Jakóbik: Czy Niemcy zostały przyłapane na gorącym uczynku przy obronie Nord Stream 2?

24 sierpnia 2020, 07:31 Energetyka
Kanclerz Niemiec Angela Merkel. Fot. Kancelaria Prezydenta Federacji Rosyjskiej
Kanclerz Niemiec Angela Merkel. Fot. Kancelaria Prezydenta Federacji Rosyjskiej

Czy Niemcy nadużywają narzędzi europejskich do obrony Nord Stream 2? Jeśli tak, to dają siłom antyeuropejskim nowy argument przeciwko integracji – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Prezydencja Niemiec pod znakiem Nord Stream 2

Prezydencja unijna Niemiec to okazja do ponownego zaognienia sporu o gazociąg Nord Stream 2. Kompromis państw członkowskich zakładał, że Unia Europejska może zabezpieczyć się przed tą inwestycją z pomocą zrewidowanej dyrektywy gazowej, która pozwoli jej pracować tylko w reżimie prawa antymonopolowego z tzw. trzeciego pakietu energetycznego. W tym kontekście sankcje USA wobec Nord Stream 2 to ingerencja z zewnątrz niekonsultowana z państwami europejskimi. Rodzi zatem opór, niekoniecznie tylko państw zaangażowanych w sporny gazociąg, ale szerzej – wrogów ingerencji tego rodzaju.

To okazja do aktywnej polityki dyplomacji niemieckiej od polityków krajowych, jak prorosyjski Klaus Ernst występujący w obronie Nord Stream 2 w Bundestagu i apelujący o kontrsankcje po Niemców w instytucjach europejskich mających wpływ na agendę unijną w dobie ich prezydencji. Ostatecznie Wysoki przedstawiciel do spraw zagranicznych i bezpieczeństwa Joseph Borell poinformował, że Komisja Europejska przygotowuje środki na rzecz ochrony interesów Unii Europejskiej w obliczu groźby sankcji USA wobec spornego projektu Nord Stream 2.

Jednakże Niemcy zostali przyłapani na gorącym uczynku za Atlantykiem. Ambasador RP w USA i senator USA Ted Cruz dementują informacje Politico jakoby 24 z 27 krajów unijnych opowiedziało się przeciwko sankcjom amerykańskim wobec spornego gazociągu Nord Stream 2. – Rozprzestrzeniana jest niezwykła ilość dezinformacji o Nord Stream 2. Trwa kampania przekonująca, że europejscy sojusznicy Ameryki popierają gazociąg Putina (prezydenta Rosji – przyp. red.). To nie jest prawda i nasi sojusznicy to potwierdzają – napisał Ted Cruz na Twitterze. Jest współautorem projektu sankcji wobec Nord Stream 2.

Odniósł się w ten sposób do komentarza ambasadora Polski w USA Piotra Wilczka, który użył Twittera do krytyki artykułu Politico cytowanego przez BiznesAlert.pl. – Artykuł Politico wprowadza w błąd, stawiając tezę, że 24 kraje członkowskie krytykują sankcje USA wobec Nord Stream 2 – napisał. Wtórował mu ambasador Estonii w USA Jonatan Wsewiow, który przekonywał, że jego kraj nie bronił Nord Stream 2 przed sankcjami USA. – Wideokonferencja z zeszłego tygodnia nie była sprzeciwem 24 krajów biorących w niej udział – odniósł się do wideokonferencji ambasadorów Unii Europejskiej, do której odnosił się Politico. Do dyskusji włączył się ukraiński Naftogaz, który przypomniał, że jeszcze w latach 2018-19 Parlament Europejski uznał projekt Nord Stream 2 za zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej, które musi być powstrzymane.

Można podejrzewać, że wideokonferencja ambasadorów krajów unijnych zorganizowana z udziałem Departamentu Stanu USA pod egidą Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (dyplomacji Unii Europejskiej) została przedstawiona mediom jako działanie tych ambasadorów w obronie Nord Stream 2. Tymczasem jedyne potwierdzone fakty, które dotarły do opinii publicznej, to wieści o spotkaniu informacyjnym, na którym Amerykanie po raz kolejny mogli ostrzec przed sankcjami. Stanowiska wspomnianych ambasadorów i senatora Teda Cruza zadają kłam tezie, że dyplomaci państw unijnych stanęli po stronie Nord Stream 2.

24 kraje unijne opowiadają się przeciwko sankcjom USA wobec Nord Stream 2

Dyplomacja unijna na celowniku Niemiec?

Czy zatem Niemcy wysyłają fałszywe sygnały do mediów w obronie Nord Stream 2 i używają do tego celu służb dyplomatycznych Unii Europejskiej? Czas na stanowisko unijnej placówki w Waszyngtonie, które usunęłoby takie podejrzenia. Warto przypomnieć treść listu senatorów USA, którzy ostrzegli Niemców przed sankcjami za udział w projekcie Nord Stream 2 dostała się do mediów. Senatorowie ostrzegają, że podmioty zaangażowane w budowę Nord Stream 2 staną się przedmiotem poszerzonych sankcji zaproponowanych przez Senat kiedy tylko jeden ze statków mających kończyć budowę spornego gazociągu zatopi pierwszą rurę w morzu. Politycy amerykańscy uznali ten list za formalną notyfikację i wezwali port w Sassnitz do wycofania się za aktywności wspierających budowę Nord Stream 2. W przeciwnym razie mają go czekać „potencjalnie fatalne” rozwiązania, które odetną ten port od przychodów ze współpracy z firmami amerykańskimi. Ingerencja amerykańska może faktycznie uderzyć w biznes europejski, na czele z niemieckim.

Co dalej ze wspólną polityką energetyczną?

Należy jednak powtórzyć, że działania Amerykanów to odpowiedź na obronę Nord Stream 2 w Europie. Gdyby nie działania Niemiec na rzecz tego rosyjskiego projektu z wykorzystaniem narzędzi wspólnotowych, nie byłoby sporu z USA o sankcje, które mają zatrzymać sporną inwestycję. Należy także odpowiedzieć na pytanie czy silniejszym w Unii Europejskiej wolno więcej i czy faktycznie Niemcy wykorzystują prezydencję do ochrony partykularnego interesu polegającego na napędzaniu zielonego zwrotu Energiewende paliwem z Nord Stream 2. Czy obrona spornego gazociągu daje im prawo do oczekiwania solidarności państw europejskich w innych sprawach, jak polityka klimatyczna? Na pewno daje pole do spekulacji na temat planu wykorzystania jej do promocji gazu z Nord Stream 2 w Europie i paliwo siłom antyeuropejskim.

Jakóbik: Razem przeciwko Nord Stream 2 źle, osobno jeszcze gorzej