font_preload
PL / EN
Alert PAP 3 lipca, 2019 godz. 13:45   
REDAKCJA

PGE utrzyma bloki węglowe w Rybniku

Elektrownia Rybnik Elektrownia Rybnik

PGE zamierza wyłączyć dwa najstarsze bloki energetyczne w Elektrowni Rybnik, chce jednak utrzymać i dostosować do zaostrzających się norm pozostałe bloki węglowe. Firma analizuje, czy podpisać list intencyjny z inwestorem, który w pobliżu chce wybudować oprotestowaną przez samorząd kopalnię.

Sprawy potencjalnego rozpoczęcia wydobycia węgla z rybnickiego złoża Paruszowiec, o co – przy sprzeciwie mieszkańców i samorządu – ubiega się prywatna firma Bapro, a także perspektywy należącej do Polskiej Grupy Energetycznej Elektrowni Rybnik, były w środę tematem obrad sejmowej Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa. Wiceminister energii Tadeusz Skobel poinformował, że na obecnym etapie, przez złożeniem do resortu środowiska wniosku o koncesję wydobywczą, sprawa planów inwestora zainteresowanego budową kopalni jest poza kompetencjami Ministerstwa Energii. Obecnie w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach trwa postępowanie administracyjne zmierzające do wydania tzw. decyzji środowiskowej; instancją odwoławczą w tym zakresie będzie dyrekcja generalna. Dopiero po uzyskaniu ostatecznej decyzji środowiskowej inwestor będzie mógł podjąć starania o koncesję.

Wiceprezes PGE ds. operacyjnych Ryszard Wasiłek poinformował, że firma Bapro zaproponowała PGE podpisanie listu intencyjnego dotyczącego wzajemnej współpracy w kolejnych latach. „Procedujemy w tej chwili ten list. My go nie podpisaliśmy, natomiast (…) jesteśmy zainteresowani, aby pozyskiwać węgiel po dobrej cenie od każdego producenta, który w kraju taki węgiel produkuje. Dla nas ważne są względy ekonomiczne takiego przedsięwzięcia” – powiedział wiceprezes. Posłowie PO oceniali podczas posiedzenia komisji, że gdyby PGE zdecydowała się podpisać list intencyjny, dałaby inwestorowi argument za budową kopalni, na co nie zgadza się lokalna społeczność. Wiceprezes PGE odpowiadał, że sprawa wymaga analizy pod kątem koszów węgla, który potencjalnie mógłby być dostarczany do Elektrowni Rybnik z takiej położonej w pobliżu kopalni.

„Jeżeli powstałaby ta kopalnia, a wiem, że plany dotyczą terenów bardzo bliskich elektrowni, na pewno w naszej ocenie – z punktu widzenia nawet logistyki i kosztów transportu – pozyskanie tego węgla dla Elektrowni Rybnik byłoby dla nas, z punktu widzenia ekonomicznego, bardzo opłacalne” – ocenił Wasiłek, wskazując, iż ceny węgla mają przełożenie na ceny energii. „Im węgiel będzie tańszy, tym mamy mniejsze koszty i możemy zaoferować na giełdzie – bo 100 proc. energii sprzedajemy przez giełdę – niższe ceny, i wtedy ta elektrownia będzie bardziej ekonomiczna” – tłumaczył wiceprezes. Zastrzegł, że nie ma żadnych decyzji ws. potencjalnej współpracy z firmą Bapro. Podkreślił, że Elektrownia Rybnik przynosi obecnie zyski.

