Świat zaczyna skutecznie walczyć z emisją CO2

2 października 2017, 07:15 Alert
komin

W ciągu ostatnich dwóch lat nie wzrastała globalna emisja CO2 do atmosfery. Natomiast emisja gazów cieplarnianych rosła w tempie najwolniejszym od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Jest to przede wszystkim efekt obserwowanej obecnie transformacji sektora energetycznego w kierunku odnawialnych źródeł. Naukowcy mają nadzieję, że nie jest to tymczasowe zjawisko.

Według danych Netherlands Environmental Assessment Agency (NEAA) w 2016 roku emisje gazów cieplarnianych na świecie wyniosły 49,3 gigaton ekwiwalentu CO2. To tylko o 0,5 proc. więcej niż w 2015 roku. Biorąc pod uwagę fakt, że 2016 rok był rokiem przestępnym, a więc trwał o 0,3 proc. dłużej, oraz to, że w porównaniu z rokiem 2014 w 2015 roku emisja wzrosła o 0,2 proc., to wskaźnik ten jest najniższy od początku lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku.

Ponadto emisja CO2, który ma największy udział w emisji gazów cieplarnianych, praktycznie nie wzrosła. Zdaniem naukowców podobne wskaźniki były obserwowane tylko w latach, w których dochodziło do największych globalnych kryzysów gospodarczych i ekonomicznych, takich jak w 1998 roku oraz w latach 2007–2008. Wówczas było to efektem kurczących się gospodarek. Natomiast obecnie obserwowany jest wzrost globalnej gospodarki.

Według holenderskiej agencji głównym powodem zmniejszenia emisji jest rezygnacja w wielu przypadkach z wykorzystywania przez przemysł oraz pozostałych klientów węgla i zwiększenie wykorzystywania gazu, a także energii słonecznej i wiatrowej. Naukowcy wyrażają nadzieję, że ze względu na to, że w 2014 i 2015 roku wzrost emisji był niemal niezauważalny, to nie jest to czasowe zjawisko, lecz oznaka progresu w walce ze zmianami klimatycznymi.

– Aby osiągnąć cele określone w porozumieniu klimatycznym z Paryża oraz utrzymać wzrost temperatury na świecie poniżej 2 stopni Celsjusza, powinniśmy możliwie jak najszybciej osiągnąć maksymalne wskaźniki dotyczące emisji, a następnie jak najszybciej doprowadzić do ich obniżenia. Dane holenderskiego rządu są długo oczekiwaną oznaką tego, że zbliżamy się do maksymalnych wskaźników globalnej emisji gazów cieplarnianych. To z kolei oznacza, że mamy realną możliwość zmierzenia się z tym zadaniem – uważa prof. Nicholas Stern z London School of Economics.

Trend redukcji emisji szkodliwych gazów jest widoczny również przy analizie danych z poszczególnych państw i regionów. Największym emitentem są Chiny (26 proc. światowej emisji), ale w 2016 roku emisja spadła tam o 0,3 proc. Stany Zjednoczone, które pod względem emisji zajmują drugie miejsce na świecie, w ubiegłym roku zmniejszyły je o 2 proc. Jeszcze lepsze rezultaty uzyskała Wielka Brytania i Brazylia, gdzie redukcja emisji wyniosła odpowiednio 6,4 i 6,1 proc. Rosja, która odpowiada za 5 proc. światowej emisji (5. miejsce), także zmniejszyła je o 2,1 proc. Analitycy NEAA odnotowali wzrost w Indiach (o 4,7 proc.) i Indonezji (o 6,4 proc.). Niewielkie wzrosty wskaźników zaobserwowano także w Malezji, na Filipinach, w Turcji oraz na Ukrainie.

Prof. Stern podkreślił, że do osiągnięcia celów założonych w porozumieniu klimatycznym niezbędne jest to, aby nie tylko te państwa, które w największym stopniu odpowiadają za globalną emisję, jak najszybciej zmniejszyły ilość emitowanych gazów, ale również i pozostałe kraje. Ponadto, jego zdaniem, redukcja emisji może w rzeczywisty sposób przyczynić się do rozwoju gospodarek biedniejszych krajów.

Kommiersant/Piotr Stępiński