Sałek: Polska nie zgodzi się na sztuczne zawyżanie cen emisji CO2

20 lipca 2016, 07:30 Energetyka
Paweł Sałek

– Polska nie jest największym emitentem gazów cieplarnianych w Europie mimo, że nasza gospodarka jest silnie powiązana z węglem. Polska nie zgadza się na takie rozwiązanie, które podnosi cenę uprawnień do wysokości 30 euro za tonę – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” w programie #RZECZoBIZNESIE wiceminister środowiska Paweł Sałek.

– Aktualnie na poziomie Unii Europejskiej trwa przegląd dyrektywy o handlu prawami do emisji. Polska, jako kraj członkowski UE jest w naturalny sposób objęta tym systemem. W ramach tego systemu firmy, w zależności od tego ile wyemitują, w jakiej technologii, w jaki sposób, mają obowiązek jeżeli brakuje im odpowiedniej liczby uprawnień, zakupić je na aukcjach bądź w układach bilateralnych – powiedział wiceminister środowiska Paweł Sałek.

– Dzisiaj, w sposób ewidentny tona CO2 jest powiązana z produkcją, ponieważ handel uprawnieniami do emisji nie dotyka tylko ciepłownictwa, energetyki, elektrociepłowni, ale również przemysłu szklarskiego, ceramicznego, cementowego czy hutniczego. Jest to instrument, który w bardzo mocny sposób wpływa na gospodarkę, ekonomię poszczególnych państw członkowskich oraz tym samym na stan polskiej gospodarki – mówił minister.

– Komisja Europejska przedstawiła swoje propozycje dotyczące przeglądu dyrektywy EU ETS. Zeszłotygodniowe spotkanie (Wspólna deklaracja podpisana przez ministerstwo środowiska i organizacje branżowe – z sektorów energetyki i ciepłownictwa – przyp. red.)  dotyczyło współpracy pomiędzy polskimi przemysłami energochłonnymi a rządem, aby w ramach prac nad wspomnianą dyrektywą wzajemnie się wspierać w trakcie toczących się w Brukseli dyskusji – stwierdził Sałek. Pełnomocnik dodał, że wspólnym interesem polskiego przemysłu jest stworzenie prawa obowiązującego od 2020 r., które będzie dobre dla polskiej gospodarki.

Wiceminister przypomniał również, że podczas nieformalnego spotkania ministrów środowiska państw członkowskich UE przedstawił list w imieniu ministra środowiska Jan Szyszko. List miał na celu wywołanie dyskusji na temat metodologii oraz podstawy prawnej przeglądu dyrektywy o handlu emisjami pod kątem jej wpływu na miksy energetyczne państw członkowskich.

– Polska nie jest największym emitentem gazów cieplarnianych w Europie i to mimo, że nasza gospodarka jest silnie powiązana z węglem. W naszym przypadku węgiel jest mocno powiązany technologicznie, inżynieryjnie ze strukturą wytwarzania paliw – mówił w rozmowie z Rzeczpospolitą Paweł Sałek. – Obecnie jeżeli firmy wyemitują więcej niż powinny to muszą płacić. Muszą dokupić dodatkowe uprawnienie, które kosztuje 5-7 euro za tonę. Jest to akceptowalna kwota – dodał.

Odnosząc się do pojawiających się pomysłów, aby wspomniana cena wynosiła 20-30 euro za tonę stwierdził, że Polska nie zgadza się na takie rozwiązanie. – Dlatego też pytamy publicznie o podstawę prawną dla procedowania dyrektywy o ETS. Jeżeli uprawnienia miałyby w Europie oraz Polsce kosztować 30 euro to jest to kwota nie do przyjęcia nie tylko z punktu widzenia sektorów energochłonnych, przemysłu, ale również obywateli – powiedział Sałek.

Jego zdaniem polski przemysł robi wiele, aby zredukować emisję CO2. Obecnie budowane elektrownie mogą emitować o ok. 700 kg CO2/MWh mniej. Dla porównania osiem lat temu produkowały 1000 kg na MWh. – Nie uciekniemy od odnawialnych źródeł energii. Polskie firmy w nie inwestują. Dobrze, że tak jest bo jest to potrzebne – uważa wiceminister środowiska.

– Polska bardzo wyraźnie mówi o tym, że jeżeli chcemy dobrze i uczciwie podchodzić do ochrony klimatu i jeżeli chcemy, aby w sposób zrównoważony następowała reindustrializacja Europy, to musimy zaproponować pewne mechanizmy, które będą przyczyniały się do redukcji CO2 z atmosfery. Służy temu m.in. pomysł, aby do systemu handlu uprawnieniami do emisji włączyć lasy. Jest to naturalny sposób usuwania CO2 z atmosfery. Uważamy, że jest to tani i dobry sposób do przeciwdziałania zmianom klimatu. Chcemy uczciwie podchodzić do polityki klimatycznej, a nie za wszelką cenę koncentrować się na redukcji. Polska z dnia na dzień nie zrezygnuje z węgla– powiedział Sałek.

W jego opinii w świetle porozumienia klimatycznego oraz porozumienia klimatycznego w Paryżu, ,, mówimy o neutralności klimatycznej na poziomie globalnym a nie o tym, żeby za wszelką cenę redukować emisję CO2 i w sposób sztuczny kreować tzw. carbon price , czyli zwiększanie ceny tony dwutlenku węgla na rynku.”

Źródło: Rzeczpospolita