font_preload
PL / EN
Alert 12 lipca, 2019 godz. 12:30   
REDAKCJA

Ceny uprawnień do emisji CO2 są na poziomie najwyższym od 11 lat

Zanieczyszczenia, emisje, dym

Ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla w UE osiągnęły najwyższy poziom od 11 lat – zbliżyły się do 30 euro/mt CO2e. Stało się tak za sprawą szeregu czynników rynkowych.

Cena uprawnień do emisji dwutlenku węgla w Unii Europejskiej wzrosła do ​​11-letniego maksimum po tym, jak Niemcy zasygnalizowały, że będą chronić rynek emisji w regionie poprzez anulowanie uprawnień, aby zapobiec gromadzeniu się nadwyżek, ze względu na zamykanie elektrowni węglowych.

Niemieckie emisje związane z energetyką spadły o 15 procent w pierwszym półroczu, przy czym pierwsze szacunki wskazują na spadek o 20 milionów ton w tych sześciu miesiącach. Tendencja ta ma przyspieszyć w drugiej połowie 2019 roku, ustawiając niemiecki sektor energetyczny na dobrej drodze do jednego z największych rocznych ograniczeń emisji CO2, potencjalnie o ponad 40 mln ton.

Łącznie 12 państw członkowskich UE planuje wycofanie węgla z produkcji energii elektrycznej, zmniejszając popyt na EUA, w tym Niemcy, które planują wycofanie 3 GW węgla brunatnego i 4 GW mocy z węgla kamiennego do 2022 roku. Według analityków gaz doprowadziłby do szacowanego wpływu netto na poziomie minus 30 milionów ton CO2e. Niemiecka komisja ds. odejścia od węgla zaleciła, aby Niemcy anulowały EUA związane z zamykaniem elektrowni węglowych, a ministerstwo ochrony środowiska oświadczyło, że popiera to zalecenie.

Ponadto żadne państwa członkowskie UE nie potwierdziły jeszcze żadnych decyzji o anulowaniu EUA związanych z zamknięciem elektrowni. Ostateczne decyzje dotyczące anulowania EUA w Niemczech będą podejmowane przez inne ministerstwa, w tym ministerstwa energii i finansów.

Niemcy mogą w ciągu najbliższych kilku lat wycofać około jednej trzeciej mocy pozyskiwanej z węgla, a rząd chce zażądać „odpowiedniego” wycofania wcześniej wydanych pozwoleń na emisję, powiedziała niemiecka minister ochrony środowiska Svenja Schulze.

„Widzimy wzrost cen uprawnień, i nie jest niespodzianką, że uważamy, iż ten instrument powinien działać właśnie w ten sposób, przekonywała Schulze. „To logiczne. Nie ma sensu odchodzić od węgla, tylko po to by eksportować licencje na zanieczyszczenia do systemu europejskiego”, dodała.

Nie ma pewności, że Niemcy faktycznie anulują uprawnienia, ponieważ może to oznaczać jednocześnie rezygnację z 5 mld euro przychodów, które prawdopodobnie zarobią do 2030 r., pozyskując je dzięki cotygodniowym aukcjom.

Schulze nie sprecyzowała, jaka ilość uprawnień może zostać anulowana ani nie podała terminu podjęcia decyzji w tej sprawie. Powiedziała, że ​​ciągłe napięcia cenowe mają kluczowe znaczenie dla rynku. Według danych ICE Futures Europe cena emisji dwutlenku węgla w grudniu 2018 roku wzrosła aż o 6,6% do 28,31 euro za tonę metryczną, osiągając najwyższy poziom od lipca 2008 roku. Prawodawcy UE radzą sobie z nadwyżką na rynku, ograniczając podaż, mogą też podjąć decyzję o większej redukcji emisji do 2030 roku.

Niemcy rozważają nałożenie opłat emisyjnych na inne branże, w tym transport. Schulze z Partii Socjaldemokratycznej chce zwiększyć podatki nakładane na benzynę, olej napędowy, olej opałowy i gaz, zgodnie z sugestiami Partii Zielonych. Ci chcą by cena za emisję tony metrycznej CO2 w UE wynosiła 40 euro, czyli o 42% więcej niż obecny poziom rynkowy.

S&P Platts/Bloomberg/Michał Perzyński/Joanna Kędzierska