Steinhoff: Nadzieja elektromobilności w Polsce to elektryczne autobusy

20 października 2016, 07:30 Drogi
autobus elektryczny komunikacja miejska elektromobilność

 

Ministerstwo Energii 14 września 2016 r. przyjęło Plan Rozwoju Elektromobilności. Projekt rządowego dokumentu „Strategia odpowiedzialnego rozwoju  polskiej gospodarki” stawia na elektromobilność. Jeszcze wcześniej, w czerwcu br. Ministerstwo zapowiedziało, że w 2025 r. po polskich drogach ma jeździć 1 mln pojazdów elektrycznych. Na ile realne są te projekty – spytał BiznesAlert.pl dr. inż Janusza Steinhoffa. byłego wicepremiera i ministra gospodarki.

– Wstrzemięźliwie oceniam bardzo ambitną wizję 1 mln samochodów jeżdżących w 2025 r. po polskich drogach. Jestem realistą, nie wizjonerem, więc biorę pod uwagę przede wszystkim uwarunkowania ekonomiczne. A te wymagają powściągliwości w prognozach. Żeby mieć na drogach za 10 lat ten 1 milion aut, to średnio co rok trzeba by sprzedawać po mniej więcej 100 tys. samochodów elektrycznych. Ten przedstawiony opinii publicznej plan nie bardzo odpowiada realiom krajowym. Warto byłoby go zweryfikować – uważa nasz rozmówca – Przede wszystkim  nasz rynek samochodowy jest za płytki – ocenia.

– W Polsce rocznie sprzedaje się znacznie ponad 300 tys nowych aut, czyli powyżej 25 proc. to powinny być samochody elektryczne. Pierwszy problem – zauważa dr. Steinhoff – to ilu polskich obywateli stać na tak kosztowny wydatek. Drugi problem – ponieważ wydatek jest kosztowny – czy rząd będzie stać na jakąś formę subwencji. W  Niemczech subwencja budżetowa wynosi 4 tys. euro do każdego elektrycznego auta. Naszego państwa na to nie stać, do tego takie rządowe dopłaty byłyby nie tylko nadmiernym  obciążeniem budżetu, ale też nieuzasadnione ze społecznego punktu widzenia.

Janusz Steinhoff podkreśla, że na Zachodzie inny jest stan rynku, jego wielka skala o wiele bardziej sprzyja nowości, czyli autom elektrycznym. W  Niemczech sprzedaż 100 tys. tych aut rocznie jest zupełnie realna, niemiecki rynek samochodów jest o wiele większy niż w Polsce. –  Niemcy kupują rocznie ponad 3 mln samochodów, nam do tego daleko – zauważa polityk – To piękna perspektywa: własna elektromobilność w Polsce, ale trzeba brać pod uwagę konkurencyjność, koszt produkcji samochodu elektrycznego, ograniczenia trakcyjne tego typu samochodów, czas ładowania, ciężar baterii. Koszt  baterii stanowi ok. 40 proc. wartości samochodu. Te kosztowne baterie po zużyciu trzeba wymienić na nowe. Drugi wariant zasilania samochodów elektrycznych wymaga rozbudowanej infrastruktury ładowania oraz inwestycji w sektorach dystrybucji i wytwarzania energii elektrycznej – ocenia dr. Steinhoff.

– Trzecim generalnym problemem dla krajowej produkcji samochodów elektrycznych jest globalna tendencja koncentracji produkcji samochodowej i narastający efekt skali. Jest mocno wątpliwe, czy przy tej tendencji może w Polsce powstać nowa branża samochodów elektrycznych – stwierdza Janusz Steinhoff. Ale zapytany, czy Polska nie ma żadnych szans na elektromobilność, odpowiada, że jest duża szansa i nawet dobry początek na produkcję autobusów elektrycznych. – Takie autobusy produkujemy i jeżdżą one z powodzeniem już po naszych drogach – kończy dr Janusz Steinhoff.