Lasocki: Fotowoltaika może rzucić wyzwanie wiatrakom w tegorocznych aukcjach OZE

29 września 2020, 07:30 Energetyka
Farma fotowoltaiczna Lesko, PGE. Fot. PGE Energetyka Odnawialna
Farma fotowoltaiczna Lesko, PGE. Fot. PGE Energetyka Odnawialna

Tegoroczne aukcje OZE w koszyku o mocy powyżej 1 MW są wielką niewiadomą. Wiatr będzie konkurował z dużymi instalacjami fotowoltaicznymi (100-200 MW), które mogą mieć cenę konkurencyjną względem niego – zaznacza Karol Lasocki z kancelarii prawnej DWF Poland w komentarzu dla BiznesAlert.pl.

Wiatr, rafy i maszty

Karol Lasocki uważa, że najlepsze projekty wiatrowe już w większości wygrały aukcje w 2018 i 2019 roku, a te, które pozostały, niełatwo optymalizować, ze względu na wciąż obowiązującą ustawę odległościową. – Czasami nie sposób ominąć raf i podwyższyć maszt wiatraka dla nowej technologii, a już w szczególności trudno zwiększyć moc nominalną elektrowni. Pamiętajmy, że rozwój nowych instalacji wiatrowych jest niemożliwy na 99 procentach powierzchni kraju – powiedział.

Osiem aukcji, pierwsza w listopadzie

17 września 2020 roku minister klimatu zatwierdził ustalony przez prezesa URE regulamin tegorocznych aukcji na sprzedaż energii elektrycznej wytwarzanej w instalacjach OZE. Regulamin określa szczegółowe zasady organizacji aukcji, jak np. tryb składania ofert, przebieg i sposób rozstrzygnięcia aukcji, warunki przetwarzania danych dotyczących jej uczestników, wymagania techniczne dotyczące dostępu do internetowej platformy aukcyjnej, sposób zapewnienia bezpieczeństwa i prawidłowości jej przebiegu, ale także ewentualne warunki zawieszenia dostępu do platformy zdalnej. W myśl uzgodnionego z ministrem klimatu harmonogramu aukcji na 2020 rok, prezes URE przeprowadzi osiem aukcji. Pierwsza, zgodnie z harmonogramem, odbędzie się trzeciego listopada.

Minister klimatu zatwierdził regulamin aukcji OZE. Start w listopadzie

Wiatr kontra fotowoltaika w jednym koszyku

Karol Lasocki z kancelarii prawnej DWF Poland wyjaśnia w komentarzu dla BiznesAlert.pl, że jest pewna pula lądowych projektów wiatrowych, która dopiero teraz uzyska prekwalfikację do aukcji prezesa URE. Dysponowały one pozwoleniem na budowę, które było w procesie odwoławczym lub nie miało ważnych warunków przyłączenia. – One pojawiają się teraz, zwiększając pulę podażową projektów. Nie jest to jednak duża grupa. Część projektów poczeka też świadomie na aukcje w przyszłości – wskazał. Ministerstwo klimatu ogłosiło już bowiem plan organizacji aukcji dla energetyki odnawialnej na lądzie w kolejnych latach.

Poza projektami wiatrowymi jest także coraz więcej projektów fotowoltaicznych, które będą walczyć w tych samych koszykach aukcyjnych. Jego zdaniem, jeśli chodzi o wiatraki o mocy do 1 MW, wydaje się, że są na straconej pozycji względem fotowoltaiki. Inna sytuacja jest w koszyku aukcyjnym powyżej 1 MW, gdzie wiatr będzie konkurował z dużymi, 100-200 MW instalacjami fotowoltaicznymi, które mogą mieć cenę konkurencyjną względem wiatru na lądzie. – Tym bardziej, że projekty wiatrowe niełatwo optymalizować ze względu na wciąż obowiązującą ustawę odległościową. Trudno jest więc zwiększać moc wiatraka, zdobyć nową decyzję środowiskową, która pozwoli na wyższy maszt. Lądowe elektrownie wiatrowe o mocy 2 MW, budowane obecnie na podstawie pozwoleń sprzed ustawy odległościowej, nie osiągają stopnia konkurencyjności tych, których moc sięga już dziś 5 MW i więcej. Najmocniejsze turbiny, budowane zgodnie z dzisiejszą myślą techniczną, oferują niskie ceny, a zatem nie dopuściłyby do tej konkurencji ze słońcem. Ustawa odległościowa nie pozwala jednak na wystartowanie w aukcji projektów przygotowanych według najnowocześniejszej technologii – wyjaśnił.

Zaznaczył, że moce, na które zostały przewidziane aukcje, to tylko szacunki. W koszyku powyżej 1 MW konkurują ze sobą na tych samych zasadach technologie wiatrowe i fotowoltaiczne. Jeśli będzie więcej projektów wiatrowych, niż rząd szacuje, oraz więcej tych projektów uzyska prekwalfikacje, to fotowoltaika może wygrać nie 800 MW a np. 400 MW. – Do czasu rozstrzygnięcia aukcji, nie będziemy wiedzieć, jaki będzie podział między technologiami. W szczególności niewiadomą jest, jaki procent produkowanej energii z każdej instalacji, zostanie zgłoszony do sprzedaży w aukcji. Zwykle producenci wiatrowi nie zgłaszają 100 procent energii, a maksymalnie 70-80 procent z danego wiatraka. Wówczas działa to na korzyść PV, bo gdy nie wystarczy projektów wiatrowych do wykorzystania całej puli aukcyjnej, więcej instalacji PV wygra aukcję. W technologii PV do aukcji zgłaszane było – przynajmniej do tej pory – zwykle 100 procent dostępnej do wyprodukowania energii. Szacunki podziału MW pomiędzy technologię wiatrową i PV, które zostały podane przez rząd, są więc jedynie orientacyjne. O ile to może się precyzyjnie sprawdzić w małym koszyku, gdzie wygra fotowoltaika, to w dużym koszyku rozkład między wiatrem a słońcem jest niewiadomą – wyjaśnił.

Biogaz wciąż jest niekonkurencyjny cenowo

Zdaniem Lasockiego technologia biogazowa, będąca w innymi koszyku aukcyjnym ma tę wadę, że jej cena aukcyjna nie zbliża się do cen rynkowych. – Technologia ta jest bardzo potrzebna patrząc na gospodarkę o obiegu zamkniętym, ale przeszkodą do jej rozwoju jest cena – powiedział.

BiznesAlert.pl zapytał Karola Lasockiego o plany ministerstwa klimatu odnośnie systemu aukcyjnego, który będzie obowiązywał jeszcze przez kolejne pięć lat. Powiedział, że ta propozycja wychodzi i na przeciw branży, która postulowała o rozplanowanie aukcji na kolejne lata, tak aby przewidywalność i transparentność prawa towarzyszyła planowanym inwestycjom. – Rozwój projektów nie trwa rok, a kilka lat. Pozwoli to rozplanować proces inwestycyjny i zmniejszyć presję na tegorocznych aukcjach – zakończył.

Opracował Bartłomiej Sawicki

Wiśniewski: Fotowoltaika może wypełnić lukę wiatrową (ROZMOWA)