Kuźmiuk: Nord Stream 2 należy maksymalnie opóźnić

16 maja 2016, 07:30 Energetyka
Nord Stream (Nord Stream AG)

KOMENTARZ

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Poseł do Parlamentu Europejskiego

Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy

Poniedziałkowa debata w PE na temat Nord Stream 2 pokazała, że w zasadzie wszystkie grupy polityczne są przeciw realizacji tej inwestycji (poza komunistami, którzy wypowiadali się w tej sprawie niejasno) ale niestety na skutek tej debaty Komisarz ds. Energii Miguel Arias Canete nie „zradykalizował” stanowiska Komisji Europejskiej w sprawie gazociągu.

Wypowiedział się bardzo miękko, że KE będzie pilnowała, aby inwestor wypełniał przy realizacji tej inwestycji wszystkie przepisy prawne w zakresie ochrony środowiska, ale niestety już o wypełnieniu warunków III pakietu energetycznego przez inwestora nic nie powiedział.

KE tej inwestycji nie zatrzyma, podobnie Parlament Europejski. Zatrzymać ją może tylko przeciąganie w czasie przez instytucje unijne do sytuacji, kiedy będzie pogarszała się kondycja finansowa Gazpromu. Wtedy jej realizacja będzie stawała się coraz bardziej nieracjonalna ekonomicznie – tak,  jak stało się z South Streamem.

Zabierając głos w debacie o Nord Stream 2 w Parlamencie Europejskim 9 maja br., przypomniałem, że podpisanie we wrześniu 2015 umowy o realizacji III i IV nitki gazociągu Nord Stream, którego udziałowcami są Gazprom (51 proc. ) i 5 dużych energetycznych koncernów z Europy Zachodniej, spowoduje wzrost jego przepustowości do 110 mld m3, choć przepustowość dotychczasowych dwóch nitek, była wykorzystywana zaledwie w 60 proc.

Stwierdziłem także, że istniejąca infrastruktura gazowa umożliwia przesyłanie z Rosji do Europy blisko 250 mld m3 gazu, podczas gdy import gazu przez UE z Rosji w 2014 roku wyniósł ok. 120 mld m3 czyli wykorzystane jest niecałe 50 proc. tych możliwości.

Przypomniałem, że po oddaniu do użytku dwóch pierwszych nitek Nord Stream, wykorzystanie przepustowości gazociągów przebiegających przez terytorium Ukrainy w 2014 r. gwałtownie spadło:  z 58 proc. do 28 proc., podczas gdy wykorzystanie dwóch pierwszych nitek NS wzrosło z 36 proc. do 60 proc., co oznacza, że głównym celem NS2 będzie zwiększenie rosyjskich mocy przesyłowych.

W ten sposób dojdzie do całkowitej eliminacji przesyłu gazu przez Ukrainę i w konsekwencji odcięcie od rosyjskiego gazu Słowacji, w 100 proc. uzależnionej od tych dostaw. A w przyszłości także być może Polski poprzez ograniczenie dostaw Gazociągiem Jamalskim.

Przypomniałem także, że wykorzystanie obecne istniejącej infrastruktury LNG w UE wynosi zaledwie 25 proc., co oznacza, że aż 75 proc. nie jest zagospodarowane. W liczbach bezwzględnych jest to około 150 mld m3 gazu, a więc wyraźnie więcej niż import gazu z Rosji w 2014 roku (ok.120 mld m3).

W tej sytuacji rozbudowa infrastruktury przesyłowej z Rosji z punktu widzenia interesów UE jest zupełnie pozbawiona ekonomicznego sensu. Zaś NS2 jest przede wszystkim przedsięwzięciem politycznym rozsadzającym europejską politykę energetyczną, a nie jak twierdzą Rosja i Niemcy,  ekonomicznym. Potwierdza to także porównanie kosztów realizacji tego projektu, wynoszących ok. 10 mld euro z kosztami modernizacji ukraińskiej sieci przesyłowej szacowanymi na 5 mld euro.