Wójcik: Prywatyzacja i zagrożenia na przykładzie Grupy Azoty

7 sierpnia 2014, 09:59 Energetyka
Teresa Wójcik

KOMENARZ

Teresa Wójcik

Redaktor BiznesAlert.pl

Prywatyzacja przez giełdę kryje pewne niebezpieczeństwa, a przepisy prawa nie zawsze przed nimi chronią spółki najważniejsze dla bezpieczeństwa narodowego. Być może jedynym rozwiązaniem jest nadanie spółkom strategicznym specjalnego statusu.

Okazało się po prawie siedmiu latach rządu obecnej ekipy, że wbrew dawnemu programowi i deklaracjom Platformy Obywatelskiej najcenniejsze polskie spółki kontrolowane przez resort skarbu jednak nie będą prywatyzowane. Formalne dokonanie odwrotu było proste – Rada Ministrów, na podstawie ustawy z 3 czerwca 2005 r. o szczególnych uprawnieniach Skarbu Państwa oraz ich wykonywaniu w spółkach kapitałowych o istotnym znaczeniu dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa publicznego, przyjęła na wniosek ministra skarbu państwa wykaz takich spółek.  Zgodnie z ustawą spółki otrzymały status uniemożliwiający m.in. ich wrogie przejęcie i prywatyzację, choć nie jest wykluczona sprzedaż ograniczonego pakietu akcji.

Minister Włodzimierz Karpiński nic nowego więc nie wymyślił, sięgnął do starego arsenału. Od 2005 r. mieliśmy już dwa obowiązujące wykazy spółek strategicznych wyłączonych od prywatyzacji – pierwszy, w którym znalazło się ich 17, był załącznikiem do wspomnianej ustawy z 2005 r. Drugi, który przyjął rząd Donalda Tuska 30 września 2008 r. liczył ich mniej, bo tylko 13. Zniknęły z tego wykazu m.in. PSE oraz KGHM. To były lata, kiedy i PO i jej lider byli zdecydowanymi zwolennikami prawie zupełnej prywatyzacji, w gruncie rzeczy wszystko jedno z czyim udziałem. Wystarczy przypomnieć aferę katarskiego kandydata na właściciela polskich stoczni (skądinąd w stanie upadku).

Decyzja o ochronie 22 spółek strategicznych oczywiście jest pozytywnym faktem, wszystkie one „mogą odgrywać rolę liderów gospodarczych w procesie reindustrializacji Polski” jak stwierdził minister skarbu państwa Niestety, tylko częściowo pozytywnym faktem jest drugi załącznik do dokumentu „Priorytety zarządzania portfelem podmiotów nadzorowanych przez Ministra Skarbu Państwa do roku 2015”. W tym załączniku znalazło się 31 spółek skarbu państwa także chronionych, ale tylko przez rok, bo załącznik jest ważny do 2015 r. Jest też trzeci wykaz liczący 190 podmiotów w nadzorze MSP, te podmioty mogą zostać w części lub w całości w różnym trybie sprywatyzowane.  Są tam m.in. PLL LOT, Enea, Energa, Polski Holding Nieruchomości, Krajowa Spółka Cukrowa. Nie wiadomo na czym ma polegać polityka właścicielska MSP wobec tych spółek.

W przyjętym we wtorek wykazie 22 spółek strategicznych nie ma Gaz-Systemu i PSE, które były w owym pierwszym wykazie z 2005 r. Nie ma też spółek węglowych. Są to spółki bardzo ważne dla sektora energetycznego Wyjaśniono mi, że te spółki i jeszcze kilka innych pozostają pod nadzorem innego resortu – gospodarki. Czyli PSL. Czyżby koalicjant miał inne poglądy na rolę tych spółek i nie uznawał je za strategiczne?

Minister Karpiński zadeklarował, że MSP nie sprzeda żadnych akcji Grupy Azoty, to poprzednie rządy przygotowywały prywatyzację polskiej chemii i dopiero PO „postawiła temu tamę”. Postawiła ją bardzo niedawno, a przez półtorej kadencji rządu PO/PSL branża chemiczna była w planie prywatyzacji. (Całkiem niedawno spółkę Ciech z tej branży nabył Jan Kulczyk).

Wycofywanie polskiej chemii z pomysłów prywatyzacyjnych rozpoczęło się w lecie 2012 t., kiedy okazało się, że Tarnowskimi Azotami zainteresowała się  rosyjska kompania Akron. Prywatyzacji branży chemicznej dokonano znacznie wcześniej. W 2005 Zakłady Azotowe w Puławach zostały sprywatyzowane przez emisję i sprzedaż akcji na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, Skarb Państwa pozostał właścicielem pakietu kontrolnego. Azoty Tarnów zostały przekształcone w spółkę skarbu państwa również w 2005 r: ministerstwo skarbu państwa  przekazało 80 proc .akcji spółki firmie Nafta Polska, która miała je sprzedać inwestorowi strategicznemu. Miał być nim niemiecki koncern PCC AG. Wskutek interwencji  ministerstwa skarbu państwa do tej prywatyzacji nie doszło. Przeprowadzono ją poprzez emisję akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych, debiut miał miejsce 30 czerwca 2008. Na giełdzie ponad 15 proc. akcji Zakładów Azotowych w Tarnowie nabyła spółka-córka kompanii Akron należąca do rosyjskiego biznesmena Kantora. W 2012 Kantor rozpoczął procedurę prowadzącą do przejęcia zakładów na rzecz Akronu. Politycy i media uderzyli na alarm, wrogie przejęcie przez rosyjską spółkę mogło zagrozić bezpieczeństwu energetycznemu kraju, branża chemiczna to największy odbiorca gazu dostarczanego na polski rynek przez rosyjski Gazprom. Efektem ucieczki do przodu przed Rosjanami była konsolidacja polskiej branży przemysłu chemicznego i połączenie Zakładów Azotowych z Tarnowa i Puław w Grupę Azoty. Powstał gigant nie tylko na skalę polską, także jeden z największych w Europie koncernów chemicznych. Ale zagrożenie wrogim przejęciem nie znikło, przeciwnie, Akron na giełdzie nadal skupywał akcje, a jego celem stało się przejęcie Grupy Azoty, całej polskiej branży ciężkiej syntezy chemicznej. Okazało się, że także prywatyzacja przez giełdę kryje pewne niebezpieczeństwa, a przepisy prawa nie zawsze przed nimi chronią. Może chronić jedynie nadanie spółkom strategicznym specjalnego statusu.

Pod takim zagrożeniem minister skarbu państwa Włodzimierz Karpiński zmienił politykę swojego resortu. Ale nie wszystkie spółki strategiczne obejmuje ten resort.Pewnego dnia może okazać się, że wrogim przejęciem są zagrożone spółki należące do resortu gospodarki. Politykę prywatyzacyjną powinien zmienić rząd.