Prawnicy: Nowe rekompensaty cen energii będą wymagać zgody Komisji, jeśli wesprą mikroprzedsiębiorców

6 lutego 2020, 07:30 Energetyka
żarówka energia energetyka fot. Pixabay
fot. Pixabay

Znane są założenia do projektu ustawy o rekompensatach za wzrost cen energii w 2020 roku. Zdaniem prawników, których zapytał BiznesAlert.pl, jest wciąż zbyt wiele niewiadomych odnośnie do realizacji tych zapisów. Nie wiadomo czy 2,4 mld zł wystarczy na rekompensaty ani jakie będzie stanowisko Komisji Europejskiej.

Założenia projektu ustawy o rekompensatach cen energii 

Dziennik Gazeta Prawna dotarła do założeń projektu ustawy o rekompensatach za podwyżki cen energii, zwrot wydatków związanych z podwyżką ceny energii w 2020 roku, gospodarstwa domowe będą mogły uzyskać rekompensatę w wysokości od 34 do 306 zł w 2021 roku. Średnio ma to być 100 zł. Projekt ma kosztować 2,4 mld zł.

Zgodnie z projektem ustawy, rekompensaty mają być wypłacane osobom, które mieszczą się w pierwszym progu podatkowym, a więc zarabiają maksymalnie ok. 7 tys. zł brutto miesięcznie.

Z informacji pozyskanych w Urzędzie Regulacji Energetyki (URE) wynika, że przeciętne roczne zużycie energii w grupie G11 wynosi 1773 kWh, a w grupie G12 – 3300 KWh. Na podstawie samego zużycia energii można szacować, że najczęściej występować będzie rekompensata w wysokości 190,86 zł, czyli dla gospodarstw domowych, które w tym roku zużyją od 1200 kWh do 2800 kWh.

Gazeta podaje, że rekompensata ma zostać odliczona od pierwszej faktury wystawionej przez sprzedawcę energii po 15 marca 2021 roku. W przypadku, gdy wartość faktury będzie niższa niż wysokość rekompensaty, odliczenie nastąpi od kolejnych faktur. Aby uzyskać rekompensatę należy do końca 2020 roku złożyć wniosek w firmie, która sprzedaje energię elektryczną.

Czy 2,5 mld zł wystarczy?

Mecenas Łukasz Batory, partner kancelarii Banasik Woźniak i Wspólnicy Sp. K., ocenił, że wysokość rekompensat jest trudno ustalić. – Wynika to z kilku czynników. Żeby prawidłowo oszacować wartość rekompensat niezbędne jest ustalenie liczby odbiorców objętych systemem, cenę energii elektrycznej stosowaną w rozliczeniach oraz szacowany wolumen odbioru. Nie wiemy jaka będzie finalna cena energii elektrycznej w 2020 roku. Wciąż nie mamy zatwierdzonych taryf dla dwóch spółek od 1 kwietnia tego roku. Możliwe, że taryfa w ich przypadku będzie wyższa dla pozostałych kwartałów. Można również spodziewać się, że Tauron i Energa będą składać wnioski o podwyższenie taryfy, jeśli zgodę na wyższe taryfy od 1 kwietnia otrzymają Enea i PGE – tłumaczył w rozmowie z BiznesAlert.pl.

Radca prawny kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy Jan Sakławski przypomniał, że wprowadzenie progów dochodowych pokazuje, że intencją ministerstwa było od samego początku ograniczenie pomocy do najbardziej potrzebujących. – Będzie to de facto program socjalny, mający przeciwdziałać ubóstwu energetycznemu. Koszt makroekonomiczny to nie wszystko. Walka z biedą i płynące z tego korzyści społeczne nie zawsze są przeliczalne na pieniądze – wskazał.

Co z mikroprzedsiębiorcami?

Mec. Łukasz Batory powiedział, że z drugiej strony nie jest jasne, jaka będzie finalna liczba odbiorców końcowych w gospodarstwie domowym (konsumentów). – Nie wydaje mi się, że resort dysponuje kompletną wiedzą w tym zakresie – powiedział. Ministerstwo może posiadać informacje  ilości odbiorców korzystających z taryfy G przekazane przez spółki, wśród których mogą znaleźć się mikroprzedsiębiorcy, zwłaszcza osoby fizyczne prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. – Nie wiadomo czy ustawa będzie przewidywała wsparcie wszystkich odbiorców taryfy G, czy jednak wyłącznie dla konsumentów tj. odbiorców końcowych w gospodarstwie domowym – powiedział.

Jan Sakławski wskazał, że organ właścicielski nie dysponuje pełną wiedzą o tym, komu należy przyznać rekompensaty, bo nie bierze pod uwagę tych odbiorców energii, którzy zmienili sprzedawcę w taryfie G. – Najbardziej kompetentny byłby prezes URE – powiedział prawnik. Jego zdaniem nie jest jeszcze pewne, czy ustawa będzie projektem poselskim czy jednak rządowym. – To, że pracuje nad nim ministerstwo aktywów państwowych, nie musi oznaczać, że będzie to projekt rządowy – podkreślił.

Co na to Komisja Europejska?

Łukasz Batory powiedział, że ewentualność konieczność notyfikacji nowego wsparcia w Komisji Europejskiej będzie zależeć od zakresu pomocy. – Jeśli mechanizm będzie przewidywał mimo wszystko wsparcie mikroprzedsiębiorców, możemy mieć wówczas do czynienia z pomocą publiczną w rozumieniu przepisów UE, która może wymagać notyfikacji i zgody Komisji – podkreślił.

Jan Sakławski powiedział, że w modelowej sytuacji Komisja Europejska powinna w pierwszej kolejności zabrać głos na temat mechanizmu rekompensat z drugiej połowy ubiegłego roku. – Stanowisko Komisji uprościłoby proces oceny i byłoby swoistą wykładnią prawa w podobnych sytuacjach – wyjaśnił.

Opracował Bartłomiej Sawicki