Pieniądze unijne dla Polski dopiero w listopadzie 2022? PO ostrzega przed marginalizacją w Unii i USA (RELACJA)

13 grudnia 2021, 10:30 Bezpieczeństwo
Unia Europejska flagi
Flagi Unii Europejskiej. Fot. pixabay.com

Platforma Obywatelska ostrzega, że miliardy złotych wsparcia unijnego dla Polski z Krajowego Planu Odbudowy mogą dotrzeć dopiero w listopadzie 2022 roku przez blokadę zmian oczekiwanych przez Komisję Europejską w wyniku oporu wewnętrznej opozycji w rządzie. PO ostrzega przed marginalizacją Polski w Unii i polityce USA w obliczu zagrożenia konfliktem na Ukrainie.

Poczekamy na pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy?

– Pieniądze były na stole – mówił Andrzej Halicki, poseł do Parlamentu Europejskiego. Warunkiem formalnym miały być dwie zmiany prawne wymagające kilku dni pracy. To wprowadzenie monitoringu środków z udziałem samorządów oraz projektu rozwiązujący Izbę Dyscyplinarną. Według polityków Platformy Obywatelskiej te zmiany zostały zablokowane przez Solidarną Polskę wchodzącą w skład Zjednoczonej Prawicy, bez której poparcia rząd traci większość w Sejmie RP.

– Pierwsze środki z KPO dotrą do Polski, jeśli konstrukcja Planu ulegnie zmianie, chodzi o transparentność, w okolicach listopada 2022 roku – zdradził Halicki. Komisja Europejska miała utwardzić stanowisko po głośnym wystąpieniu premiera Mateusza Morawieckiego w Parlamencie Europejskim, w którym ostrzegał przed unijnym centralizmem.

Polska miała otrzymać w ramach KPO około 58 mld euro w formie dotacji i pożyczek. Z tego obszar zielona energia i zmniejszenie energochłonności mają być warte 28,6 mld zł, a inteligenta mobilność 27,4 mld zł.

– Musi być polski wkład, a poza tym projekty muszą być rozpoczęte. Pierwsze rozliczenie będzie wymagać dokumentacji wysłanej w okolicach czerwca – wytłumaczył Andrzej Halicki. – Lipiec-sierpień to miesiące wakacyjne, potem projekty idą do Parlamentu, Parlament Europejski musi je zatwierdzić i potem wracają do Komisji, która może po dwóch pozytywnych ocenach może wnioskować o wypłatę kwoty. Pierwsze pieniądze z projektów rozliczonych otrzymała już Hiszpania, to 10 mld euro na projekty walki z koronawirusem z przeszłości. Mamy grudzień a dokumenty zostały złożone przez Hiszpanów w lipcu – wyliczał.

– Gdyby dzisiaj zaczęto projekt morskich farm wiatrowych w wakacje, to najszybciej można go rozliczyć w listopadzie, grudniu 2022 – podsumował Halicki. – Zasada warunkowości będzie stosowana nie tylko wobec KPO ale także regularnego budżetu – zastrzegł Radosław Sikorski.

– Nie przystąpiliśmy do celu klimatycznego, więc środki na Fundusz Sprawiedliwej Transformacji zostały obcięte o połowę, czyli zapłaciliśmy 6 mld euro. Nie na wecie opiera się siła, ale na tym, że przy poważnym traktowaniu się można przedstawić argumenty do obrony. Do takiej polityki forsowania swych koncepcji czasem w kontrze do głównego nurtu europejskiego mieliśmy kiedyś sojuszników w Berlinie i Paryżu. Teraz tego nie ma – powiedział Halicki.

Kryzys na Ukrainie każe działać, ale Nord Stream 2 jest „ponad nami”

– Mamy kryzys na Ukrainie. W każdym poprzednim Polska była krajem sprawczym. Dziś nikt nie pyta nas o zdanie, bo mamy wszędzie chłodne relacje, nawet z Ukrainą – powiedział Radosław Sikorski, poseł do Sejmu RP. Jego zdaniem sposób na wejście Polski do jądra decyzyjnego Unii Europejskiej to zaangażowanie w unię obronną proponowaną w Europie z legionem europejskim, komisarzem ds. obronności i połączonym dowództwem. Zdaniem Sikorskiego byłby to sposób na maksymalizację wydatków europejskich na ochronę granic Unii w Polsce.

Zmieniają się także trendy w USA skupionych ponadpartyjnie na rywalizacji z Chinami. – Europa zeszła na dalszy plan, a Europa Wschodnia w ogóle. Jeśli ta ekipa myśli o Europie, to tylko o Zachodniej – powiedział Radosław Sikorski. Jego zdaniem Polska liczy się w polityce USA jeszcze mniej przez problemy z demokracją, które mają także Węgry.

– Dla Putina wielkim zaskoczeniem były sankcje unijne po aneksji Krymu – ocenił Sikorski. – W sprawie Nord Stream 2 akurat idzie ku dobremu, bo minister spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock powiedziała, że dostawy nie ruszą, jeśli dojdzie do agresji – powiedział.

– Jedynym celem Nord Stream 2 jest szantaż. Budowa Nord Stream 1 czy Nord Stream 2 nie zwiększa ani o jedną molekułę ilości gazu dostarczanego z Rosji, to tylko zmiana szlaku dostaw. Putin był gotów wydać 10 mld euro po to by pozbawić Ukrainę 1,5 mld dolarów wpływu z tranzytu – powiedział Sikorski. – Wszystkie kolejne rządy próbowały wpływać na tę inwestycję z takim samym efektem. To się dzieje poza nami. W chwili, kiedy nie rozpoczęły się jeszcze nowe walki, nie ma restrykcji wobec stron walczących, Polska mogłaby dzisiaj sprzedawać sprzęt wojskowy Ukrainie. Lepiej, żeby rosyjskie czołgi wybuchały na Ukrainie niż bliżej – podsumował.

– Jak nie ulec szantażowi Gazpromu? Wspólne zakupy gazu – powiedział Andrzej Halicki. Odniósł się w ten sposób do pomysłu z propozycji Unii Energetycznej proponowanej przez Donalda Tuska w 2014 roku, która została także zgłoszona przez rząd Mateusza Morawieckiego w odpowiedzi na kryzys energetyczny wzmagany przez Gazprom ograniczający podaż gazu w Europie. Poseł Halicki zapewnił, że PO poprze taki pomysł rządu. – Jeżeli jednak Ziobro będzie dalej silniejszy od rozsądku, to nic z tego nie będzie – dodał.

– Mamy sytuację, w której Annalena Baerbock jest przeciwna projektowi Nord Stream 2, liberałowie są przeciwko. SPD broni tego projektu, ale to się zmienia. Mamy ponad 500 głosów w Parlamencie Europejskim za zatrzymaniem Nord Stream 2 – przypomniał Andrzej Halicki.