Steinhoff: W górnictwie do końca kadencji niewiele da się zrobić

18 czerwca 2015, 07:49 Energetyka
Kopalnia

KOMENTARZ

Dr Janusz Steinhoff

b. wicepremier i minister gospodarki

Przewodniczący Rady Krajowej Izby Gospodarczej

Nowy minister skarbu państwa nie wiele już zdąży zrobić, ma zaledwie cztery miesiące czasu. A kalendarz wyborczy ma specyficzne uwarunkowania.

Ministrowi Andrzejowi Czerwińskiemu życzę sukcesów na tym trudnym stanowisku. Oceniam go bardzo wysoko, jest to doświadczony samorządowiec i co ważniejsze – doświadczony parlamentarzysta. Był przecież wiceprzewodniczącym sejmowej komisji gospodarki, i przede wszystkim szefem sejmowej komisji ds. energetyki i surowców energetycznych. W kontaktach z nim przekonałem się, że ma dużą wiedzę o sektorze energii i poszczególnych branżach tego sektora. Świadczyły o tym jego wystąpienia na licznych konferencjach naukowych, w których obaj uczestniczyliśmy.  Do tego Andrzej Czerwiński nie reklamował się w mediach, jest politykiem skromnym – co też jest cenną zaletą.

Dobrze oceniam jego poprzednika na stanowisku ministra skarnu państwa – Karpińskiego. Podjęto w tym czasie wiele dobrych decyzji w sektorze energetyki. Lista tych decyzji jest długa w przemyśle chemicznym. Jeśli chodzi o gaz – to powstały nowe gazociągi, z zadowoleniem trzeba ocenić działalność Gaz-Systemu. Wreszcie zdołano wybrnąć z problemów z Terminalem  LNG Świnoujście, spodziewam się, że ostatecznie pierwszy gaz skroplony otrzymamy z tankowców na początku  przyszłego roku. Wszystkie razem inwestycje w branży gazowej jakie zrealizowano, gdy ministrem był Karpiński, stworzyły dla Polski nową jakość, nie będzie renty cenowej i geopolitycznej dla  monopolisty, jednego, rosyjskiego  dostawcy gazu. Dywersyfikacja źródeł  tego surowca w Polsce stała się faktem. Jeśli rosyjski dostawca będzie nam chciał sprzedawać gaz – to po cenie rynkowo opłacalnej dla polskiego odbiorcy, dla polskiej gospodarki.

Niestety, nie udaje się ratowanie branży górnictwa węgla kamiennego. Z wielu względów. Zacznę od tego, że pomysł z powołaniem Nowej Kompanii Węglowej nie był szczęśliwy. Punktem wyjścia powinna być likwidacji kopalń, które z powodów geologicznych i ekonomicznych będą zawsze przynosić  straty. Obecnie te straty urosły niebotycznie:  strata netto górnictwa po czterech miesiącach wyniosła 800 mln 600 tys. zł. Przy wzroście kosztów ogółem górnictwa z 8,81 mld zł – za I-IV 2014 roku do 8,87 mld zł w czterech pierwszych miesiącach tego roku – każdą tonę węgla sprzedawano w pierwszych czterech miesiącach br. ze średnią stratą 34,73 zł. W tym samym okresie 2014 roku średnia strata na tonie wyniosła 26,46 zł. To bardzo duża różnica. Do tego mamy zdecydowaną nadprodukcję miału dla elektrowni. Tymczasem niestety nic nie wskazuje na to, żeby ceny węgla na rynku międzynarodowym wzrosły. Przeciwnie – w perspektywie mamy kontynuację spadku cen węgla.

Program restrukturyzacji górnictwa, który mamy, jest nieadekwatny do obecnej sytuacji branży, w tym do obecnej sytuacji finansowej. Dlatego oceniam ten program restrukturyzacji negatywnie. Z obecną, trudną rzeczywistością trzeba się zmierzyć, a nie ją zaklinać. Mamy sytuację, w której dobre kopalnie, jak choćby Bogdanka czy Silesia, będą w coraz większym stopniu negatywnie odczuwać to, z czym mamy do czynienia na rynku. Z oferowaniem przez Kompanię Węglową  towaru poniżej kosztów własnych. Co jest absolutnie niezgodne z zasadą rynku, ale ostatecznie Kompania nie ma innego wyjścia.

Trzeba jasno powiedzieć, że górnictwo węgla kamiennego  jest jednym z największych problemów dla obecnego rządu oraz następnego, który będziemy mieć po wyborach.  To na przyszłą ekipę władzy wykonawczej spadnie cały ogromny ciężar zadań, które w streszczeniu maja dwa cele: po pierwsze uratować z branży górnictwa, co się da, po drugie zabezpieczyć życiowe perspektywy tym górnikom, którzy z tej branży odejdą, czyli będą chcieli  ( co jest o wiele bardziej pożądane) lub będą musieli odejść ( co trzeba zminimalizować). Tylko dwa cele, a zadań do pilnej realizacji ogromna lista.