ElektromobilnośćMotoryzacja

Polacy znów kochają elektryki. Budżet NaszEauto miał się zwiększyć?

Polacy znów kochają elektryki. Budżet NaszEauto miał się zwiększyć?
Fot. Summit Art Creations/stock.adobe.com

W marcu 2026 roku rejestracje nowych samochodów osobowych z pełnym napędem elektrycznym niespodziewanie odbiły w górę. W porównaniu do marca 2025 roku, kiedy już drugi miesiąc działał dotacyjny program NaszEauto o 47,4 procent. A w stosunku do lutego tego roku aż o 80,1 procenta. Dlaczego popyt na elektryki wzrósł mimo, że budżet rządowego programu wyczerpał się pod koniec stycznia 2026 roku? Czyżby przez plotki, zdementowane przez Biznes Alert 19 marca?

Wygląda na to, że w Polsce w 2026 roku będziemy mieli do czynienia dużą zmiennością w segmencie samochodów osobowych z pełnym napędem elektrycznym (BEV,  Battery Electric Vehicle). Po tym, jak w 2025 roku liczba rejestracji fabrycznie nowych elektryków rosła liniowo z miesiąca na miesiąc, aby ostatecznie wynieść rekordowe 43 311 sztuk, czyli o ponad 160 procent więcej licząc rok do roku (r/r), początek roku przyniósł duże turbulencje. W styczniu wzrost r/r wyniósł aż 216 procent, by miesiąc potem w lutym spaść zaledwie do 12,9 procent.

Rynek silny także bez dotacji?

Teraz okazuje się, że marzec przyniósł silną korektę, tyle że w drugą stronę. Z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika bowiem, że w marcu 2026 roku zarejestrowano 3 604 fabrycznie nowych elektryków, o 47,4 procent więcej niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. I o 80,1 procent więcej niż miesiąc wcześniej!

 – Rynek osobowych samochodów elektrycznych pozytywnie zaskoczył w marcu skalą wzrostu, szczególnie w porównaniu ze słabym lutym i brakiem rządowego wsparcia dopłatami. Liczba rejestracji osobowych elektryków w marcu była wyższa aż o 47 procent w porównaniu z tym samym miesiącem roku poprzedniego. Pokazuje to, że powróciliśmy do wzrostów, które odnotowywaliśmy w ostatnich latach, bez programów wsparcia, jakim był na przykład program NaszEauto – można wyczytać w ostatnim raporcie eRejestracje, przygotowywanym przez analityków PZPM.

Rejestracje i wnioski się rozjeżdżają

Tyle, że nie wpływ dotacyjnego programu NaszEauto, który przewidywał dopłaty w wysokości do 40 tysięcy złotych do osobowych elektryków, na sytuację na rynku, wcale nie wygasł. To po pierwsze. A po drugie, nie zawsze liczba wniosków o refundację składanych do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej była ściśle skorelowana z rejestracjami e-aut.

W styczniu 2026 roku wpłynęło w sumie 8 836 wniosków (bez wycofanych), choć 388 dotyczyło pojazdów kategorii M2 (9 sztuk) i N1 (379). Wniosków o dofinansowania nabytych M1 było więc 8 448. Zarejestrowano wówczas tylko 3 544 osobowych elektryków. Z kolei w grudniu 2025 roku (kiedy nie wpływały jeszcze wnioski na inne pojazdy niż M1) było to odpowiednio: 6 438 i 7684 sztuk, czyli odwrotnie.

Jak widać, tylko w tych dwóch miesiącach różnica wynosiła 3 658, na korzyść wniosków. Co by oznaczało, że Polacy chcieli uzyskać bezzwrotne dofinansowanie także na e-auta kupione wcześniej. Wszystko wskazywało bowiem na to, że pieniądze przeznaczone na dotacje z budżetu programu, okrojonego z 1,6 do 1,18 miliarda złotych zaraz się skończą.

Rynkowe plotki (nie)warte 100 milionów złotych

Faktycznie 27 stycznia 2026 roku alokacja (czyli suma wnioskowanych kwot dotacji w stosunku do budżetu) formalnie przekroczyła poziom 100 procent. Mimo to NFOŚiGW nadal przyjmuje wnioski o dofinansowanie, choć warunkowo, bez gwarancji, że wypłaci dotacje wszystkim spóźnialskim. A to dlatego, że można je składać do 30 kwietnia, albo do wyczerpania środków. A NFOŚiGW nie wie kiedy pula się faktycznie skończy, bo obecnie rozpatrywane są wnioski złożone 25 września 2025 roku. Orientacyjny numer to 15 061, czyli dopiero nieco ponad 1/3 została sprawdzona.

W lutym wpłynęło 1 636 wniosków od potencjalnych beneficjentów, w tym 1446 na samochody osobowe. Zarejestrowano wówczas 1 891 osobowych elektryków. W marcu liczba nowych wniosków dotyczących dotacji do M1 rzeczywiście zmniejszyła się do 856 sztuk, a rejestracje wystrzeliły do 3 604 sztuk.

Tylko, że w marcu w przestrzeni publicznej pojawiły się informacje, że budżet programu NaszEauto może zostać zwiększony, ze względu na duży popyt, przekraczający jego (okrojony w październiku) budżet. Z ust przedstawicieli branży padały nawet kwoty, na przykład, że o 100 milionów złotych.

Rzekome plany zostały zdementowane na portalu BiznesAlert 19 marca przez Krzysztofa Bolestę, wiceministra klimatu i środowiska nadzorującego NFOŚiGW (Jednak nie będzie więcej pieniędzy na NaszEauto? | Portal Biznes Alert). Ale kto nie przeczytał, i kupił e-auto, niech żałuje. Nie dostanie bowiem refundacji.

Tomasz Brzeziński


Powiązane artykuły

Mercedes-Benz zaprezentował w Warszawie swoje nowości w duchu 140-lecia innowacji

Wydarzenie dla przedstawicieli mediów, zorganizowane w industrialnej przestrzeni eventowej B’Fort na warszawskim Mokotowie 12 stycznia w Warszawie, podczas ekskluzywnego wydarzenia...

NaszEauto karmi się odrzuconymi wnioskami o dotacje

Nawet co dziesiąty wniosek o dotację do aut elektrycznych jest odrzucany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, operatora...

Niemiecka motoryzacja w tarapatach. Potężne spadki zysków

Najnowszy raport firmy doradczej EY nie pozostawia złudzeń: niemieccy producenci samochodów nie są w stanie odpić się od finansowego dna....

Udostępnij:

Facebook X Pinterest WhatsApp