Perzyński: Olaf Scholz – czerwony z wierzchu, czarny w środku?

24 września 2021, 07:35 Energetyka
Olaf Scholz. Źródło Flickr
Olaf Scholz. Źródło Flickr

Koniec ery Angeli Merkel zbliża się wielkimi krokami, i najprawdopodobniej wraz z nią skończy się era władzy chadeków w Niemczech. Większość prognoz i symulacji wskazuje na to, że po raz pierwszy od dwóch dekad wybory wygrają przebywający od bardzo dawna w defensywie socjaldemokraci z SPD, i to ich lider Olaf Scholz będzie rozdawał polityczne karty po wyborach – pisze Michał Perzyński, redaktor BiznesAlert.pl.

Kim jest przyszły kanclerz Niemiec?

Olaf Scholz urodził się w 1958 roku w Osnabrück w Dolnej Saksonii jako jako najstarszy z trójki rodzeństwa, swoją młodość przeżył w Hamburgu. Tutaj też skończył studia prawnicze. Od maja do października 2001 roku był radnym miasta Hamburga, od października 2002 roku do marca 2004 roku sekretarzem generalnym SPD, od listopada 2007 roku do października 2009 roku federalnym ministrem pracy i spraw społecznych, a od marca 2011 roku do marca 2018 roku burmistrzem Hamburga. Od kwietnia 2000 do czerwca 2004 oraz od listopada 2009 do marca 2018 był przewodniczącym SPD w Hamburgu, od listopada 2009 do grudnia 2019 był jednym z wiceprzewodniczących SPD. Od lutego do kwietnia 2018 roku był tymczasowym przewodniczącym partii. Scholz jest żonaty z działaczką SPD Brittą Ernst od 1998 roku. Mieszkają w Poczdamie, nie mają dzieci.

Na chwilę obecną sondaże układają się następująco: liderem poparcia jest SPD (25 procent), za nią jest CDU (22 procent), Zieloni (16 procent), ex aequo FDP i AfD (11 procent) i Die Linke (6 procent). Biorąc pod uwagę, że do niedzieli, kiedy mają się odbyć wybory, nie będzie już dramatycznych zwrotów, w przeliczeniu poparcia na ilość miejsc w Bundestagu, możliwe są następujące scenariusze: koalicja kenijska (SPD-CDU-Zieloni), koalicja świateł drogowych (SPD-FDP-Zieloni), SPD-Zieloni-Die Linke, SPD-Zieloni, SPD-CDU-FDP, koalicja jamajska (CDU-FDP-Zieloni), oraz kontynuacja Wielkiej Koalicji (SPD-CDU). W pięciu na sześć możliwych scenariuszy dominującą siłą będą socjaldemokraci, a zatem to Olaf Scholz jest obecnie najsilniejszym kandydatem na stanowisko kanclerza Niemiec.

Perzyński: Gdy Niemcy zaostrzają cele klimatyczne, wiedz, że coś się dzieje

Scholz był jednym z autorów decyzji o tym, by Niemcy zmieniły datę osiągnięcia neutralności klimatycznej przez Niemcy, z 2050 do 2045 roku. – Chcę, aby niemiecki przemysł wyszedł z Energiewende silniejszy, a nie osłabiony – podkreślał Scholz. Mówił również, jak chce to osiągnąć: przede wszystkim nadając kwestii transformacji energetycznej, i lepiej zorganizowana. – Przede wszystkim ważne jest, aby być uczciwym. Podczas gdy minister gospodarki Peter Altmaier (CDU – red.) zakłada, że ​​zużycie energii elektrycznej w Niemczech pozostanie na stałym poziomie do 2030 roku, teraz dla wszystkich jest jasne, że nasze zapotrzebowanie na energię elektryczną wzrasta z roku na rok o łączne roczne zużycie energii elektrycznej w metropolii, takiej jak Hamburg. Kto – podobnie jak Altmaier – twierdzi, że zużycie energii elektrycznej się nie zmieni, kłamie sobie i krajowi, ​​i to ze szkodą także dla przemysłu – mówił przewodniczący SPD na spotkaniu z wyborcami. Widzi on również pilną potrzebę nadrobienia zaległości, jeśli chodzi o rozbudowę sieci. Apelował też o znaczne zwiększenie celów ekspansji w zakresie energii o energię wiatrową i fotowoltaikę, a jednocześnie zniesienie dopłaty EEG do 2025 roku. – Energia elektryczna w Niemczech musi być się tańsza, ponieważ nasze firmy muszą być w stanie przetrwać w międzynarodowej konkurencji – mówił Scholz.

