Perowicz: Sojusz Trójmorza będzie wymagał poświęceń

23 lipca 2020, 12:00 Bezpieczeństwo
Trójmorze Logo

Od dawna marzy nam się sojusz państw regionu. Jedność w Europie Środkowo-Wschodniej pod wiodącą rolą Polski to koncepcja sięgająca początków naszej państwowości. Przez lata przybierała ona różne formy. W okresie międzywojnia forsowana była jako Międzymorze, a dziś przeszła gruntowną przebudowę i nabiera kształtów w postaci Trójmorza – pisze Mateusz Perowicz z Klubu Jagiellońskiego.

Biało-czerwone flagi

W listopadzie minionego roku na fasadzie Pałacu Prezydenckiego wyświetlono Herb Polski, Litwy i Rusi z czasów powstania styczniowego. Był to element obchodów uroczystego pogrzebu 20 powstańców styczniowych, który odbył się w Wilnie. Na uroczystości pojawili się prezydenci Polski i Litwy, premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Białorusi oraz politycy z Ukrainy i Łotwy. Na pogrzebie obecni byli również zwykli Białorusini z morzem biało-czerwonych flag, co nie przypadło do gustu władzom tego kraju. To świadectwo żywej idei I Rzeczypospolitej, unii budowanej wspólnie przez cały region Europy Środkowo-Wschodniej. Nasze osiągnięcia w obrębie tego regionu dotyczą strategicznych obszarów, znacznie ważniejszych niż polityka historyczna, jednak są przez to znacznie mniej widoczne niż godło wyświetlane na Pałacu Prezydenckim.

Łączy nas infrastruktura

Wojciech Jakóbik już w 2014 roku pisał o prometeizmie energetycznym. „Za pomocą mądrej polityki energetycznej kraje naszego regionu, pod przewodnictwem Polski, mogą przeobrazić geopolitykę tej części świata, niosąc kaganek wolności na Wschód. Jej emanacją będzie poszerzenie wolnego rynku gazu”. Od tego czasu wiele idei udało się zrealizować lub przenieść z fazy koncepcyjnej do wykonawczej. Kamieniem milowym okazał się gazoport w Świnoujściu, który pozwala nam dywersyfikować źródła dostaw tego surowca. Skupowany z różnych stron świata gaz może być reeksportowany do państw regionu. Gaz-System wysyła cysterny z błękitnym paliwem aż do Estonii. Ruszyła budowa Gazociągu Polska-Litwa, podobne instalacje powstają na granicy z Czechami i Słowacją. Ta infrastruktura pozwoli zintegrować systemy gazowe Polski i jej sąsiadów. Ambitne plany zakładają połączenie od Skandynawii, dzięki powstającemu gazociągowi Baltic Pipe, aż po Chorwację i terminal na wyspie Krk.

Współpraca odbywa się nie tylko na rynku gazu. Polska bierze czynny udział w odłączaniu krajów bałtyckich od postradzieckiej sieci energetycznej. W 2018 i 2019 roku doszło do podpisania porozumienia pomiędzy Polską, państwami bałtyckimi i Komisją Europejską w sprawie procesu synchronizacji. Połączenie LitPol Link budowane wspólnie przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne i Litgrid oraz budowane obecnie drugie połączenie, w postaci podmorskiego kabla Harmony Link, pozwoli na zwiększenie bezpieczeństwa Bałtów. Kraje te nie będą już obawiać się wstrzymania dostaw energii ze wschodu. Połączenia z Polską i ze Szwecją mają dla nas wymiar strategiczny – mówił prezes Litgridu Daivis Virbickas na spotkaniu z polskimi dziennikarzami w 2016 roku.

