Kowal: Niemcy odkładają prawo unijne na półkę z bajkami. Promują rosyjski projekt wbrew Brukseli

2 listopada 2015, 08:09 Energetyka
German Economy Minister Sigmar Gabriel visits Moscow
Władimir Putin i Sigmar Gabriel w Moskwie. Źródło: Gazprom

Minister energetyki Rosji i jego niemiecki odpowiednik rozmawiali o współpracy przy projekcie Nord Stream 2. Nie poruszyli jednak kwestii zwolnienia gazociągu OPAL spod unijnych regulacji, bez którego nie będzie możliwe zwiększenie eksportu gazu do Niemiec przez Bałtyk.

– Opublikowanie tylu szczegółów z rozmów moskiewiskich wicekanclerza Gabriela jest dość zaskakującym przedsięwzięciem jak na dyplomatyczne standardy – wskazuje Paweł Kowal, polityk i ekspert ds. polityki wschodniej. – Zasadniczo tego rodzaju deklaracje i wypowiedzi jakie padły w Moskwie (coś w rodzaju umawiania się jak przechytrzyć instytucje unijne) najczęściej zalegają w dyplomatycznych archiwach przez dziesięciolecia. Być może celem administracji kremlowskiej było by poprzez publikację wypowiedzi wicekanclerza wprowadzić w niektórych stolicach Europy środkowej pewne zdenerwowanie. Nawet jesli w Polsce, przechodzi to bez poważniejszych komentarzy polityków, to warte jest zainteresowania komentatorów – ocenia Kowal.

– To kwestia w jurysdykcji niemieckiego regulatora – powiedział minister energetyki Rosji Aleksander Nowak. Komisja Europejska zgodziła się na 50 procent wyłączności Gazpromu na przepustowość OPAL, czyli odnogi Nord Stream doprowadzającej gaz wzdłuż linii Odry do Niemiec oraz Czech. Aby zwiększona moc bałtyckiej magistrali mogła zostać wykorzystana, OPAL musiałby zostać oddany w 100 procentach do dyspozycji Gazpromu. Na to jednak Bruksela nie zamierza się zgodzić.

Sigmar Gabriel odniósł się w Moskwie do współpracy ekonomicznej z Rosją. Jego zdaniem przedsiębiorcy z obu krajów dostrzegają „różne możliwości” pomimo politycznych problemów i „próbują je wykorzystać”.

– Pan Miller (Aleksiej, dyrektor Gazpromu – przyp. red.) i pan Matthias Warnig (Dyrektor zarządzający projektów Nord Stream i Nord Stream 2 – przyp. red.) będą kontynuować realizację projektu Nord Stream 2. On jest w naszym interesie, ale nie tylko w interesie Niemiec. To bardzo interesujący projekt wykraczający poza granice naszego kraju – stwierdził Gabriel. – Co najważniejsze, co dotyczy spraw prawnych, staramy się, aby wszystko związane z tym projektem pozostało w kompetencjach niemieckich władz, jeśli to tylko możliwe. Jeśli to się uda, szanse na mieszanie z zewnątrz będą ograniczone. I jesteśmy w tej sprawie w dobrej pozycji negocjacyjnej.

Niemiecki polityk odniósł się w ten sposób do deklaracji Komisji Europejskiej o sprzeczności projektu Nord Stream 2 z unijną polityką energetyczną. Komisja zablokowała już projekt South Stream promowany przez Gazprom i deklaruje gotowość do zablokowania nowych nitek bałtyckiego projektu.

– Aby ograniczyć polityczne mieszanie w tych sprawach – ma pan (Władimir Putin – przyp. red.) świadomość, że to nie tylko sprawa formalna – musimy ustalić rolę Ukrainy, jako kraju tranzytowego po 2019 roku. Są powody techniczne. Wie pan, że system przesyłowy gazu na Ukrainie nie jest w dobrym stanie, oraz jaką polityczną i finansową rolę będzie odgrywał dla tego kraju, podobnie jak rewersowe dostawy gazu. Wierzę, że poradzimy sobie z tym wyzwaniem. Co najważniejsze dla niemieckich instytucji, to utrzymać władzę nad rozwiązywaniem tych problemów. Wtedy ograniczymy możliwość politycznej interferencji w projekt – podsumował Sigmar Gabriel.

– Z opublikowanej rozmowy wynika, że administracja niemiecka jednoznacznie popiera projekt Nord Stream 2, a nawet zamierza aktywnie wspierać jego realizację – wskazuje Paweł Kowal. – Jest jasne, że z tego punktu widzenia energetyczne interesy Polski i Niemiec są rozbieżne. Nie ulega też wątpliwości, że w takim razie politycy kilku zachodnich krajów, które po prostu inaczej widzą sprawy dywersyfikacji dostaw źródeł energii zaczynają juz dobrze znaną z okresu powstawania Nord Stream I dyplomatyczną ciciubabkę, w której oprzedstawiciele rządów będą oświadczać ile wlezie, że budowa to projekt biznesowy i ministrom nic do tego, przedstawiciele Komisji Europejskiej będą czekać z ostatecznymi decyzjami i jedynie grozić, że się nie zgodzą na budowę, może nawet Parlament Europejski przyjmie jakiś dokument na na temat Gazociągu – twierdzi rozmówca BiznesAlert.pl.

– Obrońcy przyrody spojrzą na betonowanie dna Bałtyku przez palce, a rura będzie kładziona. Gazociąg Północny 2 będzie jednym z najpoważniejszych wyzwań jakie staną przed nowym rządem nie tylko w sferze energetyki, ale szerzej, polityki unijnej i relacji z sojusznikami. Powstanie pytanie, jak tu walczyć z tym projektem, a nie pogorszyć relacji z Berlinem. Dla wielu środkoweuropejskich polityków zaś Gazociąg będzie widzialnym dowodem, że unijne regulacje takie jak III pakiet energetyczny, zasady Europejskiej Wspólnoty Energetycznej czy Unię Energetyczną w podręcznej biblioteczce trzeba przełozyć z działu „prawo” na pólkę z bajkami – kwituje Kowal.