii Zachodniej, żądając 36,11 milionów dolarów australijskich (21 mln dolarów) od oddziału Tianqi za niezapłaconą fakturę.

Australijczycy alarmują

O złej sytuacji na rynku litu i metali ziem rzadkich informuje także Lynas Corp, jeden z nielicznych producentów litu poza chińskimi podmiotami. Australijska firma Lynas posiada kopalnię ziem rzadkich w Malezji (dostarcza 10 procent światowych zasobów metali ziem rzadkich), która stoi obecnie zamknięta. Australijczycy zwrócili się do malezyjskiego rządku o zgodę na otwarcie kopalni, ostrzegając, że przedłużający się postój kopalni może wpłynąć na bezpieczeństwo dostaw surowców dla najważniejszych branż na świecie, w tym sektora medycyny i motoryzacji. 17 metali jest wykorzystywanych przez przemysł elektroniczny, naftowy, gazowy oraz przy budowie turbin wiatrowych.

Rapacka: Bez wydobycia nie zrealizujemy transformacji energetycznej

Lynas poinformował, ze produkcja litu spadła o 18 procent w porównaniu do marca poprzedniego roku. Dodatkowo małe ceny surowca mogą zmusić firmę do poszukiwania pomocy w rządzie australijskim. Pieniądze będą potrzebne na projekty inwestycyjne o wartości około 500 milionów dolarów australijskich (317 milionów dolarów). Firma chce zwrócić się o pomoc do rządów Japonii i Stanów Zjednoczonych. Inwestycje w tym przypadku są dosyć ważne, gdyż władze Malezji postawilły firmie warunek odnośnie otrzymania koncesji na wydobycie w kopalni. Firma musi zająć się odpadami radioaktywnymi powstającymi podczas przetwarzania metali w Malezji.

Zależność od Chin

Zakłócenia wywołane przez pandemię koronawirusa ponownie uwypukliły potrzebę dywersyfikacji łańcucha dostaw z Chin. – Światowa produkcja jest uzależniona w 90 procentach od Państwa Środka i jest to dzwonek alarmowy dla wielu użytkowników końcowych na Zachodzie, z których niektórzy polegają na jednym geograficznym łańcuchu dostaw – powiedziała Amanda Lacaze, dyrektor generalny Lynas. – Różnorodność podaży jest naprawdę ważna – dodała.

W ubiegłym roku eskalacja napięć handlowych między USA i Chinami wywołała obawę, że Pekin może wykorzystać swoją dominację na rynku metali ziem rzadkich. Mogłaby ona posłużyć do wywierania presji na prezydenta Donalda Trumpa. Lacaze wskazała, że ​​rozpoczęła się dywersyfikacja łańcucha dostaw. Japońscy producenci magnesu inwestują u siebie w kraju i w południowo-wschodniej Azji, korzystając z funduszy rządów Japonii i USA. Eksperci wskazują, że teraz może się zacząć wyścig po amerykańskie fundusze.

Źródło: Financial Times/Reuters/Australian Financial Review