Jak usprawnić Mój Prąd? Dystrybutorzy energii zgłaszają uwagi

20 grudnia 2019, 13:30 Energetyka
Konferencja dotycząca programu Mój Prąd. Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl
Konferencja dotycząca programu Mój Prąd. Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl

W siedzibie Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej odbyła się konferencja prasowa poświęcona programowi Mój Prąd – „100 dni programu Mój Prąd. Jak rozwinąć ten sukces?”. Najwięcej uwag do programu, który notuje dużą popularność, zgłaszają dystrybutorzy energii, dla których rozproszona energia to wyzwanie. Konferencję zorganizował NFOŚiGW oraz portal Wysokie Napięcie.

Mój Prąd można jeszcze bardziej scyfryzować

Piotr Woźny, prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej powiedział, że Mój Prąd to wielka kampania promocyjna. – Mamy system zachęt, korzystny system rozliczeń prosumenta i ulgę termomodernizacyjną. Program Mój Prąd to zwieńczenie całego systemu wsparcia. Koszty instalacji zwracają się w czasie 5-6 lat. Program wsparcia to miliard złotych, daje to 200 tys. gospodarstw domowych i 200 tys. nowych prosumentów wspartych dotacją. Pięć tysięcy złotych dotacji pokazuje, że domowa fotowoltaika jest już teraz opłacalna. Pracownicy NFOŚiGW wykonali tytaniczną pracę w ocenie wniosków – powiedział. Dodał, że Polacy – patrząc na Mój Prąd – zaczynają ufać państwu, ponieważ inwestują gotówkę. Podkreślił, że w zakresie uprawień programu Mój Prąd, w czasie drugiego naboru NFOŚiGW, który rusza 13 stycznia, wnioski mają być wysoce scyfryzowane. Dodał, że w 2020 roku w Poznaniu ruszy pilotaż dotyczący fotowoltaiki dla części wspólnych w domach wielorodzinnych, wspólnotach mieszkaniowych. Będzie to jednak osobna inicjatywa, niezwiązana z programem Mój Prąd. Dodał, że taka inwestycja zwróci się po około ośmiu latach, a po tym okresie rachunki będą mniejsze o 25 zł na części wspólne miesięcznie.

Woźny: Uprościmy Czyste Powietrze na wzór Mojego Prądu (ROZMOWA)

OZE już teraz jest najtańszym źródłem energii

Piotr Czopek, dyrektor departamentu OZE i energetyki rozproszonej w Ministerstwie Aktywów Państwowych, podkreślił, że już teraz OZE jest najtańszym źródłem energii porównując z nową technologią i ta technologia będzie jeszcze tańsza. – W dłuższej perspektywie dotacja już nie będzie potrzebna. OZE same świetnie sobie poradzą same. Od 2016 roku wprowadziliśmy upusty, od tego roku ulgę termomodernizacją. Program Mój Prąd w formie dotacji to silny impuls do instalacji. To największy w Polsce mechanizm wsparcia edukacyjnego. Miliard złotych wygeneruje inwestycje rzędu 4-5 mld zł. 5 tys. zł to ok. 20 procent wielkości dotacji. Resztę dopłaca sam. Z punktu widzenia państwa jest to najtańsza forma dotacji. To ok. 800–900 tys. zł za MW – powiedział. Dodał, że pierwszy dzień programu Mój Prąd to 16 wniosków. – Dzisiaj dostałem na biurko 1500 wniosków czekających na podpis. Zaapelował jednocześnie, aby nie przeskalować inwestycji – powiedział. – Średnio gospodarstwo zużywa ok. 2,5 MWh energii. Instalacja rzędu 3-4 kV powinna wystarczyć. Dodał jednak, że pod przeciętne gospodarstwo wystarczy moc rzędu ok. 2,10 kV.

Mój Prąd a ból głowy dystrybutora

Jan Frania, wiceprezes PGE Dystrybucja, powiedział, że program dobrze wystartował, ale teraz należy nadążyć z edukacją. Przyznał, że Mój Prąd zaskoczył skalą, ale PGE Dystrybucja stara się nadążyć z terminami dotyczącymi liczników dwukierunkowych. Podkreślił, że energia, która powstaje na niskim napięciu, powinna być konsumowana u samego źródła jej produkcji. Źródła OZE są rozproszone i z punktu widzenia operatora są nieprzewidywalne i nie wiadomo jak dopasować sieć. – My swoją sieć, poprzez paramenty, musimy przygotować na „peaki”. Będziemy musieli wspólnie się edukować, aby poprawić przepływ informacji, gdzie i o jakiej mocy będzie zainstalowana fotowoltaika – powiedział. Podkreślił, że to ważne, aby nasze sieci były gotowe na odbiór energii. – W przypadku programu Mój Prąd, klient nam zgłasza, że ma taką instalację, ale już po jej instalacji. Warto, aby w procesie, jeszcze przed instalacją, przekazywać informację do dystrybutora. Należy zwracać uwagę także na urządzenia i jakość falowników. Kodeksy Sieciowe to wymuszą. Należy zwracać uwagę na cenę i jakość instalacji. Zdarzają się sytuacje, w których urządzenia niskiej jakości wywołują awarie na sieci niskiego napięcia – powiedział. Dodał, że tylko w tym roku, PGE Dystrybucja przyłączyła 45 tys. prosumentów, a rocznie przyłączanych jest ok. 70 tys. nowych odbiorców. Dodał, że ciekawą ideą jest włączenie programu Mój Prąd o budynki wielorodzinne, ponieważ to pozwoli na zużycie energii na miejscu, tam gdzie ona jest produkowana.

