Jakóbik: Liberalizacja po fuzji z Orlenem czy PGNiG primus inter pares?

30 września 2020, 07:31 Energetyka
piotr naimski
Dyskusja z udziałem ministra Piotra Naimskiego. Fot. Bartłomiej Sawicki

– Proces dywersyfikacji dostaw gazu w Polsce jest zaplanowany, realizowany i bliski finiszu. Trwa zatem dyskusja o liberalizacji rynku w Polsce po 2022 roku. Wybrzmiała w kuluarach GAZTERM 2020 – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor BiznesAlert.pl.

Finisz dywersyfikacji?

Konferencja GAZTERM 2020 była jak co roku okazją do dyskusji o najważniejszych wyzwaniach branży gazowej w Polsce i na świecie. Miałem przyjemność poprowadzić panel o gazie w dobie koronawirusa. Prezentacja Iwety Opolskiej z PKN Orlen dowiodła, że „pandemia udowodniła, że elastyczność ma cenę i ma wartość. W skali mikro oznacza to, że LNG, ze względu na swoją mobilność, ma przewagi w stosunku do gazu sieciowego i te przewagi mają wartość”. LNG może podrożeć, jeśli obecne niskie ceny gazu będą blokować rozwój projektów eksportowych. Polski sektor gazowy musi być zatem elastyczny, zwiększając dostęp do nowych źródeł gazu w kraju oraz zagranicą.

Proces uniezależniania się od gazu z Rosji został już opisany w BiznesAlert.pl na setki sposobów. To rozbudowa terminalu LNG w Świnoujściu (8,3 mld m sześc. rocznie zarezerwowany przez PGNiG), budowa Baltic Pipe o(10 mld m sześc. rocznie z rezerwacją 8,3 mld przez PGNiG) oraz sprowadzenie pływającego terminalu FSRU do Zatoki Gdańskiej (4,5-9 mld m sześc. rocznie zapewne też do dyspozycji PGNiG). Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski przyznał za obliczeniami Gaz-System, że Polska może w nadchodzących latach zwiększyć zapotrzebowanie z obecnych 19 mld m sześc. rocznie do 30 mld. Dlatego Polacy mają maksymalizować wydobycie ze złóż krajowych (obecnie około 4 mld m sześc. rocznie trudne do podniesienia) oraz sięgać po nowe źródło, czyli biometan, któremu poświęcony był inny panel z moim udziałem. To paliwo może dać cztery mld m sześc. rocznie w 2025 roku, a docelowo nawet do 10 mld m sześc. według wyliczeń Politechniki Poznańskiej. Animatorem tego rynku ma być znowu PGNiG planujący stworzenie franczyzy biometanowni w celu budowy partnerstwa z biznesmenami sektora rolniczego. Stosowne regulacje wspierające się rodzącą się branżę, która miałaby dać nawet 12000 miejsc pracy mają powstać w 2021 roku.

Samoistna liberalizacja po fuzji z Orlenem?

Rola PGNiG w procesie dywersyfikacji jest niezbywalna. Dobrze widoczna ręka państwa doprowadziła do realizacji projektów, które mogłyby nie mieć racji bytu w sektorze pozostawionym niewidzialnej ręce rynku zdominowanego przez rosyjski Gazprom. To PGNiG zagwarantowało rentowność terminalu LNG w Świnoujściu, najpierw kontraktem katarskim, potem rezerwacją kolejnych mocy na nowe umowy z Amerykanami i spoty. Podobną rolę spełniła rezerwacja przepustowości Baltic Pipe. Przepustowość FSRU ma zależeć od zainteresowania rynku, a zatem państwo znów może sięgnąć po swe narzędzie bezpieczeństwa energetycznego zapisanego jako cel działalności w statucie PGNiG. Konsekwencja wykorzystania tej spółki w roli animatora dywersyfikacji to podporządkowanie mu rynku i podniesienie bariery wejścia dla nowych graczy ustawą o zapasach, która nakazuje gromadzenie rezerw lub opłacania dostępu do nich każdemu, kto chce handlować gazem w Polsce.

