Łoskot-Strachota: Odwołanie wymiany BASF-Gazprom oznacza, że nie ma powrotu do business as usual w relacjach UE-Rosja

19 grudnia 2014, 13:08 Energetyka
South Stream w Serbii Spawanie pierwszej rury South Stream w Serbii.

Niemiecki BASF poinformował, że odwołał wymianę aktywów z rosyjskim Gazpromem. Sprawę komentuje ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich. 

Wintershall, firma paliwowa należąca do grupy chemicznej BASF zawarła z Gazpromem umowę, która m.in. przekazała Rosjanom kontrolę nad największymi w Niemczech magazynami gazu w Rehden oraz Jemgum, Germany, a także Haidach w Austrii. Umowa uwzględniała także przejęcie połowy akcji Wingas, WIEH i WIEE, oraz Astory – operatora magazynów. W zamian Wintershall miał otrzymać udział w syberyjskich złożach gazu należących do Gazpromu o nazwie Urengoj. Na tę transakcję wyraziła zgodę Komisja Europejska w połowie 2014 r. z mocą wsteczną od 1 kwietnia 2013. Transakcja miała zostać zakończona do końca 2014 roku, dotychczas w jej realizacji nie było opóźnień.

– Do tej chwili nie jest jasne czyja to była decyzja – strony niemieckiej – a jeśli tak to czy biznesowa firmy czy rządu, czy też strony rosyjskiej. Niewątpliwie natomiast klimat dla tego typu przedsięwzięć jest coraz trudniejszy – wskazuje Agata Łoskot-Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich. – Coraz trudniej najpewniej robi się zachodnim firmom interesy w Rosji, coraz większe wątpliwości budzi angażowanie się Gazpromu w unijny rynek gazu (a taki byłby skutek tej wymiany aktywów), trudne są relacje energetyczne oraz gazowe Unia Europejska-Rosja i nie wiadomo do końca jak się będą one rozwijać ze względu na skomplikowaną sytuację polityczną. Do tego dochodzą z jednej strony głębokie problemy gospodarcze Rosji których mocnym przejawem są problemy rubla – wylicza. OSW stworzyło analizę poświęconą temu zagadnieniu. – Narastające problemy rosyjskiej gospodarki nie wpłynęły dotąd na zmianę kursu polityki gospodarczej i nic nie wskazuje, aby taka zmiana zaszła w najbliższej przyszłości. Obecne działania władz wydają się niewystarczające dla uniknięcia poważnego kryzysu gospodarczego. W tej sytuacji nie można wykluczać wprowadzenia administracyjnych środków kontroli rynku walutowego, cen podstawowych towarów, a w ostateczności – moratorium na spłatę korporacyjnego zadłużenia zagranicznego. Z drugiej strony, nawet w przypadku hipotetycznego zniesienia zachodnich sankcji i podwyżki cen ropy rosyjska gospodarka nie uniknie co najmniej długotrwałej stagnacji. Jej ofiarą będzie rosyjskie społeczeństwo, a zwłaszcza najbardziej aktywna i mobilna jego część – czytamy w materiale.

Agata Łoskot Strachota pokazuje także drugą stronę medalu. – Trwające już dłuższy czas problemy na europejskim rynku gazu, które odbijają się na kondycji europejskich koncernów, w tym BASF (o czym zresztą BASF mówi otwarcie). To wszystko może przekładać się na zmianę biznesowego modelu poszczególnych firm związanego także z kształtem współpracy z koncernami rosyjskimi. Wreszcie należy pamiętać że BASF musiał ucierpieć ostatnio ze względu na chyba dla tej firmy także niespodziewaną decyzję Rosji o wstrzymaniu budowy South Stream, w którym miał 15% (via Wintershall) – mówi portalowi BiznesAlert.pl.

BASF informuje, że rezygnacja z umowy będzie kosztować go 211 mln euro wydatków w tym roku i 113 mln kosztów retroaktywnych. Decyzja ma związek z narastającym napięciem między Zachodem a Rosją w związku z wojną na Ukrainie. To kolejne uderzenie w interesy Gazpromu po zatrzymaniu projektu South Stream, ze względu na opór Komisji Europejskiej wobec tego projektu w wersji pożądanej przez Gazprom, a więc bez ograniczeń monopolu dla firmy.

– Wszystko to dowody, że zmieniają się zasady współpracy gazowej UE-Rosja na kilku poziomach. Nie są już to głównie deklaracje polityczne ale wyraźnie dotyjące kluczowych biznesowych przedsięwzięć ze strategicznymi europejskimi partnerami Gazpromu. O tym, ze zmienia się model współpracy Gazpromu z Europą mówił przy okazji m.in. rezygnacji z South Stream Aleksiej Miller. Tylko że chyba nie jest tak, że Gazprom może teraz nadać temu wszystkiemu określony kierunek i kształt. Sytuacja jest zbyt dynamiczna i zbyt wiele się zmienia lub może zmienić na wielu poziomach. Widać natomiast że nie ma już raczej powrotu do bussiness as usual. W związku z tym wydaje mi się też że to kolejny sygnał, że konieczne jest by UE zdefiniowała na nowo swoje strategiczne interesy związane z rynkiem gazu, współpracą energetyczną z Rosją i z Ukrainą – kończy Łoskot-Strachota.

Temu zagadnieniu poświęca analizę napisaną razem z Georgiem Zachmannem.