Szef Norges Bank: W obliczu zmian klimatu trzeba będzie przestać wydobywać ropę i gaz

15 lutego 2019, 10:15 Alert
Platforma naftowa Korpfjell Norwegia
Platforma wydobywcza Korpfjell. Fot. Statoil

Szef norweskiego banku centralnego Norges Bank Oeystein Olsen powiedział, że walka ze zmianami klimatu może oznaczać koniec norweskiego przemysłu wydobywczego. Powiedział również, że kraj nadal będzie uzyskiwał znaczne dochody z węglowodorów w nadchodzących latach, ale odmówił przewidywania terminu ewentualnego odejścia od węglowodorów.

– Zmiana modeli konsumpcji i metod produkcji w kierunku zmniejszenia emisji zmniejszy popyt na paliwa kopalne. Może to wpłynąć na działalność związaną z ropą naftową i gazem w Norwegii. Zawsze wiedzieliśmy, że działalność związana z ropą naftową i gazem zostanie zakończona prędzej czy później. Ropa i gaz to zasoby nieodnawialne. Bardziej rygorystyczna globalna polityka klimatyczna może oznaczać, że nastąpi to wcześniej. Stoimy w obliczu kryzysu klimatycznego, któremu można zaradzić jedynie angażując się we wspólne globalne wysiłki – powiedział Olsen w rozmowie z przedstawicielami rządu i biznesu.

Prawie 200 krajów wyznaczyło w ramach porozumienia paryskiego cel, by w drugiej połowie obecnego stulecia wyeliminować emisje gazów cieplarnianych w celu ograniczenia wzrostu temperatur. ONZ twierdzi, że obecne polityki rządów nie wystarczą do osiągnięcia celów Paryża i wymaga zwiększenia wysiłków.

Olsen powiedział, że inwestorzy, w tym 1 bilion dolarów norweskiego funduszu inwestycyjnego, powinni zarządzać ryzykiem klimatycznym wraz z innymi czynnikami wpływającymi na ich portfele. Podkreślił jednak, że rozwiązania w zakresie walki z globalnym ociepleniem muszą pochodzić od rządów promujących zmiany. Zastrzegł on jednak, że przemysł naftowy może pozostać ważny dla norweskiej gospodarki przez znaczny czas.

Przemysł naftowy i gazowy był kluczową siłą napędową dla Norwegii w ciągu ostatnich 50 lat, bezpośrednio lub pośrednio zatrudniając 10 procent wszystkich pracowników i zapewniając połowę przychodów z eksportu.

Reuters/Michał Perzyński