Globalny rynek skroplonego gazu ziemnego (LNG) stoi na krawędzi gwałtownego załamania. W ciągu najbliższych dni do portów dotrą ostatnie tankowce, które opuściły Zatokę Perską jeszcze przed atakiem Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran
Jak informuje „Financial Times”, ostatnie transporty LNG z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich wysłane jeszcze przed zamknięciem cieśniny Ormuz są właśnie rozładowywane w portach Azji i Europy. Około 90 procent eksportu LNG z Zatoki Perskiej trafia na rynki azjatyckie.
Do Azji zmierza już tylko jeden ładunek, podczas gdy do Europy, ze względu na dłuższy czas rejsu, wciąż płynie jeszcze sześć transportów.
Najbardziej zagrożona Azja Południowa
Szczególnie trudna sytuacja panuje w Azji Południowej. Pakistan importuje aż 99 procent LNG z Kataru, a jego terminale działają obecnie zaledwie na jedną szóstą normalnej przepustowości. Według prognoz dostawy gazu mogą całkowicie ustać jeszcze przed końcem marca.
„Potem zostaniemy całkowicie bez gazu. Nie wiemy, kiedy dotrze kolejny ładunek” – powiedział „FT” dyrektor generalny Pakistan GasPort.
Kryzys już teraz przekłada się na gwałtowny wzrost cen. Na azjatyckim rynku LNG ceny niemal się podwoiły od początku wojny. Dla wielu uboższych państw oznacza to praktyczne odcięcie od dostaw. Pakistan próbował pozyskać gaz m.in. z Europy, Stanów Zjednoczonych i Afryki, jednak oferowane ceny okazały się zbyt wysokie.
Alternatyw jest niewiele. Wiele krajów zmuszonych jest wracać do tradycyjnych paliw, takich jak olej opałowy i ograniczać zużycie gazu przez gospodarstwa domowe. Tak dzieje się już w Pakistanie i Bangladeszu.
Różna odporność państw regionu
Nie wszystkie kraje Azji są jednakowo narażone na skutki kryzysu. Tajwan zdołał zabezpieczyć alternatywne dostawy przynajmniej do końca kwietnia. Z kolri Chiny, które około 30 procent LNG importują z Bliskiego Wschodu, dysponują własną produkcją, a do tego zwiększyły już wydobycie węgla. Japonia z kolei jest mniej zależna od regionu, bo tylko około 6 procent jej LNG pochodzi z Zatoki Perskiej.
Obecna sytuacja to bezpośredni skutek działań odwetowych Iranu, które doprowadziły do niemal całkowitego wstrzymania eksportu LNG przez cieśninę Ormuz. Dodatkowo irańskie ataki poważnie uszkodziły katarską instalację produkcyjną Ras Laffan.
Według katarskiego ministra energii około 17 procent zdolności produkcyjnych LNG w kraju pozostanie wyłączone nawet przez 3–5 lat, co oznacza długotrwałe napięcia na rynku.
Biznes Alert / Financial Times /