Kolejnym wymiarem współpracy jest infrastruktura drogowa i kolejowa. Powołana w 2015 roku z inicjatywy Polski i Chorwacji Inicjatywa Trójmorza zaowocowała wieloma infrastrukturalnymi projektami. Wśród nich możemy znaleźć drogę Via Carpatia biegnącą od Kłajpedy na Litwie po Saloniki w Grecji, połączenie kolejowe Rail Baltica z Warszawy przez Rygę do Tallina z przeprawą promową do Helsinek, czy połączenie wodne śródlądowe Dunaj-Odra-Łaba. Za realizację integracyjnych projektów infrastrukturalnych ma odpowiadać Fundusz Trójmorza. Projekt został powołany przez Bank Gospodarstwa Krajowego oraz rumuński EximBank. Niezależny podmiot – firma Fuchs Asset Management, która jest wspierana przez doradców inwestycyjnych, odpowiada za zarządzanie ryzykiem, portfelem inwestycyjnym i dystrybucję środków tej inicjatywy. Władze funduszu stanowią przedstawiciele instytucji rozwoju Polski, Rumunii, Czech oraz Łotwy. Każdy kraj Trójmorza, który dołączy do Funduszu, będzie miał zapewniony status tzw. general partnera (komplementariusza). „Fundusz ma charakter komercyjny, a nie polityczny — ma więc przynosić zysk udziałowcom.” Wyjaśnia Beata Daszyńska-Muzyczka, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), inicjatora i lidera projektu

Nie tylko Trójmorze

Integracja odbywa się również w obszarze militarnym wykraczającym poza kompetencję Inicjatywy Trójmorza. Należy wspomnieć o litewsko-polsko-ukraińskiej brygadzie, która nawiązuje do wspólnych wojskowych tradycji tych trzech narodów. W lutym miała miejsce wizyta szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Pawła Solocha w Wilnie. Rozmowy dotyczyły afiliowania polskiej 15. Brygady Zmechanizowanej i litewskiej brygady zmechanizowanej Żelazny Wilk (Geleżinis Vilkas) do dowództwa Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód (MND NE) z siedzibą w Elblągu, a także określenia zadań polsko-litewsko-ukraińskiej brygady LITPOLUKRBRIG i możliwości skierowania jej na misje wojskowe. Poruszono również temat cyberbezpieczeństwa nie tylko między Polską a Litwą ale całej Inicjatywy Trójmorza. Dodatkowo polscy żołnierze stacjonują w Rumunii, a rumuńscy w Polsce. Współpraca tych dwóch państw zaowocowała powołaniem Bukaresztańskiej Dziewiątki, grupy która skupia państwa wschodniej flanki NATO i UE. W jej skład wchodzą Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Estonia, Litwa, Łotwa, Bułgaria oraz Rumunia. Grupa ma zacieśniać współpracę militarną i wypracować wspólną strategię wschodniej flanki NATO. Dr Adrian Mitręga z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach na łamach Pulsu Biznesu zauważył, że dla tych dziewięciu państw jednym z największych wyzwań jest uniezależnienie się od surowców energetycznych z Rosji. Kolejnym krajem regionu, który poważnie to rozważa jest Białoruś.