GAZTERM 2020 roku był okazją do dyskusji na temat rozwoju rynku po dywersyfikacji. Część gazowników przekonuje, że po zakończeniu kontraktu jamalskiego z Gazpromem w 2022 roku nastąpi „koniec historii” a rynku gazu i będzie można bezpiecznie uwolnić rynek, cofając ustawę o zapasach i pozbawiając PGNiG specjalnej roli na rynku. Ten punkt widzenia wspierają plany fuzji PKN Orlen z PGNiG. Jeżeli doszłoby do realizacji tego planu, nowo powstała spółka będzie patrzeć inaczej na rynek gazu, może jej już nie zależeć na dominacji w procesie dostaw, ale bardziej na najniższej cenie dostaw, którą czasem będą mogli zapewnić dostawcy zewnętrzni. Takie podejście tłumaczy też, dlaczego PGNiG rysuje długoterminowe plany wykorzystania biometanu wykraczające poza proces fuzji z Orlenem. To spółka z Płocka przejęłaby prawdopodobnie ten temat i kontynuowała go w nowej konfiguracji. Zwiastunem tej relacji jest list intencyjny o współpracy przy biometanie między Orlenem a PGNiG. Przedstawiciele PGNiG zapewniali na GAZTERM 2020, że po fuzji będą chcieli skupić się na działalności wydobywczej i dostawach gazu w Grupie Orlen.

Primus inter pares

Przeciwnicy liberalizacji mogą bronić roli „pierwszego wśród równych” PGNiG. Przekonują, że należy poczekać z decyzjami na 2022-23 rok, kiedy będzie już znany faktyczny stan bezpieczeństwa energetycznego w sektorze gazowym. Warto przypomnieć, że najdłuższy kontrakt długoterminowy PGNiG obowiązuje do 2043 roku, więc mogą się pojawić dyskusje o konieczności zapewnienia mu zbytu w Polsce, który zostałby ograniczony przez liberalizację. PGNiG może zależeć na poprawie pozycji w Europie Środkowo-Wschodniej. Piotr Naimski mówił na GAZTERM 2020 o perspektywie rozwoju dostaw do krajów Grupy Wyszehradzkiej po budowie połączeń gazowych Węgier z Austrią i Słowacją. Prezes PGNiG Jerzy Kwieciński zdradził, że jego firma wygrała przetarg na dostawy gazu technicznego na Ukrainę w sezonie grzewczym 2020-21. Piotr Stańczak z Ukraine GTS Operator przyznał, że nawet bez Gazociągu Polska-Ukraina modernizacja tłoczni Komarno pozwala słać w obu kierunkach na granicy tych krajów do 6 mld m sześc. rocznie. Argumenty za fuzją PGNiG-Orlen mówiące o tym, że większa spółka będzie skuteczniej konkurować na arenie międzynarodowej można użyć także do obrony uprzywilejowanej pozycji PGNiG na rynku. Silny PGNiG będzie skuteczniej podbijał rynki zagraniczne, na przykład w ramach inicjatywy Trójmorza wspieranej przez USA. Minister Naimski zastrzegał, że nie chodzi o tworzenie rynku dla Amerykanów. – Konkurencja w tym sektorze też musi zostać zachowana. Kwestia nowych kontraktów jest otwarta – zapewnił.

Dyskusja o liberalizacji rynku trwa, a ministerstwo klimatu przygotowuje stosowne regulacje. Luzowanie ustawy o zapasach gazu ma nastąpić od sezonu grzewczego 2023-24, czyli rok po teoretycznym finiszu procesu dywersyfikacji, ale bliżej uruchomienia FSRU planowanego na 2024-25 rok. Czy to oznacza, że argumenty za dalszym wsparciem animatora różnicowania na rynku, przekonują rząd do powolnej liberalizacji? – Jeżeli uzyskamy dywersyfikację źródeł i kierunku dostaw, będziemy mogli mówić o liberalizacji rynku gazu – powiedział minister Naimski na GAZTERM 2020 trawestując po raz kolejny w historii swą maksymę uzasadniającą jego zdaniem czekanie z liberalizacją.