Perzyński: Gdy Niemcy zaostrzają cele klimatyczne, wiedz, że coś się dzieje

18 maja 2021, 07:35 Energetyka
reichstag Niemcy Berlin
fot. Wikipedia/CC

Niemcy śrubują swoje cele klimatyczne i z największego emitenta na kontynencie chcą stać się liderem transformacji energetycznej. Wprawdzie zwiększenie ambicji klimatycznych ma przede wszystkim charakter polityczny, dowodzi to sprawczości młodzieżowych ruchów klimatycznych i zwiastuje zmiany, do których najpewniej dojdzie po wrześniowych wyborach do Bundestagu – pisze Michał Perzyński, redaktor BiznesAlert.pl.

Polityka klimatyczna w niemieckiej kampanii wyborczej

65 procent redukcji emisji do 2030 roku, 85-90 procent do 2040 roku i zerowa emisja netto do 2045 roku, w porównaniu z poziomami z 1990 roku – to nowe cele klimatyczne Niemiec zaprezentowane przez rząd Wielkiej Koalicji na początku maja. To pokłosie wyroku niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, który na wniosek młodzieżowych ruchów klimatycznych orzekł, że dotychczasowe cele były niewystarczające, by zapewnić im „prawo do humanitarnej przyszłości”. Ruch ten okazał się sporą niespodzianką, ale wpisuje się w klimat trwającej cały rok kampanii wyborczej. W każdych kolejnych wyborach lokalnych sukcesy odnoszą Zieloni, który obecnie są liderem sondaży ogólnokrajowych i gdyby trend ten się utrzymał, to oni będą rozdawać karty w rozmowach koalicyjnych po wyborach parlamentarnych. Zaostrzenie zielonego kursu przez rząd można zatem odczytywać jako próbę wpisania się w postulaty Zielonych przez Wielką Koalicję, co dotychczas było skutecznym sposobem Angeli Merkel na wygrywanie wszystkich wyborów do Bundestagu od 2005 roku.

Frymark: Annalena Baerbock została kandydatką Zielonych na kanclerza Niemiec. Co to oznacza?

Obecnie sytuacja jest inna – koalicja CDU-SPD niemal na pewno się rozpadnie, a do rządu wejdą Zieloni, którzy nawet jeśli nie wygrają wyborów, to będą siłą polityczną, którą trzeba będzie wziąć pod uwagę przy tworzeniu nowego politycznego ładu. Wiedzą to zarówno chadecy, jak i socjaldemokraci – pierwsi stworzyli wewnętrzną frakcję KlimaUnion, która ma lobbować za obraniem bardziej ambitnej polityki klimatycznej przez CDU. Jej inicjatorami są członek zarządu federalnego CDU Wiebke Winter, były menedżer Tesli Philipp Schröder oraz aktywista rowerowy i przedsiębiorca Heinrich Strossenreuther. – Celem musi być osiągnięcie celu ograniczenia wzrostu globalnych temperatur do 1,5 stopnia i uzyskanie neutralności klimatycznej w ciągu najbliższych dziesięciu do dwudziestu lat. Właśnie o to chcemy walczyć w CDH – powiedział Strosenreuther. Jednym z zadań „KlimaUnion” miałoby być wspieranie kampanii wyborczych oraz przedstawianie członkom CDU argumentów za „dobrą i poprawną polityką klimatyczną”. „Skuteczna polityka klimatyczna 1,5 stopnia” musi stać się integralną częścią CDU. Z jednej strony chodzi o chrześcijańską motywację stworzenia, o sprawiedliwość pokoleniową. Ale chodzi również o względy polityki przemysłowej. Światowy rynek jutra będzie neutralny dla klimatu, a niemiecka gospodarka będzie miała przewagę konkurencyjną, jeśli nasz przemysł przygotuje się do tego tak szybko, jak to możliwe – powiedział Strossenreuther. – Chcemy wyostrzyć profil polityki klimatycznej CDU i mocno zakotwiczyć „KlimaUnion” w partii – powiedziała z kolei Wiebke Winter. Celem „Klimaunion” miałoby być również wsparcie negocjacji koalicyjnych w sprawie polityki klimatycznej i sondowanie możliwych opcji koalicyjnych dla rządu federalnego, np. rządu czarnozielonego (CDU/CSU-Zieloni). – Naszym celem jest, aby działacze CDU stawali w obronie celu 1,5 stopnia, ale z własnym słownictwem i własnymi argumentami – powiedział Schröder. Natomiast SPD udało się przeforsować podatek od emisji CO2 – wszystko po to, by dopasować się do tonu debaty publicznej, który wyraźnie premiuje deklaracje szybszej i głębszej transformacji.