W ostatnim czasie na terytorium naszego wschodniego sąsiada odbył się swoisty koncert mocarstw. Na początku grudnia w Soczi Aleksandr Łukaszenka spotkał się z Władimirem Putinem by uzgodnić plany integracji obu państw. Gdy Moskwa próbowała zaszachować Mińsk z pomocą przyszedł Pekin. Chiny udzieliły Białorusi kredytu w wysokości pół miliarda dolarów. Na początku lutego do Mińska zawitał Mike Pompeo. To kontynuacja nowego otwarcia w relacjach obu państw, po 27 latach marginalnych stosunków politycznych. W ubiegłym roku gościł tam John Bolton i David Hale. Łukaszenka stara się nie zamykać żadnych drzwi i nie palić żadnych mostów. Składa i przyjmuje propozycje współpracy z różnych kierunków. Kilkukrotnie zwracał na siebie uwagę Warszawy. W październiku ubiegłego roku Prezydent Białorusi przypomniał o możliwości budowy drogi wodnej E-40, która miałaby ciągnąć się od Gdańska, aż do wybrzeży Morza Czarnego przez terytorium Polski, Ukrainy i Białorusi. Mińsk przeznaczył już 64 mln dolarów na budowę portu i centrum logistycznego o powierzchni przekraczającej 280 hektarów. Inwestycja będzie zlokalizowana w miejscowości Niżnije Żary położonej tuż przy granicy z Ukrainą i ma otrzymać połączenie z węzłem kolejowym w Chojnikach. Po polskiej stronie trwają już prace nad studium wykonalności dla modernizacji drogi wodnej, łączącej Zatokę Gdańską i Zalew Wiślany z systemem rzek Białorusi. Zarząd Morskiego Portu Gdańsk powołał w tym celu wewnętrzny zespół roboczy. Projektem jest zainteresowana również Ukraina. Ukraińscy ekonomiści twierdzą, że odbudowa średniowiecznego szlaku wodnego, łączącego niegdyś Skandynawię z Konstantynopolem, byłaby przełomem geopolitycznym w regionie. – czytamy na łamach Rzeczpospolitej. Na tym projekcie skorzysta każde z państw, a przede wszystkim Białoruś która może zyskać dostęp do rynków ponad 20 krajów, co znacząco zmniejszy uzależnienie od Rosji. Należy jednak pamiętać, że obniżający się poziom wód to czynnik, który może przekreślić szanse na powstanie tej inwestycji.

W grudniu Białoruś zwróciła się do Sojuszu Północnoatlantyckiego z prośbą o możliwość wysłania obserwatorów na manewry Defender-2020, które miały się odbyć w Polsce. Zaplanowano je jako największe od 25 lat manewry Sojuszu, podczas których USA przerzuci swoje siły z kontynentu amerykańskiego i Niemiec do Polski i państw bałtyckich. Działania mają przebiegać na terytorium 10 państw, udział w nich zgłosiło 37 tysięcy żołnierzy z 18 krajów. W tym samym czasie Paweł Drozd, prezes Belenergo wysunął propozycję budowy połączenia elektroenergetycznego pozwalającego zsynchronizować system elektroenergetyczny Białorusi z Polską. W lutym, gdy Rosja wstrzymała dostawy ropy na Białoruś, możliwość jej dostarczenia zadeklarowały litewskie koleje i port w Kłajpedzie. Również Łotwa zadeklarowała gotowość swoich portów w przygotowaniu dostaw dla Białorusi. 80 tys. ton ropy, którą Łukaszenka zakupił od Norwegii została dostarczona przez Litwę, dając jednoznaczny sygnał że alternatywa dla Rosyjskich dostawa jest możliwa. Co ważne, według nowej strategii, tylko 40 procent białoruskiej ropy ma pochodzić z Rosji. Za sprawą patu w negocjacjach pomiędzy Mińskiem i Moskwą oraz wizyty Mikea Pompeo na Białorusi, wrócił temat sprowadzania niezbędnej ropy przez naftoport w Gdańsku. Sekretarz stanu USA zapewniał, że amerykańscy producenci są wstanie zapewnić Białorusi 100% zapotrzebowania na surowce energetyczne we współpracy z Polską. Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, Piotr Naimski podczas wizyty w USA zadeklarował, że Polska jest w stanie uruchomić rewers na Białoruś. PERN, operator polskich ropociągów przesyłowych, rozpoczął już odpowiednie prace. Prezes Biełneftechimu Andrej Rybakow ocenił, że jego firma liczy na rozpoczęcie pracy Ropociągu Przyjaźń w trybie rewersowym do końca roku. W połowie marca Mike Pompeo ponowił tę propozycję, a dwa miesiące później ogłosił rozpoczęcie dostaw ropy na Białoruś z udziałam polskiej firmy Unimot.

