font_preload
PL / EN
Alert 11 stycznia, 2018 godz. 12:30   
REDAKCJA

Przy Nord Stream 2 pomoże norweska spółka, ale nie rząd Norwegii

gazprom fot. Gazprom

Norweski Kvaerner włączy się w budowę gazociągu Nord Stream 2. Rosjanie ogłaszają, że sporny projekt popiera Norwegia, ale to nie jest prawda.

Nord Stream 2 AG i Kvaerner podpisały kontrakt na dostawę lądowych obiektów dla nowego rosyjskiego gazociągu eksportowego, który jest powodem sporów w Unii Europejskiej. Kontrakt ma wartość 600 mln koron norweskich (ok. 261 mln złotych). Podległa Kvaernerowi firma Kvaerner LLC jest parterem kontraktowym na prace związane z budową części położonych na lądzie dla obiektów eksportowych w okolicy Petersburga. Współpraca będzie polegać na zaopatrywaniu i zarządzaniu projektami dla zadań cywilnych i mechanicznych oraz, a w pracach nad rurociągiem – instalacja rur na lądzie i obsługa budynków.

Zakres kontraktu Kvaerner LLC obejmuje głównie prace cywilne oraz przygotowanie i instalację rur i zaworów dla tłoków czyszczących rury oraz odbiorników. Zakres obejmuje też instalacja około dwukilometrowego sąsiadującego odcinka rurociągu na lądzie, jak również konstrukcję trwałych budynków dla operowania zakładem eksportującym gaz. Design instalacji zostanie zaprezentowany przez inżynieryjnego kontraktora Nord Stream 2 AG.

– Cieszymy się z naszego wyboru dla tego projektu. Mamy rozległe doświadczenia zarówno w dostarczaniu lądowych instalacji, oraz w solidnym wykonywaniu zleceń projektów w Rosji – mówi Hans Petter Mølmen, wiceprezes Kvaerner.

Pozorny sukces

Na reakcję rosyjskich mediów nie trzeba było długo czekać. Agencja RIA Novosti ogłosiła wielki sukces twierdząc nawet, że ,,realizacja Nord Stream 2 nie budzi już żadnych wątpliwości”. Jednak nie wspomniała, że obecnie projekt funkcjonuje w „pustce prawnej”. W Komisji Europejskiej trwa dyskusja, czy należy go w całości podporządkować trzeciemu pakietowi energetycznemu i w jaki sposób to zrobić. Dlatego Bruksela chce przeprowadzić negocjacje i ustalić, czy projekt w ogóle może zostać zrealizowany, a jeśli tak, to jakie warunki powinien spełnić. Niewykluczone, że uda się zmienić definicję interkonektora zawartej w dyrektywie gazowej będącej częścią trzeciego pakietu energetycznego. To oznaczałoby, że Rosjanie musieli by dopuścić do gazociągu inne podmioty zainteresowane przesyłem surowca. W konsekwencji projekt mógłby okazać się mniej opłacalnu. Strona rosyjska uznaje działania Unii Europejskiej za sabotowanie inwestycji i nie widzi potrzeby prowadzenia dodatkowych rozmów w tym zakresie.

Według agencji RIA Novosti pozyskanie do współpracy Kvaerner, które w 30 proc. należy do norweskiego rządu wywołuje gniew Kijowa a ukraińskie media rzekomo oskarżają Oslo o ,,zdradę” choć nagłówki tamtejszych gazet nie używają tego rodzaju określeń. W tytule depeszy RIA Novosti zawarta jest teza, że „Norwegia wspiera Nord Stream 2”.Nie jest to jednak prawda, bo rzad norweski nie posiada udziałów w Kvaernerze.

– Największym (mniejszościowym) udziałowcem Kvaernera jest Aker Kvaerner – 41,02 procent akcji. Jego udziałowcem w 30 procentach jest rząd norweski. Można zatem uznać, że państwo jest mniejszościowym udziałowcem mniejszościowego udziałowca firmy, która dostała zlecenie przy Nord Stream 2. Teza RIA jest naciągana – komentuje Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Zdaniem cytowanego przez rosyjską agencję eksperta ds. ropy i gazu Walerija Nesterowa z politycznego punktu widzenia kontrakt między Kvaerner a odpowiedzialną za budowę Nord Stream 2 spółką Nord Stream 2 AG ,,daje nowy impuls dla projektu”. Jego zdaniem biorąc udział w projekcie norweska spółka ryzykuje nałożeniem sankcji przez Stany Zjednoczone za współpracę z rosyjską firmą. Takie rozwiązanie rozważa prezydent USA Donald Trump, który od Senatu otrzymał propozycję obłożenia sankcjami Nord Stream 2. – Dołączając do Nord Stream 2 dają znać, że się ich nie boją – powiedział Nesterow.

Sankcje

Trzeciego sierpnia prezydent USA Donald Trump podpisał ustawę, na podstawie której można ukarać każdą spółkę współpracującą z Rosjanami przy budowie, modernizacji i utrzymaniu inwestycji. Oznacza to, że europejskie firmy współdziałające z rosyjskimi przedsiębiorstwami mogą zostać podporządkowane amerykańskim sankcjom. Dotyczy to również tych spółek, które są ich partnerami przy budowie gazociągów, takich jak Nord Stream 2. Francuski Engie który współpracuje z Gazpromem przy realizacji projektu przyznała, że w przypadku nałożenia sankcji względem Nord Stream 2 może wycofać się z jego finansowania. Z kolei OMV twierdzi, że ewentualne ograniczenia nałożone przez USA mogą spowodować, że zewnętrzne finansowanie budowy gazociągu będzie całkowicie niemożliwe.

Nord Stream 2

Pierwszy gazociąg z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie – Nord Stream – został oddany do eksploatacji w 2012 roku. Jego przepustowość wynosi 55 mld m sześc. rocznie. Po budowie drugiego gazociągu po dnie Bałtyku do Niemiec będzie przesyłane 110 mld m sześc. rosyjskiego gazu. Nord Stream 2 może zagrozić rozwojowi rynku w regionie i potencjalnej konkurencji w postaci dostaw z nowych, nierosyjskich źródeł.

Kvaerner/RIA Novosti

AKTUALIZACJA 11 stycznia 2017, godz. 16.20 – komentarz Wojciecha Jakóbika

Jakóbik: Rośnie ryzyko dla Nord Stream 2. Ulga ochroni układ złoża za gazociąg?