Dodał, że może warto rozważyć poszerzyć program o magazyny energii i ciepła. Piotr Woźny powiedział jednak, że na obecnym etapie warto jednak skupić się na podstawowym celu Mojego Prądu, a więc samej fotowoltaice. W podobnym tonie wypowiedział się dyrektor Czopek. Przyznał, że lepiej nie przeznaczać tych środków na inne cele. – Program się udał, ponieważ jest prosty. Jeśli wrzucimy tam pompy ciepła, magazyny, to oczekiwanie na weryfikację płatności będzie wydłużone – wskazał.

Banki są gotowe

Marcin Goderski z Alior Banku dodał, że firm handlujących fotowoltaiką, które przychodzą po wsparcie, przybywa z dnia na dzień. – Rynek zaczyna się bardzo rozwijać. Banki stworzyły już określone produkty. Mamy eko-raty pod finansowanie OZE. Produkt ten zakłada kredytowanie do 10 lat i do 80 tys. dotacji. Firm, które chcą współpracować jest coraz więcej – powiedział. – Można ułatwić procesy. Skrócić ścieżkę dotacji lub ich cyfryzację. My, tak jak banki, dysponujemy takimi mechanizmami – wskazał.

Instalatorzy chwalą Mój Prąd jako motywatora

Michał Skorupa, Foton Technik z Innogy powiedział, że program sprzyja pogłębianiu wiedzy, a klient już teraz wie, co chce osiągnąć. Jego zdaniem zwiększa się liczba klientów, którzy inwestują własne środki i już niekoniecznie opierają się na kredytowaniu. Klienci, którzy mają tylko 2,7 kV mocy – instalacja staje się opłacalna także dla takich niewielkich mocy, m.in. dzięki programowi Mój Prąd. Dodał, że na obecne potrzeby, moc instalacji, która może być wsparta do 10 kV, to jest granica optymalna, ale niewykluczone, że za rok, dwa, ten poziom nie będzie już przystawał do zapotrzebowania na rynku. Przyznał, że należy zwrócić na jakość urządzeń, które są kupowane przez klienta. Normy, które są obecnie, zaczynają wymuszać wyższą jakość urządzeń i ich zabezpieczeń. Wskazał, że problemem są zatory związane z dostępnością załóg montażowych i ich deficyt. – Sztuką nie jest sprzedać produkt, ale szybko sprawnie i profesjonalnie zamontować instalację – wskazał.

Prezes Bison Energy Michał Szewczyk powiedział, że od 2014 roku obserwujemy lawinowy wzrost fotowoltaiki w Polsce. – Patrząc na rynek, PV staje się coraz bardziej popularna, co rozszerza wiedzę na temat tej technologii. Przed programem Mój Prąd wielu inwestorom brakowało motywacji. Były programy , takie jak prosument, ale nie w każdej gminie chętny otrzymał dopłatę. Mój Prąd daje tę możliwość, co wywołuje impuls do działania – powiedział.

Mój Prąd

Po stu dniach programu Mój Prąd wartość wspartych inwestycji (dotacje wypłacone + zatwierdzone do wypłaty) to 90 mln zł. To efekt dofinansowania 17 500 instalacji PV. Łączna suma mocy to 100 MW. Do wydania pozostaje jeszcze 910 mln zł. Mikroinstalacje OZE, dofinansowane z programu Mój Prąd pozwoliłby na pokrycie 40000 gospodarstw domowych. Całkowita moc wszystkich instalacji fotowoltaicznych w Polsce to 1,2 GW. Mój Prąd podwoi tę moc zainstalowaną do 2,4 GW.

Magdalena Skłodowska z portalu Wysokie Napięcie zaproponowała, aby powstał poradnik dla konsumenta, w którym zawarte zostanie wyjaśnienie, jak optymalnie zarządzać energią elektryczną w czasie pracy paneli fotowoltaicznych.

Bartłomiej Sawicki

Skorupa: Mój Prąd to dobry początek rewolucji fotowoltaicznej (ROZMOWA)