Kilka miesięcy temu w Grodnie otwarto jedno z największych centrów handlowych Białorusi. Wybudowana przez polski Unibep i wspierana finansowo przez Bank Gospodarstwa Krajowego galeria Triniti, oferuje ponad 200 sklepów (w tym sieci LPP) oraz parking na 2,1 tys. aut. Natomiast Bank Pekao podpisał umowy ramowe z dwoma największymi bankami na Białorusi – Belagroprombankiem i Belarusbankiem. Dzięki temu czas potrzebny na przygotowanie niezbędnego finansowania dla polskich firm eksportujących swoje usługi i produkty na rynek białoruski zostanie skrócony. Mniej namacalną działalność Polski na Białorusi obrazuje raport opracowany przez Piotra Piatrouskiego oraz Pawła Patapiejkę. Opisano w nim wszelkie działania zmierzające do budowy „polskiego miru” za wschodnimi granicami Rzeczypospolitej. Autorzy raportu wskazują zmianę strategii polskiego rządu po 2015 roku, która polega na odejściu od promowania zachodniego liberalizmu na rzecz tworzenia w Europie Środkowo-Wschodniej zintegrowanego regionu „Międzymorza”. Zmiana jest wyraźna. W 2019 roku liczba zwolenników związku Białorusi i Rosji zmalała z 60,4 do 40,4 procent. Białorusini dostrzegają alternatywy. Zarówno podczas wspomnianego pogrzebu powstańców styczniowych, jak i podczas negocjacji integracyjnych rozmów Putina i Łukaszenki zauważalny był tłum Białorusinów z morzem biało-czerwonych flag manifestujący sympatię dla idei I Rzeczypospolitej i sprzeciw wobec integracji z Rosją.

Ukraina także zainteresowana jest ideą integracji i uniezależnienia się od Moskwy. Nowy rok przyniósł porozumienie dotyczące gazociągu polsko-ukraińskiego. „Gazprom nie ma już wpływu na połączenie gazowe Polska-Ukraina w punkcie Drozdowicze, którego funkcjonowanie reguluje porozumienie Ukrtransgaz-Gaz-System. […] Z połączenia mogą korzystać podmioty zainteresowane przesyłem gazu w obu kierunkach.” Informuje Biznes Alert.

Na straży polskich interesów

Co ważne, polskie firmy zyskują coraz lepszą pozycję w sąsiednich krajach. PGNiG rozpycha się na Ukrainie. „Najistotniejsze w udostępnionym wczoraj komunikacie wydaje się jednak przede wszystkim to, że z przyczyn geopolitycznych Ukraina zrezygnowała z gazu od Gazpromu […] Tworzy to ogromną szansę dla PGNiG, które oferując błękitne paliwo ze swojego portfela […] okazało się konkurencyjne na rynku ukraińskim.” donosi Energetyka 24. Firma odnosi też sukcesy na Litwie. Została wyłącznym użytkownikiem stacji LNG w Kłajpedzie i dzięki temu północna część Rzeczpospolitej, a także kraje bałtyckie otrzymają dostęp do gazu z tego kierunku. Co ważne, polskie spółki prowadzą działalność również w Skandynawii. PGNiG posiada już 30 procent udziałów w złożu Duva, które ma zasilić budowany gazociąg Baltic Pipe. Nie dość, że Polska dba o swoje bezpieczeństwo dywersyfikując źródła dostaw surowców energetycznych, to jeszcze zadbaliśmy o czynny udział państwowych spółek po obu stronach powstającej infrastruktury, minimalizując w ten sposób ryzyko przerwy w dostawach. W tym roku PGNiG dostało trzy kolejne koncesje na Norweskim Szelfie Kontynentalnym i łącznie posiada już udziały w 29 koncesjach.

