Jakóbik: Zielona korekta kapitalizmu w raporcie IPCC (FELIETON)

9 sierpnia 2021, 15:00 Energetyka
euro
fot. pixabay.com

Eksperci piszący o zmianach klimatu na zlecenie rządów świata z IPCC zalecają radykalną politykę walki z emisjami gazów cieplarnianych. Czy taka polityka jest do pogodzenia z gospodarką wolnorynkową? Na pewno może być konserwatywna, skupiając się na konserwacji przyrody – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Radykalizm polityki klimatycznej

Autorzy raportu Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu przy Organizacji Narodów Zjednoczonych (IPCC) ustalili, że jest możliwość ograniczenia zmian klimatu w połowie tego wieku poprzez ograniczenie emisji oraz zatrzymanie deforestacji, ale póki co świat zmierza ku wzrostowi globalnych temperatur o 3 stopnie Celsjusza i stąd biorą się coraz częstsze podtopienia oraz pożary. Trend negatywny ma utrzymywać się przez dekady, a w niektórych przypadkach przez stulecia. Wszystkie scenariusze zakładają wzrost temperatury globalnej o 1,5 stopnia Celsjusza. Przy obecnej ścieżce redukcji emisji CO2 wzrost ma sięgnąć 2,7 stopni Celsjusza w 2100 roku. Temperatura może jednak wciąż utrzymać wzrost poniżej 1,5 stopnia (zadeklarowanego w porozumieniu paryskim) jeżeli zostaną podjęte radykalne kroki na rzecz ochrony klimatu. Radykalne działania mogą oznaczać wręcz wygaszanie pewnych dziedzin gospodarki i promocję innych za pomocą coraz silniejszej polityki regulacyjnej. Nie będzie to nic nowego dla sektora energetycznego, ale tarcia będą rosły gdy przeniesie się na przykład na wciąż zdecentralizowane rolnictwo.

Anarchokapitalizm wyklucza jakąkolwiek ingerencję w wolną działalność rynkową. Zwolennicy tej szkoły ekonomii będą mieli problem z przyjęciem do wiadomości faktu, że skoro klimat zmienia się pod wpływem człowieka i jest potrzebna radykalna polityka do powstrzymania zmian uderzających w każdego mieszkańca planety, to należy wprowadzić skuteczne rozwiązania w tym celu. Takie rozwiązania mają doprowadzić do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych (między innymi CO2, metan) na skalę globalną, a zatem wymaga rozwiązań globalnych, o które apelują zgodnie kraje świata podpisane pod porozumieniem klimatycznym z Paryża. Konieczność stworzenia wspólnej, globalnej polityki klimatycznej w celu uzyskania oczekiwanych efektów zniechęca do niej przeciwników globalizacji. Jednakże slogan o tym, że wolność moja kończy się tam, gdzie narusza wolność drugiego człowieka w przypadku zmian klimatu będzie słabym kontrargumentem, bo moja wolność emisji gazów cieplarnianych kończy się tam, gdzie zaczyna się skuteczna polityka ochrony klimatu chroniąca przed negatywnymi skutkami zmian odczuwalnymi przez każdego na globie.

Globalizm polityki klimatycznej versus antyglobalizm polityczny

Eksperci IPCC przyznają, że część zmian klimatu jest już niemożliwa do zatrzymania i mają na myśli przede wszystkim topnienie lodowców oraz podniesienie poziomu wód. Dlatego IPCC zaleca ograniczenie wzrostu globalnej temperatury na poziomie poniżej 1,5 stopnia Celsjusza poprzez radykalną redukcję emisji gazów do 2050 roku, której symbolem ma być wspólny cel osiągnięcia neutralności klimatycznej NA SKALĘ GLOBALNĄ w połowie tego wieku. To apel o przyspieszenie transformacji energetycznej poprzez regulację, sekowanie technologii emisyjnych oraz promocję bezemisyjnych.

Nie wchodząc w szczegóły taka ingerencja w działalność rynku może być źle odebrana przez zwolenników kapitalizmu, którzy mogą doszukiwać się elementów komunistycznego, centralnego planowania zagrażających tradycyjnej gospodarce wolnorynkowej. Jednakże spojrzenie na zmiany technologiczne oraz społeczne ostatniego stulecia pozwoli stwierdzić, że jest możliwa kontynuacja kapitalizmu z zieloną korektą uwzględniającą zjawiska globalne jak zmiana klimatu i transformacja energetyczna oraz narzędzia globalne, jak zinstytucjonalizowana, ponadnarodowa polityka klimatyczna firmowana przez Organizację Narodów Zjednoczonych. W tym świetle ochrona klimatu to nie jest lewactwo ani prawactwo, tak samo jak nie jest nim polityka nierozprzestrzeniania broni jądrowej czy regulacje Światowej Organizacji Handlu.

Przeciwnicy wspólnej polityki klimatycznej mogą mieć problem z globalizacją i dlatego do sporu na ten temat prawdopodobnie nie przystają już stare terminy jak prawica czy lewica, a bardziej globalizm, antyglobalizm czy alterglobalizm. Zielona korekta gospodarki wolnorynkowej może z tego punktu widzenia przybierać różne oblicza. Może polegać na gospodarce planowej i podporządkowaniu środków produkcji nowej rewolucji, tym razem w obronie klimatu. Może polegać na wprowadzeniu nowego standardu życia, który docelowo pozwoli na dalszy rozwój gospodarczy, ale bardziej wydajny i mniej eksploatujący zasoby przyrody. Można tez nie robić nic, uznając, że i tak czeka nas co najwyżej adaptacja do zmian klimatu, ale IPCC daje wciąż nadzieje na powstrzymanie najbardziej niebezpiecznych skutków globalnego ocieplenia. Spór będzie w coraz większym stopniu dotyczył już nie narzędzi regulacyjnych, ale tego kto będzie miał prawo je wdrażać: instytucje lokalne czy globalne: sołtys czy widmowy rząd światowy.

Konserwatywna polityka klimatyczna

Konserwatysta znajdzie dla siebie miejsce w globalnej polityce klimatycznej uznając zmiany, które zaszły w społeczeństwie, gospodarce oraz technologii z jednej strony, a także proponując wyważone rozwiązania, które będą je konserwować, ale z przyrodą włącznie niezależnie od tego czy będziemy używać retorycznie określenia degrowth czy na przykład cnoty samoograniczenia się znanej z nauki społecznej Kościoła Katolickiego. To przestrzeń do działania, na przykład w przypadku Polski i Europejskiego Zielonego Ładu. Ochrona i pielęgnacja stanu zastałego z uwzględnieniem zmian ewolucyjnych to przecież istota konserwatyzmu. Przepisy na rzecz ochrony parków przyrody, segregacji śmieci czy walki ze smogiem są i powinny być przestrzegane niezależnie od podziałów politycznych, a także przez konserwatystów, bo konserwatyzm to nie anarchokapitalizm. Podobnie może być ze wspólną polityką klimatyczną uwzględniającą daleko posuniętą różnorodność na globie.

Jakóbik: Polityka klimatyczna to nie lewactwo