Perzyński: Superwahljahr w Niemczech. Zieloni już zdobyli rząd dusz (ANALIZA)

Co się udało, a czego chce Scholz

Jeśli chodzi o politykę klimatyczną, w ramach Wielkiej Koalicji SPD pod wodzą Scholza odniosła stosunkowo duże sukcesy, jeśli chodzi o wdrażanie jej postulatów. Wyegzekwowała ustawę o ochronie klimatu, wprowadziła podatek od CO2 i uniemożliwia wspieranie produkcji samochodów z silnikami spalinowymi dotacjami budżetowymi w ramach walki z gospodarczymi skutkami pandemii koronawirusa. Między socjaldemokratami a chadekami doszło również do niemałych spięć, kiedy zapadały decyzje o podziale kosztów ogrzewania mieszkań w związku z dołożeniem opłat od emisji CO2 do rachunków za ciepło – Scholzowi zależało na tym, by podzielić te koszty sprawiedliwie po połowie między najemców a wynajmujących. Był też spór między SPD a CDU dotyczący wprowadzenia odpowiednika polskiej ustawy odległościowej, de facto blokującej rozwój energetyki wiatrowej na lądzie w Niemczech – po naciskach ze strony koalicjanta, CDU zgodziła się oddać tę kwestię władzom lokalnym.

Obecnie Socjaldemokratyczna Partia Niemiec pod wodzą Scholza wspiera obecne cele klimatyczne, czyli osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2045 roku, redukcji emisji CO2 o 65 procent do 2030 roku i o 88 procent do 2040 roku, względem 1990 roku. Unia Europejska powinna według nich osiągnąć neutralność klimatyczną najpóźniej do 2050 roku. Partia ta wyraźnie podkreśla w swoim programie, że będzie przeciwna współpracy z MERCOSUR, czyli organizacją gospodarczą zrzeszającą kraje Ameryki Południowej, jeśli te nie wprowadzą lepszych standardów środowiskowych. Jeśli chodzi o transport, socjaldemokraci przekonują, że podróżowanie koleją powinno być tańsze i bardziej atrakcyjne w stosunku do latania, a do 2030 roku po niemieckich drogach powinno jeździć co najmniej 15 milionów samochodów elektrycznych. Partia ta chce, by w 2040 roku miks energetyczny w 100 procentach składał się z OZE, popiera wprowadzenie CBAM, i budowy mikroinstalacji fotowoltaicznych na wszystkich nadających się do tego dachach. Ponadto Niemcy do 2030 roku miałyby się stać wiodącym graczem na rynku technologii wodorowych, co oznaczałoby stworzenie wielkoskalowej gospodarki wodorowej i wykorzystanie tego surowca w przemyśle i transporcie drogowym, morskim i lotniczym. Podobnie jak Zieloni, SPD również sprzeciwia się finansowaniu inwestycji, które mogą okazać się szkodliwe dla środowiska.

Perzyński: Energiewende i najciekawsze od lat wybory w Niemczech

Krytyka

Nie oznacza to, że wizerunek Olafa Scholza jako polityka, któremu zależy na szybkiej transformacji energetycznej, jest nieskazitelny. Pod koniec 2015 roku jeszcze jako burmistrz Hamburga, z przeforsował budowę elektrowni węglowej Moorburg firmy Vattenfall i brał udział w jej uroczystym otwarciu. Już wtedy ówczesna minister środowiska SPD Barbara Hendricks publicznie wzywała do odejścia od węgla. Scholz mówił wówczas, że elektrownia będzie działała „40-50 lat” okazało się dalece nietrafione – w związku z wprowadzeniem systemu rekompensat za wyłączanie mocy węglowych i wysokimi cenami emisji CO2, warta około 3 miliardy dolarów inwestycja została wyłączona. Szef SPD również jest krytykowany jako zwolennik energetyki węglowej – sprzeciwia się on skróceniu terminu odejścia Niemiec od węgla do 2030 roku, o czym coraz głośniej mówią inne partie polityczne w kraju. Był on również krytykowany za sprzyjanie budowie gazociągu Nord Stream 2, co w przypadku polityków SPD nie jest niczym nowym, jednak argumenty o szkodliwości tego projektu wobec Ukrainy czy Europy Środkowo-Wschodniej, ale też związania Niemiec na stałe z projektem, który na dalsze dekady w jeszcze większym stopniu uzależni kraj od paliw kopalnych służą ugrupowaniom takim jak Zieloni czy FDP do uderzania w kandydata na kanclerza.

Węgiel znów jest najważniejszym źródłem energii w Niemczech