Lotos również posiada 29 licencji na poszukiwania i wydobycie węglowodorów na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Eksploatacja norweskich złóż przez polskie firmy daje nam całkowitą niezależność w dostaw surowców. Swą pozycję w krajach Bałtyckich nieustannie buduje Orlen nie tylko poprzez działania biznesowe ale także poprzez inicjatywy społeczne. Dzięki odbudowie torów do rafinerii w Możejkach produkty Orlenu trafiają na Łotwę i Estonię najkrótszą możliwą drogą. Zakład w Możejkach należący do Orlen Lietuva jest jedyną rafinerią w krajach bałtyckich, co daje firmie pozycję lidera rynków paliwowych Litwy, Łotwy i Estonii. Firma uruchomiła również nową, pierwszą od 12 lat, stację paliw na Litwie. Jeszcze w tym roku mają powstać kolejne trzy obiekty. W lutym w Wilnie otwarto pierwsze w krajach bałtyckich hospicjum dla dzieci. To Dział Dziecięcy Hospicjum błogosławionego księdza Michała Sopoćki, którego założycielem i dyrektorem jest polska zakonnica, siostra Michaela Rak. Połowę sumy potrzebnej do wybudowania placówki pokrył PKN Orlen. Paliwowy gigant działa również w Czechach, Słowacji oraz Niemczech.

Podczas drugiego szczytu Trójmorza w Warszawie podpisano polsko-chorwacką umowę poruszającą kwestie logistyki, transportu kolejowego i morskiego oraz żeglugi śródlądowej. Drugim wydarzeniem było przejęcie przez OT Logistics 20,81 procent akcji operatora portu morskiego w Rijece za 61,2 mln zł. Kolejnym krokiem firmy było powołanie spółki OTL Forwarding, która ma świadczyć kompleksową obsługę spedycyjną i transportową klientom z krajów bałkańskich – Serbii, Chorwacji, Słowenii, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry oraz Macedonii. Natomiast LOT stał się narodowym przewoźnikiem Litwy oraz Węgier i zyskuje coraz lepszą pozycję na rynku Ukraińskim. Wyrazem rosnącej pozycji Polski sa również nominacje rodaków na znaczące stanowiska. Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin weszła do rządzącej koalicji i obsadziła resort spraw wewnętrznych oraz łączności i transportu, a Jarosław Niewierowicz został doradcą nowego prezydenta Litwy. Z kolei Paweł Stańczak został członkiem zarządu Ukrtransgazu oraz dyrektorem generalnym oddziału operatora systemu przesyłu gazu na Ukrainie. Objęcie tych stanowisk przez Polaków zwiększa szansę realizacji stawianych sobie celów.

Kowal: USA mogą użyć Trójmorza do ograniczenia wpływów Rosji

Maskowanie soft power

Polska polityka wschodnia jest więc trudno dostrzegalna i to jej największa zaleta. Michał Łuczewski przyznał, że: „Prawdziwie skuteczna polityka historyczna to taka, która w ogóle nie ujawnia, że jest polityką”. Dobrym tego przykładem jest integracja odbywająca się za sprawą migracji zarobkowej. Coraz więcej gospodarstw domowych za wschodnimi granicami Rzeczypospolitej uzależnia swój dobrobyt od pracy w Polsce, która w 2017 roku przyjęła najwięcej tymczasowych imigrantów zarobkowych na świecie, 1,1 miliona. Według danych ZUS, aż 90 procent przyjeżdżających do Polski migrantów to Ukraińcy. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyznał ostatnio, że chciałby aby zarobki w jego kraju były takie jak w Polsce: „w Polsce teraz już jest kilka milionów Ukraińców. I dlaczego wrócą? Potrzebna jest im motywacja, nawet trochę mniejsza wypłata niż w Polsce już by była w porządku.” Ta sytuacja sprawia, że znaczna część ukraińskiego społeczeństwa uczy się języka polskiego. Jest to znacznie skuteczniejszy sposób na krzewienie polskiej kultury, niż rządowe programy tworzenia polskojęzycznych szkół, czy projekty repatriacyjne, które mogą spotkać się z intensywną krytyką, niosąc podejrzenia o imperializm.

