Nowa koalicja w Berlinie może pozwolić Brukseli zatrzymać Nord Stream 2, a Warszawa może pomóc

26 listopada 2021, 06:30 Alert
Siedziba Bundesnetzagentur w Bonn

Suddeutsche Zeitung stawia tezę, że brak zapisów o Nord Stream 2 w umowie koalicyjnej nowego rządu Niemiec nie oznacza, że będzie on przeciwny zatrzymaniu tego projektu na poziomie unijnym, które jest możliwe, jeżeli jego przeciwnicy jak polskie PGNiG przekonają odpowiednio Komisję.

BiznesAlert.pl informował już, że brakuje zapisów o tym spornym projekcie gazociągu w umowie koalicyjnej liczącej 177 stron. Są jednak zapisy o współpracy przy wodorze z Rosją, a ten mógłby docierać do Niemiec jedynie za pomocą gazociągów. Tymczasem Nord Stream 2 jest szykowany do takich dostaw.

Niemiecka gazeta odwołuje się do zapisu o tym, że prawo europejskie ma zastosowanie do projektów energetycznych w Niemczech. To według niej deklaracja, że rząd nie będzie ingerował w proces certyfikacji Nord Stream 2 przez niemieckiego regulatora Bundesnetzagentur, który ma wziąć pod uwagę opinie polskiego PGNiG oraz ukraińskich Naftogazu oraz GTSOUA. Jego decyzja będzie przedmiotem oceny Komisji Europejskiej. Źródła Suddeutsche Zeitung komentują, że Berlin może nie wywierać presji na Brukselę w sprawie Nord Stream 2 dając przewodniczącej Ursuli von der Leyen (Niemce) wolną rękę ze względu na to, że nie będzie chciał konfliktu wewnętrznego między socjalistami z SPD popierającymi projekt a Zielonymi będącymi przeciwko.

Przyszły minister gospodarki i energetyki Robert Habeck reprezentujący Zielonych zapewnił Suddeutsche Zeitung, że „Nord Stream 2 nigdy nie był projektem czysto z sektora prywatnego”. – To projekt strategiczny, który pozwala utrzymywać presję na Ukrainę i zależność polityki niemieckiej. Musimy się mu przyjrzeć jeszcze raz bardzo uważnie – zapewnił gazetę. Regulator Bundesnetzagentur podlega jego resortowi, który opuści Peter Altmaier z SPD wielokrotnie konsultujący się w sprawie Nord Stream 2 z Rosjanami.

Póki co regulator zobowiązał Nord Stream 2 AG do wydzielenia spółki niemieckiej, która zostałaby operatorem spornego gazociągu w celu wdrożenia przepisów europejskich pod jurysdykcją niemiecką. Obecnie jest ona zarejestrowana w Szwajcarii. Ten argument był podnoszony między innymi przez polskie PGNiG. Polacy i Ukraińcy zaangażowani w certyfikację Bundesnetzagentur już zagrozili skierowaniem sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w razie rozstrzygnięcia niekorzystnego z ich punktu widzenia.

Kommiersant cytuje dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który oszcował, że uruchomienie Nord Stream 2 przyniesie Ukrainie straty rzędu 1,3 mld dolarów rocznie gdy kontrakt przesyłowy Naftogaz-Gazprom wygaśnie z końcem 2024 roku. W ostatnich pięciu latach Kijów zarabiał średnio ponad 2,5 mld dolarów rocznie za przesył gazu rosyjskiego. W 2021 roku otrzyma o około 40 procent mniej. Ukraińcy proponują umowę piętnastoletnią z rabatem, ale Rosjanie stawiają na nowy szlak i oczekują, że wysokie ceny gazu za które są współodpowiedzialni przekonają Europejczyków do uruchomienia go. MFW przedstawił te wyliczenia jako uzasadnienie nowej pomocy Ukrainie w wysokości 699 mln dolarów. W sumie otrzymała już z tego źródła 2,8 mld dolarów i lwia część tych środków służy importowi gazu spoza Rosji, dzięki któremu Naftogaz nie kupuje go od Gazpromu od 2015 roku.

Suddeutsche Zeitung/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Jakóbik: Nord Stream 2 może jeszcze zbankrutować (ANALIZA)