Buzek: Polska stoi w przeciągu w dyskusji o neutralności klimatycznej (ROZMOWA)

25 maja 2020, 07:30 Energetyka
Rozmowa BiznesAlert.pl. Jerzy Buzek

Chociaż Polska nie zgodziła się jeszcze na poparcie unijnego celu neutralności klimatycznej, to obowiązuję ją już legislacja, która ma doprowadzić do jego realizacji. – Stoimy więc w jakimś koszmarnym „przeciągu” – a to nigdy nie kończy się dobrze – ostrzega prof. Jerzy Buzek, były premier, a obecnie członek komisji ITRE Parlamentu Europejskiego.

BiznesAlert.pl: Jak Fundusz Sprawiedliwej Transformacji (FST) może uwzględnić zróżnicowanie państw członkowskich? 

Jerzy Buzek: Sam fakt, iż mamy propozycję rozporządzenia powołującego FST świadczy o tym, że udało nam się w Unii Europejskiej zbudować świadomość tego zróżnicowania. Niektórzy traktują to jako coś oczywistego, a przecież nie zawsze tak było. Gdy dwa lata temu – przewodnicząc Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii Parlamentu Europejskiego (ITRE) – zgłaszałem pomysł utworzenia takiego Funduszu, wiele koleżanek i kolegów europosłów miało wątpliwości. Co więcej, na stole leżał wtedy projekt nowego wieloletniego budżetu Unii, w którym nie było ani jednego euro na realizację tego pomysłu, a państwa członkowskie również długo go nie zauważały. Nie poddaliśmy się jednak – pracowaliśmy, przekonywaliśmy, tłumaczyliśmy. Dzisiaj nikt już nie kwestionuje tego, że w drogę do neutralności klimatycznej UE poszczególne kraje i ich regiony wyruszają z kompletnie czasem innych punktów startowych, różniąc się poziomem rozwoju i zasobami. I co najważniejsze: jest zrozumienie, że jeśli choć jedno państwo potknie się w tym marszu, to nikt może nie dotrzeć do celu. To dlatego Fundusz Sprawiedliwej Transformacji jest obecnie filarem flagowej strategii nowej Komisji Europejskiej – „Europejskiego Zielonego Ładu”.

Jakie daje szanse krajom nadal uzależnionym od węgla? Czy daje tylko przywileje krajom na dalszym etapie transformacji energetycznej?

Prace nad kształtem FST trwają – uczestniczę w nich jako sprawozdawca komisji ITRE. W ubiegłym tygodniu przedstawiłem projekt stanowiska tej komisji – zgodnie z nim 80 procent budżetu Funduszu przeznaczone ma być dla obszarów, gdzie wydobywa się lub wykorzystuje węgiel kamienny czy brunatny i stopniowo wychodzi z tej działalności. W Polsce to Śląsk i Zagłębie, ale także na przykład Wałbrzych i Konin. Chciałbym ponadto, by przyznając środki, mocniej uwzględniać wskaźnik pokazujący ilość miejsc pracy w górnictwie. Ambitna polityka klimatyczna stanowi największe wyzwanie dla mieszkańców regionów górniczych – i to im należy pomóc w pierwszej kolejności.

Co do szans: myślę, że warto tak patrzeć chociażby na terytorialne plany sprawiedliwej transformacji – ich przygotowanie ma być niezbędne dla otrzymania wsparcia z FST. Dlatego kluczowe jest, aby w ich opracowanie w pełni włączeni byli wszyscy samorządowcy w poszczególnych regionach, ale też – przedstawiciele związków zawodowych, przemysłu czy  sektora energetycznego. Wtedy – i tylko wtedy – pieniądze z Funduszu mają szansę być wydane efektywnie, a sama transformacja – być przeprowadzona odpowiedzialnie, w sposób spójny i akceptowalny społecznie. A więc: zakończyć sukcesem.

Jakie wnioski na temat negocjacji celu neutralności klimatycznej do 2050 roku na Radzie Europejskiej w czerwcu tego roku sugeruje dyskusja o FST?

Po pierwsze – nie bardzo wiem co chcemy negocjować: w grudniu wszystkie kraje, w tym Polska, poparły cel neutralności klimatycznej Unii. Polski rząd ogłosił, co prawda, brak gotowości do wniesienia wkładu do tego celu, ale jednocześnie – nie jesteśmy wyłączeni spod legislacji, która ma UE do tej neutralności doprowadzić. Mówię tu na przykład o prawie klimatycznym i nowym celu redukcji emisji CO2 na 2030 rok – a są próby, by było to nawet 65 procent i jest to dla mnie nie do przyjęcia. Stoimy więc w jakimś koszmarnym „przeciągu” – a to nigdy nie kończy się dobrze.

Po drugie – postawa Polski była od początku krytykowana, jako skrajnie egoistyczna, krótkowzroczna i szkodliwa, uderzająca w polską rację stanu i przyszłe pokolenia, ale również – w europejską solidarność. Dziś, w trakcie pandemii, jeszcze trudniej będzie Włochom, Hiszpanom, Bułgarom czy Grekom zrozumieć, czemu Polacy mają być traktowani wyjątkowo.