Intensywna narracja historyczna oparta na martyrologii, nie przynosi wymiernych korzyści gospodarczych, łatwo w niej o potknięcia, a każda wypowiedź w tym temacie rozpala debatę publiczną. W przeciwieństwie do niezauważalnych inicjatyw takich jak ta podjęta na IX Posiedzeniu Zgromadzenia Międzyparlamentarnego Ukraina-Polska-Litwa. Wydano wówczas wspólną rezolucję, w której podkreślono szczególne znaczenie rozwoju projektu wschodnioeuropejskiego hubu energetycznego. Dokument zakłada, że jego sygnatariusze połączą poszczególne elementy swojej infrastruktury krytycznej takie jak drogi, linie energetyczne, gazociągi i połączenia kolejowe oraz infrastrukturę regionalną, znajdującą się przy granicy Polski z Ukrainą. To właśnie energetyka może się okazać kluczowa dla stabilizacji i integracji regionu. Bezpieczeństwo energetyczne staje się priorytetem dla wielu państw. Ponieważ wstrzymanie dostaw surowców energetycznych staje się znacznie bardziej realnym zagrożeniem niż inwazja zbrojna. To właśnie w tym obszarze rywalizują między sobą mocarstwa aby rozszerzyć swoje wpływy w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, a jest o co walczyć.

Z tegorocznego szczytu w Davos płynie przesłanie, że „Trójmorze to jest potęga”. PKB 11 krajów wchodzących w skład sojuszu wynosi 1,2 biliona euro, co oznacza 20 procent wartości, którą wypracowuje cała Unia Europejska. Jest to porównywalne z wielkością gospodarczą Rosji. Jako jeden organizm, Trójmorze mogłoby stać się 13. gospodarką świata. Obywatele Trójmorza to łącznie 100 mln ludzi, czyli 20 procent potencjału całej Unii Europejskiej (513 mln). Prezes Pekao Marek Lusztyn przekonywał w Davos, że region, aby przełamać stojące przed nim bariery, potrzebuje firm, które mogą stać się globalnymi czempionami. W tym celu powstała Rada Biznesu Rosnącej Europy w skład której wchodzi 13 wielkich firm z naszego regionu: polskie PZU i Pekao, węgierskie Gedeon Richter i bank OTP, słoweńska grupa Triglav, rumuński Banca Comerciala Romana, łotewski Bolt, a także firmy takie jak Prezi, czy Riko Group. Wyrazem tej idei jest Indeks CEEplus publikowany na podstawie wartości portfela największych i najbardziej płynnych spółek notowanych na giełdach z regionu Europy Środkowej z Chorwacji, Czech, Polski, Rumunii, Słowacji, Słowenii i Węgier. Wśród notowanych w indeksie firm możemy znaleźć polskie PKO BP, Pekao, KGHM, PZU, Dino, LPP i CD Projekt, oferującą usługi lotnicze spółke R-Bag, trzy firmy energetyczne Orlen, MOL i CEZ, węgierski bank OTP, producenta oprogramowania antywirusowego Avast, farmaceutyczne spółki Gedeon Richter i Krka. 27 marca powstał Sekretariat Techniczny inicjatywy Trójmorza mający przygotować następny szczyt państw członkowskich w Tallinie.

Proces integracji jest konieczny dla naszego regionu. Dotyczy jednak najbardziej kluczowych dziedzin funkcjonowania państwa, z czym wiąże się kilka problemów. Po pierwsze integracja dotycząca tylko takich obszarów może być niezauważalna dla opinii publicznej. Mało kto śledzi etapy budowy interkonektorów. Przydatne mogłyby się okazać bardziej masowe projekty. Na przykład regionalna megaimpreza sportowa. Na łamach Nowej Konfederacji pisałem: „W debacie publicznej obecne są trzy idee międzynarodowych sojuszy: Wyszehrad, Międzymorze i I Rzeczpospolita. Nic nie stoi na przeszkodzie by wykorzystać sport do promocji tych idei”. W 2011 roku Wielkie Jeziora Mazurskie i Puszcza Białowieska rywalizowały o miano jednego 7 Nowych Cudów Natury organizowanych przez fundację New7Wonders. Warto pamiętać, że oba cenne obszary wychodzą poza granice Polski. Międzynarodowy wysiłek na rzecz ich ochrony mógłby przysporzyć idei Trójmorza wielu sympatyków, skoro ekologia jest dziś wszechobecna. Brakuje również wspólnych projektów kulturalnych, zwłaszcza że mamy do opowiedzenia wspólną historię, a Polska ma w tym temacie wiele do zaoferowania. Opieranie współpracy tylko i wyłącznie na tak newralgicznych dziedzinach jak energetyka czy kluczowa infrastruktura, obarczona jest dużym ryzykiem politycznym. Czego najlepszym przykładem jest anulowanie przetargów na zakup przez OT Logistics udziałów w czarnogórskich spółkach. Polska firma miała nabyć 30 procent udziałów w Luka Bar, operatorze portu w Barze, oraz 51 procent udziałów w przewoźnikom kolejowym AD Montecargo. Taka współpraca wymaga parasola ochronnego globalnego mocarstwa.