Niemcy chcą rozwijać przyjazną dla klimatu żeglugę i walczyć z konkurencją z Azji

W rozmowie z aktywistką klimatyczną Luisą Neubauer, kanclerz Angela Merkel podkreślała odpowiedzialność narodów uprzemysłowionych. Pokreśliła ona, że ​​bogate kraje uprzemysłowione, takie jak Niemcy, ponoszą szczególną odpowiedzialność za zmiany klimatyczne. Stwierdziła ona, że ​​ta odpowiedzialność ma również swoje źródło w historii, ponieważ kraje te szczególnie mocno przyczyniły się do emisji dwutlenku węgla w okresie ich ekonomicznej ekspansji ze względu na swoje zasoby ekonomiczne, mają teraz środki, aby zrobić więcej niż inni, aby osiągnąć ten cel. Niemniej jednak wypowiedziała się przeciwko przyspieszeniu odejścia Niemiec od węgla. Podkreślała ona, że osoby dotknięte decyzjami o odejściu od węgla najpóźniej do 2038 roku będą potrzebowały „odrobiny wiarygodności na drodze do neutralności klimatycznej”. – Nie chcę rozwiązywać wszystkiego od razu – powiedziała Merkel. Jej rząd już dawno podjął działania na rzecz redukcji emisji dwutlenku węgla, Merkel broniła tzw. kompromisu węglowego z 2019 roku, który zakłada stopniowe odchodzenie od wydobycia węgla w Niemczech. Powiedziała, że ​​ludzie pracujący w przemyśle węglowym potrzebują rzetelnych harmonogramów. – Rozumiem też – i to też trochę mnie zasmuca – że młodzi ludzie mówią: „najpierw musieliśmy iść do sądu, żeby rząd dał nam to, do czego mamy prawo”. Jednak obowiązuje również zasada, że w demokracji decyduje większość – powiedziała kanclerz. Neubauer oskarżyła rząd federalny o złamanie zaufania młodszego pokolenia przez niszczenie klimatu i promowanie przemysłu. Jak powiedziała Neubauer, rząd federalny nie tylko zaspał w kwestii ochrony klimatu przez dziesięciolecia, ale także ją zablokował.

W Niemczech właściciel i najemca mieszkania podzielą się kosztem podatku od emisji CO2 za ogrzewanie

Szef CDU, Armin Laschet, powiedział, że Federalny Trybunał Konstytucyjny, wydając orzeczenie w sprawie klimatu, „zapisał w naszych aktach, że możemy nie tylko żyć teraźniejszością”, ale należy również przyjrzeć się przyszłym pokoleniom. Zaapelował o społecznie sprawiedliwy projekt niemieckiej polityki klimatycznej. – W walce z globalnym ociepleniem ważna jest jednak również współpraca międzynarodowa. Bez krajów takich jak USA, Rosja, Chiny i Brazylia ochrona klimatu nie może odnieść sukcesu – powiedział Laschet. Kandydatka Zielonych na stanowisko kanclerza Annalena Baerbock domagała się zasad rynkowych i polityki dotacji, która daje priorytet energii odnawialnej. Podkreślała ona, że tak długo, jak energetyka bazowana na paliwach kopalnych będzie dotowana, energia odnawialna nie ma szans. Niemniej, kości zostały rzucone, nowe plany zostały zaprezentowane, ale odpowiedzialny za ich realizację nie będzie obecny rząd, tylko następny, wyłoniony po wrześniowych wyborach. W przyszłości żaden niemiecki minister budownictwa nie będzie w stanie po prostu zignorować faktu, że budynki muszą być lepiej izolowane. Żaden minister transportu nie będzie mógł liczyć na to, że emisje CO2 powodowane przez samochody osobowe i ciężarowe spadną z powodu pandemii. Zamiast tego wszyscy członkowie rządu będą musieli myśleć o tym, jak zmniejszyć emisje CO2 w swoim sektorze. A jeśli tak się nie stanie, będą musieli podjąć działania poprzez dalsze przepisy, regulacje i programy.

