Krawczyk: Z niemieckimi Zielonymi Polsce po drodze

3 października 2016, 07:30 Energetyka
reichstag niemcy
fot. pixabay.com

KOMENTARZ

Tomasz F. Krawczyk

Ekspert ds. polityki i prawa europejskiego, niemcoznawca

Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego

Już w 2013 r., po wyborach do Bundestagu, Jacek Saryusz-Wolski, obecny poseł do Parlamentu Europejskiego i twórca polskiej polityki europejskiej, w odpowiedzi na pytanie dziennika „Rzeczpospolita” o najlepszą z punktu widzenia Polski koalicję w Niemczech, wskazywał na sojusz CDU/CSU i Zielonych. W owym czasie mogło się to niektórym wydawać sporym zaskoczeniem, ale w ostatnich dniach otrzymaliśmy dowód na to, że Pan Minister Saryusz-Wolski miał rację i że w niektórych ważnych sprawach Polsce i Zielonym może być po drodze.

Wicepremier Szlezwik-Holsztynu, minister energetyki, rolnictwa, ochrony środowiska i obszarów wiejskich Robert Habeck i jednocześnie jeden z kandydatów na „Spitzenkandidata” partii Zielonych w przyszłorocznych wyborach do Bundestagu w niedawnym wywiadzie powiązał kwestię sprzeciwu Zielonych wobec budowy drugiej nitki Nord Stream z zaangażowaniem rosyjskim w wojnie w Syrii. Wbrew temu, co nam się często w Polsce wydaje, takie wypowiedzi w gronie zielonych polityków w Niemczech nie są odosobnione. Kwestię sprzeciwu wobec Nord Streamu frakcja Zielonych w Bundestagu podnosi od dawna.

Z kolei współprzewodniczący Zielonych Cem Özdemir już w 2004 r. podpisał list neokonserwatywnego Project for the New American Century, w którym apelowano do przywódców NATO i UE, aby sprzeciwić się polityce Władimira Putina. Ten sam, wystąpił z komitetu selekcyjnego międzynarodowej nagrody Quadriga, kiedy została przyznana Putinowi w 2011 r., co w konsekwencji spowodowało zawieszenie przyznawania nagrody. Do osób, które od lat sprzeciwiają się agresywnej rosyjskiej polityce, należy na pewno dodać Reinharda Bütikhofera, obecnego europosła, a wcześniej współprzewodniczącego Zielonych. W tym miejscu należałoby także wspomnieć jeszcze o Winfriedzie Kretschmannie, obecnym premierze Badenii i Wirtembergii, który jest pierwszym „zielonym” premierem w Niemczech.

Obecnie, w swojej kadencji, stoi na czele koalicji, w której CDU jest junior-partnerem. Kretschmannowi, politykowi o konserwatywnych poglądach, które czasami byśmy identyfikowali bardziej z konserwatywnym skrzydłem CDU, i do tego aktywnemu działaczowi katolickiemu, udała się w Badenii rzecz niezwykła, tj. połączenie progresywnych elementów programu zielonych z agendą gospodarczą i bezpieczeństwa CDU. Wydaje się, że jego naturalna droga zawiedzie go za jakiś czas do Berlina, co jeszcze wzmocni „realistyczne” skrzydło Zielonych. Także i on kilkakrotnie wskazywał na zagrożenie ze strony Rosji.

Na tym lista polityków Zielonych, którzy krytykują różne aspekty rosyjskiej polityki wcale się nie kończy. Oczywiście podstawy tej krytyki bywają różne, od naruszenia praw człowieka, zwłaszcza osób LGBT, czy ograniczenie praw społeczeństwa obywatelskiego, poprzez ochronę środowiska, aż po politykę bezpieczeństwa.

Niemniej jednak widać, że jak w sprawach polityki klimatycznej raczej polscy politycy i politycy Zielonych będą zajmowali różne stanowiska, to w „kwestii rosyjskiej”, która jest dzisiaj najważniejszym problemem geopolitycznym Europy, Polsce i Zielonym będzie po drodze, a na pewno będzie nam z Zielonymi bardziej po drodze niż z przedstawicielami tradycyjnej „Ostpolitik” (polityki wschodniej) z SPD. Stąd też należy mieć nadzieję, że po wyborach w 2017 r. dojdzie do koalicji, o której Jacek Saryusz-Wolski pisał już w 2013 r. i przewartościowania naszego spojrzenia na niemieckich Zielonych oraz zintensyfikowania z nimi kontaktu.

Przeciwnicy Nord Stream 2 w Niemczech chcą zablokowania projektu