I ostatnia kwestia: PiS zarzekał się, że przekładanie sprawy o pół roku nie ma związku z, przewidzianymi na maj, wyborami prezydenckimi. Teraz ma szansę tego dowieść – czerwcowy szczyt zaplanowano na 18-19 czerwca, a wybory – będą na pewno później.

Jak projektować zrównoważone finansowanie w energetyce w realiach pandemii koronawirusa? Należy zmniejszać czy zwiększać ambicję, a co za tym idzie presję na państwa członkowskie?

Presja, paradoksalnie, bodaj nigdy nie była większa. Koronawirus unaocznił wszystkim, co znaczy prawdziwy, fizyczny kryzys – zagrażający ludzkiemu życiu, zdrowiu, codziennej egzystencji. A przecież ten wywołany globalnym ociepleniem będzie znacznie gorszy: susze, pożary, braki wody pitnej w jednych miejscach, a w drugich – powodzie i zalewane na stałe całe fragmenty lądu. Do tego setki tysięcy ludzi umierających w Unii z powodu smogu. Co więcej, ostatnie tygodnie pokazały, jak się kończy ignorowanie naukowców – nie przypadkiem ci sami politycy, którzy negują zmiany klimatu, lekceważyli demonstracyjnie COVID-19. Najbardziej jaskrawy przykład to prezydent Trump i obecna dramatyczna sytuacja w USA.

Ale koronawirus to także, oczywiście, okazja do przemyślenia ambicji. Zwłaszcza, że trwający kryzys to zapewne nie ostatni, jaki czeka nas przed rokiem 2050. Nie rezygnujmy więc z samego celu neutralności klimatycznej, ale – zmierzajmy do niego rozważnie. Najistotniejsze będą pierwsze kroki i – wspomniany już – cel na 2030 rok. Wszystko powyżej 50 procent wydaje się nierealne, jeśli chcemy utrzymać konkurencyjność unijnej gospodarki i miejsca pracy, a przede wszystkim – zachęcić w skali świata innych do podążania za nami.

Jak FST może wspierać politykę klimatyczną państw członkowskich tak, aby zechciały transformować swą energetykę, a nie tylko przepalać wsparcie?

Od samego początku podkreślam, że Fundusz musi zostać utrzymany – z oddzielnym, odpowiednio wysokim finansowaniem – również w kolejnych wieloletnich budżetach unijnych, co najmniej do roku 2050. Czy tak jednak będzie, zależy w dużej mierze od samych beneficjentów FST, w tym Polski. Trzeba w najbliższych latach pokazać – głównie państwom-płatnikom netto – że środki te realnie pomagają nam dokonywać transformacji energetycznej, że obniżamy emisje CO2 i zależność od węgla, a nie – uprawiamy tzw. greenwashing czyli ekologiczne mydlenie oczu. Do tego konieczne będzie wytyczenie jasnych celów i priorytetów oraz ich konsekwentna i transparentna realizacja. Pomocne będą tu na pewno, o czym już wspomniałem, terytorialne plany sprawiedliwej transformacji. Muszą być one spójne z krajowymi planami w dziedzinie energii i klimatu, ale też – z innymi istotnymi strategiami, na przykład w zakresie promowania energetyki prosumenckiej albo – walki ze smogiem i ubóstwem energetycznym.

Z drugiej strony, jak FST wesprze bezpieczeństwo energetyczne wciąż ważne dla państw?

Kluczowe jest takie zaprogramowanie Funduszu, aby transformacja energetyki nie obniżała bezpieczeństwa energetycznego – jednoznacznie podkreślam to w projekcie stanowiska komisji ITRE. Zabiegam o możliwość wspierania z tych pieniędzy zarówno inwestycji w odnawialne źródła energii, jak i – co niezwykle istotne także dla Polski – w infrastrukturę gazową czy nowoczesne systemy ciepłownicze. To nie tylko pomoże nam obniżać emisje CO2 – gaz jest aż o 60 procent mniej emisyjny niż węgiel – ale i skutecznie walczyć z zanieczyszczeniem powietrza czy ubóstwem energetycznym. Ten ostatni problem dotyczy nawet 4,6 mln Polek i Polaków! Czekają mnie niełatwe negocjacje – część grup politycznych w Parlamencie, na czele z Zielonymi, nie chce słyszeć o żadnym finansowaniu gazu. W ostatnich latach walczyłem jednak – zresztą często ręka w rękę z europosłami Zielonych – o większe bezpieczeństwo dostaw czy solidarność na unijnym rynku gazu, o pełne objęcie Gazpromu prawem antymonopolowym UE czy o dostawy gazu LNG ze Stanów Zjednoczonych. I robiłem to wszystko również dlatego, że dostrzegałem potencjalną rolę tego surowca, jako paliwa przejściowego, w procesie transformacji energetycznej.

 Jakie branże innowacyjne mogą wykorzystać FST do rozwoju?

 Chciałbym, aby z jednej strony były to inwestycje w wodór, paliwa alternatywne w transporcie, nowe technologie związane z szeroko rozumianym zrównoważonym rozwojem, a z drugiej –  w cyfryzację, w tym sieci 5G, inteligentne sieci energetyczne czy rozwiązania z zakresu tzw. rolnictwa precyzyjnego. Mam nadzieję, że tych branż będzie jak najwięcej.

 Rozmawiał Wojciech Jakóbik