Obecnie elektrownia spala ok. 3 mln ton węgla rocznie. Wasiłek poinformował, że w perspektywie PGE zamierza wyłączyć najstarsze bloki nr 1 i 2, natomiast pozostałe cztery bloki węglowe do sierpnia 2021 r. będą dostosowane do tzw. konkluzji BAT, czyli korzystania z najlepszych dostępnych technologii. Ponadto nadal analizowana jest zasadność potencjalnej budowy w Rybniku bloku gazowego – decyzja ma zapaść w perspektywie roku. Argumentem za takim przedsięwzięciem byłyby m.in. dobre położenie elektrowni i infrastruktura związana z wyprowadzeniem mocy. „Tej decyzji (ws. bloku gazowego – PAP) jeszcze nie podjęliśmy. Nie ukrywam, że czekamy jak skończy się aukcja mocowa w grudniu, bo wtedy będziemy wiedzieli, czy te modernizowane bloki, które w tej chwili dostosowujemy do konkluzji BAT, dostaną 5-letni kontrakt. Wtedy będzie można mówić o dłuższym funkcjonowaniu w tym systemie. Jeżeli tak się stanie, to przyspieszymy analizy i w ciągu roku na pewno podejmiemy decyzję o rozbudowie lub nie Elektrowni Rybnik” – zadeklarował wiceprezes. Jak mówił, intencją PGE jest, by elektrownia mogła utrzymać obecne zatrudnienie.

Przypomniał, że zgodnie z zawartym wcześniej listem intencyjnym m.in. z rybnickim samorządem, analizowane jest także dostarczanie miastu ciepła sieciowego z Elektrowni Rybnik, w ramach zwalczania smogu. Alternatywą jest rozbudowa rybnickiej elektrociepłowni Chwałowice – sprawa jest analizowana. „Wszystko wskazuje na to, że koszty dostosowania do uciepłownienia dwóch bloków (w Elektrowni Rybnik – PAP) są znacznie wyższe niż koszty dostosowania tego, co jest w tej chwili w elektrociepłowni w Chwałowicach” – ocenił Wasiłek. Sprawa ma być omawiana w przyszłym tygodniu na naradzie w Ministerstwie Energii. „Wydaje się, że z punktu widzenia ekonomicznego najlepszym rozwiązaniem jest jednak modernizacja Chwałowic i dostosowanie ich do wszystkich aktualnych wymogów jeśli chodzi o ochronę środowiska” – uważa wiceprezes PGE, który przypomniał, że dostarczanie ciepła z elektrowni wiązałoby się też z budową długiego rurociągu.

Elektrownia Rybnik jest jedną z pięciu elektrowni PGE – trzy z nich zasilane są węglem kamiennym, dwie brunatnym. Rybnicki zakład został kupiony przez Grupę wraz z innymi aktywami energetycznymi francuskiej Grupy EDF za ok. 4,2 mld zł; w ramach transakcji PGE zyskała też warte ponad 1,3 mld zł uprawnienia do emisji CO2. Grupa szacuje, że koszt dostosowania wszystkich jej aktywów do zaostrzających się norm ekologicznych wyniesie ok. 2,3-2,4 mld zł, wobec szacunków rzędu 1,6-1,8 mld zł przed zakupem Elektrowni Rybnik oraz elektrociepłowni od EDF. Obecnie w wielu elektrociepłowniach – w Kielcach, Lublinie, Zgierzu czy pod Wrocławiem – PGE zastępuje stare bloki węglowe gazowymi. Wiceprezes Wasiłek zapewnił, że Grupie zależy, by „spalać węgiel polski, a nie węgiel importowany”. „Import wynikał tylko i wyłącznie z faktu, że nie mogliśmy zamknąć portfela zamówień węglem polskim. W tej chwili jest już znacznie lepsza sytuacja, jest wręcz odwrotnie” – zapewnił.

Spółka Bapro, która chce uruchomić w Rybniku kopalnię węgla eksploatującą złoże Paruszowiec, ocenia, że inwestycja o wartości ok. 3 mld zł przyniesie korzyści miastu i całej polskiej gospodarce. Według założeń kopalnia miałaby zatrudniać bezpośrednio ok. 2,5 tys. osób, co mogłoby dać trzy razy więcej miejsc pracy w jej otoczeniu, przy wpływie na środowisko ograniczonym do minimum. Sprawa jest na etapie postępowania środowiskowego. Przeciwko budowie jest rybnicki samorząd, który obawia się m.in. szkód górniczych, degradacji terenów rekreacyjnych i zaburzenia stosunków wodnych. Swój sprzeciw zgłosiła też grupa ponad 6 tys. mieszkańców miasta.

Polska Agencja Prasowa