Niemcy zaostrzają zielony kurs. Jakie będą skutki dla mieszkańców?

Nowa, zaostrzona ustawa o ochronie klimatu jest z pewnością skutkiem obaw Wielkiej Koalicji przed dniem wyborów, ale także ministra środowiska. Po wyroku sądu minister środowiska Svenja Schulze (SPD) bardzo szybko przedstawiła nową wersję dotychczasowego prawa ochrony klimatu. Tym razem CDU i CSU nie mogły – tak jak za pierwszym razem – zniweczyć trudnych celów oszczędnościowych. – CDU bawi się wyższą ceną emisji CO2, ale nie mówi jasno, kto powinien zostać poproszony jej o zapłacenie. SPD chce więcej inwestować w infrastrukturę, ale niechętnie rozmawia o tym, jak to wszystko można by sfinansować. Obie partie unikają konkretnych stwierdzeń dotyczących tego, jak nowe cele klimatyczne i późne odejście od węgla ze sobą współgrają. Rządząca koalicja ma jeszcze małe okienko na trochę bardziej konkretne usprawnienia. Ich frakcje parlamentarne mogłyby jeszcze pracować nad pozostałymi dniami sesji, np. nad ustawą o odnawialnych źródłach energii. Właściwie to prawo powinno zostać zniesione, już dawno rozwinęło się w nieodgadnioną wiązkę absurdalnych przepisów. Ale nawet jeśli to już nie zadziała, Bundestag mógłby przynajmniej zwiększyć tempo ekspansji energii odnawialnej w obowiązującym prawie. Brzmi to technicznie, ale miałoby bezpośredni wpływ, a zatem dokładnie tego, czego potrzebujemy w czasie kryzysu klimatycznego: dużej ilości energii wiatrowej i słonecznej, bardzo szybko. Tutaj jednak nadal istnieje duży opór w partiach związkowych. Opozycja słusznie krytykuje tę porażkę w konkretach. Jeśli jednak Bundestag nie poprawi tego w najbliższych dniach, to jasne jest, co może stać się otwartą flanką CDU, CSU i SPD w kampanii wyborczej. Brak konkretów w wielkich słowach. Jak to zadziała w dniu wyborów? – zastanawia się publicystka tygodnika Die Zeit Petra Pinzler.

Niemcy mogą odejść od węgla w 2030 roku, osiem lat wcześniej niż pierwotnie planowały

Nie ulega zatem wątpliwości, że po latach gry na bocznym torze niemieckiej polityki, to właśnie Zieloni przejęli rząd dusz przed wrześniowymi wyborami, i to oni będą dyktować warunki w przyszłej koalicji i w kształtowaniu założeń programu rządu na najbliższe lata. Udało im się osiągnąć serię sukcesów w wyborach landowych poprzedzających najważniejsze wybory do Bundestagu, ale wiadomo, że najważniejsze jest, by umieć narzucić swoją narrację innym graczom sceny politycznej, by rozdawać na niej karty i zdobyć przewagę polityczną.

Perzyński: Superwahljahr w Niemczech. Zieloni już zdobyli rząd dusz (ANALIZA)