Polska chce stworzyć biznes wokół morskich farm wiatrowych

28 lutego 2019, 17:00 Alert
Hornsea Project morskie farmy wiatrowe offshore One turbiny wiatrowe OZE
Farma wiatrowa Hornsea. Fot. Wikimedia Commons

Polska ma szanse stać się graczem światowego formatu w morskiej energetyce wiatrowej, ale aby tak się stało, rząd musi zadbać, by prawo było przewidywalne i stabilne – wskazywali uczestnicy debaty nt. wiatraków na morzu w redakcji „Rzeczpospolitej”.

W projekcie Polityki Energetycznej Państwa do 2040 r. Ministerstwo Energii zakłada uruchamianie farm wiatrowych na Bałtyku od 2026 r., a docelowa moc sięgałaby 9 GW. Morskimi farmami (offshore) są zainteresowane zarówno czołowe spółki z udziałem Skarby Państwa, jak PGE czy Orlen, krajowi inwestorzy prywatni jak Polenergia oraz wielcy gracze światowi, jak Equinor czy Oersted. Wnioski o warunki przyłączenia oraz umowy przyłączeniowe już dziś opiewają na 7 GW. Jak zwracali uwagę uczestnicy debaty, to tyle, ile dziś ma światowy lider offshore – Wielka Brytania.

Brytyjczycy mają jednak 5 GW w budowie i 4 GW w planach, a celem rządu w Londynie jest 30 GW w 2030 r. Jak podkreślała Lena Modzelewska z brytyjskiej ambasady w Warszawie, źródłem sukcesu offshore w Wlk. Brytanii była stabilna i przewidywalna polityka regulacyjna rządu, zmniejszająca ryzyka inwestorów.

Rafał Janus z firmy doradczej ARUP zaznaczył, że Brytyjczycy mieli wieloletnie doświadczenia z morskimi instalacjami do wydobycia ropy i gazu, ale musieli stworzyć przyjazny inwestycjom model budowy kosztownych przyłączy energetycznych dla farm wiatrowych. Taki model powstał i dobrze się sprawdza, Brytyjczycy mają wielkie doświadczenia i mogą się podzielić – wskazał. Polskie podmioty nie powinny bać się partnerstwa z zagranicznymi – zaznaczył.

Tomasz Woźniak z koncernu Shell oceniał, że z kapitałem na budowę polskiego offshore nie będzie problemu, a dodatkowo takie inwestycje w sprzyjającym otoczeniu są coraz mniej ryzykowne i inwestorzy oczekują niższej stropy zwrotu. Rola regulatora i rządu jet zasadnicza, żeby zapewnić stabilność i przejrzystość, które na końcu przekładają się na niższe marże i ryzyka – mówił. Woźniak przypomniał, że dopływ kapitału do sektora OZE ciągle rośnie, w samym offshore w 2018 r. wyniósł ok. 25 mld dol.

Wiceprezes PGE Energia Odnawialna Arkadiusz Sekściński zaznaczył, że spółka poszukuje partnera do jej projektów offshore, ale bardziej niż o kapitał chodzi o know-how.

Sekściński: PGE szuka partnera do projektów offshore

Bart Dujczyński z firmy doradczej FTI zauważył z kolei, że spadek kosztów jest tak duży, że offshore w Polsce nie będzie musiał być już tak mocno dotowany jak za granicą. „Jakieś wsparcie będzie, ale na niskim poziomie, zbliżonym do rynkowego, przez co nie będzie odczuwalne dla konsumenta” – oceniał. Zaznaczył, że warunkiem jest to, by wsparcie było zapewnione w długim terminie.

Dyrektor departamentu energetyki odnawialnej i rozproszonej w ME Piotr Czopek zapewniał, że ze strony rządu będą starania o zapewnienie stabilnych regulacji, choć zastrzegł, że stabilność nie oznacza brak zmian. ‚Raczej chodzi o to, by nie zmieniały się na gorsze „- zauważył.

Czopek dodał, że jeśli administracja dostanie sygnały z rynku, gdzie należy eliminować bariery, to zamierza je usunąć. Co do morskich farm wiatrowych dodał, że prawodawstwo ich dotyczące i tak będzie trzeba regularnie nowelizować, bo taka jest natura nowego rynku. – Jeśli chodzi o ustawę OZE, to częste nowelizacje wynikają, ż faktu, że dużo firm zgłasza konieczność wprowadzania poprawek i wówczas je wprowadzamy – powiedział.

– Prowadzimy szerokie konsultacje, między innymi z duńskimi czy brytyjskimi partnerami. W Polsce mówimy o wprowadzeniu do systemu 10 GW energii z offshore’u do 2040 roku, co znalazło swoje odzwierciedlenie w strategii energetycznej. Tak więc pierwsze inwestycje mogą ruszyć po 2020 roku. Rząd zapewni ich stabilność, poprzez eliminacje barier i dostosowanie się do warunków zewnętrznych – podkreślił Czopek.

– Jak ma wyglądać stabilizacja? Pokazaliśmy to w strategii energetycznej.  Co do prawa, nie wiem, czy tworzenie prawodawstwa na szybko ma sens. Jeśli napiszemy coś na kolanie, to będziemy potem poprawiać. Dla nas najważniejsza jest stabilizacja warunków, długofalowa wizja i współpraca ze wszystkimi partnerami, nie tylko z inwestorami – zakończył.

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej Janusz Gajowiecki ostrzegał natomiast, że jest wiele zagrożeń. Procesy trwają od 2011 r, a ciągle nie ma pozwolenia na budowę dla pierwszego projektu – mówił. Jak dodał, w Polsce ze względu na niedawne doświadczenia z energetyką wiatrową na lądzie stabilność regulacji jest podwójnie ważna. „Nie może być tak, że rząd narusza prawa nabyte, bo wtedy inwestorzy nawet nie będą patrzeć na Polskę” – oceniał. Zauważył, że projekt planu zagospodarowania obszarów morskich nie przystaje do rządowych ambicji w offshore. Zdaniem prezesa PSEW, jeżeli regulacje dla offshore nie powstaną do jesieni, jest bardzo duże ryzyko, że inwestorzy przeniosą się do krajów „bardziej agresywnie” wchodzących w tą technologię.

Polska Agencja Prasowa/BiznesAlert.pl

Rapacka: Offshore rośnie w całej Europie. Teraz Polska