Stępiński: Co łączy strajk nauczycieli i Elektrownię Ostrołęka C? Robert Biedroń (FELIETON)

18 kwietnia 2019, 14:30 Energetyka
biedron
fot. Twitter Wiosna Roberta Biedronia

Czy można połączyć strajk nauczycieli i ich walkę o podwyżki z energetyką? Okazuje się, że tak. Partia Wiosna Roberta Biedronia znalazła sposób jak to zrobić. Jaki? Zrezygnować z budowy elektrowni Ostrołęka C. W tym szaleństwie nie ma jednak metody – pisze Piotr Stępiński, redaktor BiznesAlert.pl

Od 11 dni trwa ogólnopolski strajk nauczycieli, którzy słusznie walczą o podwyżki. To także jeden z najważniejszych tematów kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego, na którym kapitał polityczny próbują zbijać różne ugrupowania szukając miliardów, które mogą spełnić oczekiwania protestujących pedagogów. Pieniądze, a dokładnie 15,3 mld złotych znalazła Wiosna Roberta Biedronia. W jaki sposób? Głównie dzięki 9 mld złotych, które miałyby pochodzić z przesunięcia środków wydanych niezgodnie z prawem na rezerwy celowe. Robert Biedroń zaproponował, aby porzucić projekt budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Dzięki temu udałoby się zaoszczędzić 4,3 mld złotych. Moją uwagę, ale myślę, że również innych obserwatorów sceny politycznej, a w szczególności energetycznej przykuła propozycja rezygnacji z budowy Elektrowni Ostrołęka C. Według lidera Wiosny porzucenie budowy ostatniego, nowego bloku węglowego o mocy 1000 MW przyniosłoby oszczędności rzędu 1,2 mld złotych.

Skąd pojawiła się taka kwota? Prawdopodobnie to efekt prostego działania matematycznego polegającego na podzieleniu wartości projektu, a więc 6 mld złotych przez czas jego realizacji tj. 5 lat (2018-2023). Wówczas otrzymujemy wspomnianą kwotę 1,2 mld złotych. Być może się mylę, ale lider Wiosny nie wziął pod uwagę źródeł uzyskania tej kwoty. Jeżeli jednak użyto takiego algorytmu to jest on obarczony błędem. Dlaczego? Przy tak dużych projektach infrastrukturalnych nie można tak po prostu podzielić sumy przez okres ich realizacji. Każdy etap inwestycji charakteryzuje się różnym poziomem i zakresem prac, a tym samym różną wysokością nakładów finansowych. Chyba, że rzeczywiście tak jest, a autor wyliczeń miał dostęp do umowy między inwestorem (Eneą i Energą) a konsorcjum GE Power Alstom.

Poza tym nawet gdyby zrezygnowano z budowy nowego bloku węglowego w Ostrołęce to nie można byłoby dokonać prostego transferu środków na podwyżki dla nauczycieli. Dlaczego? Ponieważ według niepełnego modelu finansowania inwestycji blisko połowa środków ma pochodzić z pieniędzy głównych inwestorów projektu, czyli spółek akcyjnych. Trudno sobie wyobrazić w jaki sposób te pieniądze miałyby trafić do budżetu państwa i czy na takie rozwiązanie zgodziliby się akcjonariusze obydwu koncernów. Najpierw musieliby również wyrazić zgodę na rezygnację z projektu. Warto jednak pamiętać, że na terenie elektrowni trwają już prace budowlane. Wkrótce rozpocznie się wylewka fundamentów, a w przyszłym roku projekt ma ,,wyjść z ziemi”. Gdyby okazało się, że jest zielone światło do rezygnacji z budowy bloku, to zapewne należałoby zapłacić wykonawcy karę umowną, co nie tylko nie pozwoliłoby na oszczędności, ale oznaczałoby dodatkowe koszty i straty wizerunkowe dla spółek zaangażowanych w projekt.

Załóżmy, że Elektrownia Ostrołęka C nie powstanie. To co miałoby ją wówczas zastąpić? Owszem w żadnym dokumencie nikt nie wskazał, że budowa bloku węglowego na północny Mazowsza jest potrzebna, ale nie zmienia to faktu, że potrzebujemy nowych jednostek, które zastąpią wysłużone węglówki. Jaki pomysł na energetykę ma Wiosna? Chce pokolorować ją na zielono i do 2035 roku całkowicie zrezygnować z węgla, inwestując do tego czasu 10 mld złotych w infrastrukturę energetyczną. Nie wiadomo jednak jak chce tego dokonać. Od początku lutego czekam na odpowiedzi od Pana Dariusza Standerskiego, który jest szefem programu Wiosny na temat tego jak według partii ma wyglądać miks energetyczny Polski. Do tej pory ich nie otrzymałem.

Stępiński: Jest technologia do rozbudowy Elektrowni Ostrołęka. Czy znajdą się pieniądze?

Wątpliwości wokół Elektrowni Ostrołęka C cały czas narastają. Skoro ambicje Unii Europejskiej w obszarze polityki energetyczno-klimatycznej mają dalej rosnąć, Polska powinna inwestować w nowe moce węglowe. Tym bardziej, że cena uprawnień do emisji CO2 wynosi powyżej 27 euro za tonę, co budzi wątpliwości co do opłacalność tej inwestycji. Znaków zapytania wokół Ostrołęki jest więcej. Owiane tajemnicą pozostaje finansowanie projektu. Wiemy jedynie, że głównym jego filarem ma być kapitał spółek i rynek mocy. Według zapewnień Enei i Energii do końca stycznia mieliśmy poznać jego założenia. Mamy prawie połowę kwietnia i nie wiadomo kto ostatecznie się złoży na tę inwestycję. Do Ostrołęki przymierzało się już wiele spółek, ale nadal sprawa pozostaje nierozstrzygnięta.

Wątpliwości powinny zostać rozwiane siłą argumentu, a nie emocjami. O ile można się zgodzić z liderem Wiosny, że Ostrołęka C to nietrafiona inwestycja i że może być problem z zapewnieniem odpowiedniej ilości krajowego węgla, a tym samym zajdzie konieczność jego importu, o tyle porównywanie kosztów inwestycji do równowartości budowy 20 szpitali specjalistycznych jest daleko idącą manipulacją, podobnie jak twierdzenie bez podania źródła, że przez Ostrołękę C rocznie będzie umierało 2 tys. osób. Polska potrzebuje zarówno nowych mocy (niekoniecznie węglowych), ale również nowoczesnych szpitali, które wraz z odpowiednim personelem medycznym pozwolą na wysoki standard leczenia. Trudno też, aby cała aparatura pracowała bez energii. To wymaga jednak jednak stabilnego źródła wytwarzania.

Potrzebne jest także zrozumienie przez polityków, że za rzucanymi przez nich propozycjami powinien podążać konkretny plan jak je wdrożyć. Politykę trawi grzech populizmu, o który nie trudno zwłaszcza gdy rozpędza się machina kampanii wyborczej.