Gawlikowska-Fyk: Polsce brakuje mocy więc płacimy w aukcjach coraz więcej za jej dostępność

14 stycznia 2022, 07:25 Energetyka
Elektrownia Jaworzno nowy blok
Nowy blok Elektrowni Jaworzno. Fot. Tauron

Aukcje z grudnia 2021 roku przyniosły rozstrzygniecie w pierwszej rundzie. Pozwoliła zakontraktować 7,2 GW w średniej cenie około 400 zł za kW na rok. Jest drogo, bo Polsce brakuje nowych elektrowni. Komentuje Aleksandra Gawlikowska-Fyk z Forum Energii.

– Ta aukcja była inna niż pozostałe, bo nie mogły w nich startować moce wysokoemisyjne. Dlatego nie widać w tych aukcjach węgla, co nie oznacza, że w 2026 roku nie będziemy wspierać tego paliwa, bo ma zakontraktowaną moc w poprzednich aukcjach – tłumaczy dr Aleksandra Gawlikowska-Fyk z Forum Energii. – Widać, że limit emisji 550g/KWh z pakietu zimowego regulacji unijnych sprawił, że na aukcjach wreszcie pojawiły się moce inne niż węgiel, czyli Ostrołęka, Grudziądz, a także kogeneracja PGE Energii Ciepła czy Veolii.  

– We wcześniejszych aukcjach mieliśmy nowe jednostki, jak bloki budowane w Jaworznie, Turowie czy na Żeraniu. Jednak wtedy rynek mocy nie zmobilizował niczego poza Elektrownią Dolna Odra Polskiej Grupy Energetycznej. Rynek spodziewał się tej zmiany, bo po 2025 r.  roku kończy się wsparcie dla jednostek węglowych i one prawdopodobnie będą wycofywać się z rynku z powodów ekonomicznych. Nadchodzi dywersyfikacja, o której mówimy od dobrych dziesięciu lat, ale dzieje się to, kiedy na gaz jest już coraz później. Jest coraz więcej regulacji, jak taksonomia Unii Europejskiej określająca rolę tego źródła w odniesieniu do dążenia UE do neutralności klimatycznej. Rynek gazu jest wyjątkowo rozchwiany. To wszystko będzie coraz mniej sprzyjać projektom gazowym. 

Rośnie presja na modernizację naszego parku wytwórczego i stąd bierze się tak wysoka cena. Ubiegłoroczna aukcja miała najmniejszy wolumen ponad 2 GW. We wcześniejszych latach udało się dużo więcej zakontraktować. Poprzednie aukcje pozwoliły zakontraktować 11,6 GW. W tej aukcji mamy już 7,2 GW mocy, ale weszły nowe jednostki podbijające cenę do poziomu grosz poniżej maksymalnej ustalonej w rozporządzeniu. – wylicza Gawlikowska-Fyk. 

– Jest drogo. Według naszych wyliczeń koszt kontraktów na rynku mocy ma wynieść 5,74 mld w 2025 roku. Gdyby na rynku była konkurencja, a te moce nie byłyby tak potrzebne ze względu na ich niedobór, byłaby większa presja na obniżkę ceny. Te jednostki wygrały, bo nie mają konkurentów. Rynek mocy ma służyć nie tylko zabezpieczeniu mocy, ale także zbierać dostępne sposoby ograniczania jej użycia, jak DSR czy magazyny energii, czyli wszystkie zasoby w systemie. – oceniła rozmówczyni BiznesAlert.pl.

– Te wyniki są nie do końca przejrzyste, zawsze tak było. W niektórych przypadkach nie wiadomo na jakie są paliwo aukcje wygrane przez niektóre firmy. Czasami można się domyślać, że są to bloki gazowe, ale pewności nie ma bez określonego komunikatu prasowego. To jest wyzwanie z punktu widzenia przejrzystości rynku mocy, za który przecież podatnik płaci ogromne pieniądze na rachunku za energię – oceniła dr Aleksandra Gawlikowska-Fyk.

Opracowali Wojciech Jakóbik i Mariusz Marszałkowski