font_preload
PL / EN
Atom Energetyka 7 marca, 2017 godz. 13:00   
KOMENTUJE: Dominik Hejj

Héjj: Czy KE daje zielone światło Paks? Czy było potrzebne?

Władimir Putin i Wiktor Orban Władimir Putin i Wiktor Orban. Fot. Kremlin.ru

W ostatnim czasie bardzo wiele piszę w Biznesalert.pl o projekcie rozbudowy elektrowni atomowej w Paks. Projekcie, wokół którego narosło wiele wątpliwości od politycznego zaangażowania weń Rosji, po te, dotyczące transparentności procedury przetargowej przy wyborze wykonawcy – a w zasadzie jej braku – Dominik Héjj, doktor nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce i komentator polityki węgierskiej współpracujący z BiznesAlert.pl.

Wczoraj rząd Fideszu i osobiście szef kancelarii premiera Orbána, János Lázár odniosły spektakularny wręcz sukces. Komisja Europejska ogłosiła, że zaangażowanie państwa węgierskiego w projekt Paks 2 nie nosi znamion niedozwolonej pomocy publicznej. Taką informację podała pani komisarz ds. konkurencyjności Margrethe Vestager. W komunikacie prasowym przytoczono artykuł drugi traktatu ustanawiającego EUROATOM „ułatwia inwestycje i zapewnia, w szczególności stymulując działania ze strony przedsiębiorstw, tworzenie podstawowych instalacji niezbędnych do rozwoju energetyki jądrowej we Wspólnocie;”

W komunikacie wyszczególniono trzy główne elementy, które mają przeciwdziałać potencjalnym niekonkurencyjnym działaniom:

  1. Ze środków pochodzących z ewentualnych zysków, które elektrownia mogłaby wygenerować, będzie można pokrywać bieżącą działalność inwestycji, nie będą mogły być natomiast spożytkowane na dalsze rozbudowy elektrowni;
  2. Podmiot zarządzający elektrownią (Magyar Villamos Művek Zrt.) pozostanie niezależny od operatorów dystrybuujących energią elektryczną;
  3. 30% energii wyprodukowanej w Paks będzie sprzedawana na giełdzie energii na zasadach wolnego handlu, pozostałe 70% aukcjach, jak to ujęto zapewniających obiektywne, transparentne i niedyskryminujące warunki dostępu.

Zgodnie z harmonogramem, lata 2015-2017 przeznaczone zostały na uzyskiwanie kolejnych pozwoleń – środowiskowych oraz związanej z budową, w tym zgód lokalnych. W międzyczasie trwały konsultacje społeczne, które jednak nie były wiążące dla decyzji o rozbudowie. Same „fizyczne” prace mają się rozpocząć w przyszłym roku. Data to nieprzypadkowa, na wiosnę bowiem odbędą się wybory parlamentarne, w którym najprawdopodobniej trzeci raz z rzędu zwycięstwo odniesie partia premiera Viktora Orbána wraz z koalicyjną Chrześcijańsko-Demokratyczną Partią Ludową. Za osiem lat uruchomiony zostanie pierwszy blok o mocy 1200 MWe, rok później drugi. Już data jego uruchomienia – 15 marca 2026 roku, w najważniejsze dla Fideszu święto narodowe Wiosny Ludów 1848, nie jest przypadkowa. Z kolei do 2025 roku wyłączony zostanie ostatni z czterech dotychczas pracujących bloków.

W maju 2015 roku rząd Węgier złożył dokumenty uwzględniające projekt rozbudowy elektrowni atomowej o dwa nowe bloki. Dzisiejsza decyzja kończy zatem prawie dwuletnie starania Budapesztu o formalne zgody na strategiczną inwestycję. Wcześniej, w listopadzie ubiegłego roku, KE poinformowała o niedopatrzeniu się niezgodności procedury przetargowej z prawem unijnym.

Budapeszt: to nonsens

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że decyzja Brukseli zostanie nad Dunajem przyjęta entuzjastycznie. Nic bardziej mylnego. Odpowiedzialny w ministerstwie rozwoju za energię atomową András Aradszki zwrócił uwagę, że Unia Europejska próbuje narzucać krajom źródła, z których pochodzić może czerpana przez nie energia. Postępowanie KE ws. transparentności przetargu z unijnym prawem, minister nazwał nonsensem, jednocześnie dodając, że wg wyliczeń rządu, pomoc państwa przy Paks 2  w ogóle nie będzie potrzebna (sic!).

Tego typu stwierdzenia wpędzające unijne instytucje w duże zakłopotanie, przedstawiając ich postępowania jako bezzasadne. Możliwości nowych wyliczeń są dwa i raczej nie zależą one od typu kalkulatora, na którym prowadzone są obliczenia. Albo cena inwestycji spadła albo też, co jest zdecydowanie bardziej prawdopodobne, Węgry zgodziły się przyjąć dodatkowe dwa miliardy euro pożyczki z Rosji, tj. całość kwoty. Oficjalnie jednak nikt na Węgrzech nie potwierdza zwiększenia dotacji.

Nie mam wątpliwości, że na rodzimym, węgierskim rynku, zielone światło dla Paks2 otrzyma odpowiedni anturaż. Zwycięstwo małych Węgier z biurokratyczną, bezduszną machiną. Bruksela zaś straciła obecnie potężne narzędzie wywierania nacisku na Budapeszt. Temat Paks2 paradoksalnie wciąż pozostanie otwarty, a obydwie strony myslę, że jeszcze nie raz nas czymś zaskoczą. Chociażby w kwestii tego czy Komisja Europejska zgłosi zastrzeżenia wobec deklaracji Rosji co do zwiększenia finansowania inwestycji z 80 do 100% jej wartości, to jest z 10 do 12 mld euro.

Okres utajnienia uzgodnień kredytowych elektrowni został skrócony z trzydziestu do dziesięciu lat. Utajnienia dokonano ze względu na bezpieczeństwo państwa.