W tej roli za sprawą Polski występują Stany Zjednoczone, które są obecne podczas szczytów Trójmorza oraz spotkań Bukaresztańskiej Dziewiątki. W sierpniu w kancelarii Premiera podpisano memorandum ws. współpracy gazowej między Polską, Stanami Zjednoczonymi i Ukrainą. „USA są zainteresowane takim zamówieniem. A my chcemy kupować gaz po cenie rynkowej i podpisać kontrakt na 10-12 lat. To będzie dla nas dokument geopolityczny i gwarancją bezpieczeństwa energetycznego” – zapowiedział Oleksy Orżel minister energetyki i środowiska Ukrainy. Zarówno ropa na Białoruś, jak i gaz na Ukrainę ma zostać dostarczony z wykorzystaniem polskiej infrastruktury oraz przy udziale polskich firm. Natomiast we wrześniu w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego spotkali się prezydenccy doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego z Polski, Stanów Zjednoczonych, Białorusi i Ukrainy. Na początku marca Departament Stanu zobowiązał się do przekazania sumy 8 milionów dolarów na poprawę cyberbezpieczeństwa na Ukrainie.

Można zastanawiać się na tym, czy samoloty F-35 to najlepszy możliwy wybór dla polskiej armii. Trzeba jednak przyznać, że wybór jakichkolwiek innych maszyn nie pomógłby w rozciąganiu niezbędnego parasola ochronnego USA, wręcz mógłby w tym zaszkodzić. Nie da się współpracować z każdym, zwłaszcza z państwami rywalizującymi między sobą. Wtedy stajemy się niewiarygodni dla każdej ze stron. Ścisła współpraca z USA zaowocowała aktywną obecnością Stanów Zjednoczonych w regionie. Krytykowany zakup samolotów nowej generacji może nam się szybko zwrócić. Tranzyt amerykańskich surowców energetycznych do naszych wschodnich sąsiadów będzie się odbywał przez nasze terytorium, a sekretarz stanu USA mówi o przekazaniu miliarda dolarów na inicjatywę Trójmorza. Kolejnym problemem jest to, że często chcemy traktować państwa regionu jako klientów, a nie jako partnerów. Silne wpływy Polski w regionie, a silny i stabilny region to dwa różne cele, których być może nie da się pogodzić.

Pozostałe państwa regionu zachowują się podobnie. Każdy robi tylko to, co mu się opłaci. Trójmorze staje się rzeczywiste lecz opiera się na czynnikach ekonomicznych. Póki racja stanu i interes narodowy poszczególnych państw jest zbieżny, wszystko doskonale się układa. Lecz gdy tylko któryś z rządów dostanie lepszą propozycję od innych graczy, wszystko może się posypać. Jeżeli chcemy naprawdę silnego Trójmorza, musimy być gotowi na robienie zakupów w litewskiej Maximie, branie kredytów w węgierskim OTP i leczenie się produktami ukraińskiego Farmaku. Narody Trójmorza muszą zrozumieć, że osobno żaden z nich nie osiągnie zbyt wiele na arenie międzynarodowej. Jeśli chcemy budować realny, trwały sojusz musimy być gotowi by ustąpić pola i skłonni do poświęceń.

Kongresmeni wzywają do wdrożenia sankcji wobec Nord Stream 2 i przypominają o Trójmorzu