Sawicki: Kto zapłaci za wyłączenie bloków Elektrowni Bełchatów?

20 maja 2021, 07:35 Energetyka
Mapa pokazująca ulokowanie stacji Rogowiec (Na pomarańczowo), a elektrownie Bełchatów. Zrzut ekranu: openstreetmap.org
Mapa pokazująca ulokowanie stacji Rogowiec (Na pomarańczowo), a elektrownie Bełchatów. Zrzut ekranu: openstreetmap.org

Zakłócenia pracy stacji elektroenergetycznej Rogowiec, które spowodowały wyłączenie 10 bloków węglowych, to problem, który rodzi pytania o odpowiedzialność i ewentualne pokrycie strat z tego tytułu. Jednak od poszukiwania winowajcy, bardziej frapująca jest odpowiedź na pytanie jak uniknąć takich sytuacji w przyszłości – pisze Bartłomiej Sawicki, redaktor BiznesAlert.pl.

Przebieg zakłóceń pracy stacji i wyłączenie bloku

W poniedziałek po 16:30 Polska Grupa Energetyczna przekazała, że w wyniku zadziałania zabezpieczeń elektrycznych na stacji rozdzielczej w Rogowcu, należącej do Polskich Sieci Elektroenergetycznych i leżącej poza terenem elektrowni, nastąpiło awaryjne wyłączenie 10 bloków energetycznych w Elektrowni Bełchatów o łącznej mocy około 3900 MW. Wieczorem operator sieci przesyłowej potwierdził, że o godz. 16.30 doszło do zakłócenia w stacji elektroenergetycznej Rogowiec, należącej do PSE. – Wskutek zadziałania automatyki stacyjnej nastąpiło wyłączenie 10 bloków w Elektrowni Bełchatów, należącej do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Utracono 3640 MW mocy – wyjaśniała spółka. System został zbilansowany przez PSE, m.in. poprzez uruchomienie generacji w elektrowniach szczytowo-pompowych, aktywację wirującej rezerwy cieplnej w pracujących elektrowniach oraz międzyoperatorski import energii z Czech, Słowacji i Niemiec. Do Polski płynęły także handlowe, wcześniej zakontraktowane, wolumeny energii elektrycznej z Niemiec i Szwecji. Gdyby nie to, awaryjne wyłączenie elektrowni, odpowiadającej w tamtym momencie za 17 procent mocy w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym, mogłoby mieć poważniejsze skutki. Jednak dzięki uruchomionym środkom zaradczym Krajowy System Elektroenergetyczny pracował stabilnie. Awarie po 1-2 godzinie naprawiono. Stacja Rogowiec była gotowa do przyłączenia bloków niemalże w ciągu godziny – pierwsze trzy linie blokowe zostały załączone już o 18:42, jednak ponowne włączenie bloków węglowych miało zająć 10-12 godzin. We wtorek nad ranem PGE przekazała, że w Elektrowni Bełchatów z poniedziałku na wtorek uruchomiono już sześć bloków energetycznych, nr 3, 4, 5, 9, 10, 11. Bez zakłóceń energię elektryczną produkuje blok o najwyższej mocy, który podłączony jest do innej stacji elektroenergetycznej – Trębaczew. We wtorek wieczorem PGE poinformowała, że trwał wówczas rozruch ostatniego z 10 bloków energetycznych awaryjnie wyłączonych po „awarii PSE”, która miała miejsce poprzedniego dnia. Około godz. 20.00 planowana była synchronizacja ostatniego bloku z Krajową Siecią Elektroenergetyczną (KSE). Jednak mimo tego komunikatu, niektóre bloki w nocy z wtorku na środę były jeszcze wyłączane. I tak do godziny 15:00 19 maja nie pracowały jeszcze w pełni bloki B2 i B8. PSE podkreślały, że wyłączenie bloków w Elektrowni Bełchatów, które miało miejsce 17 maja 2021 r. nie spowodowało przerw w dostawach energii elektrycznej i nie było odczuwalne dla odbiorców.

Plany awaryjne zdały egzamin

Podjęcie natychmiastowych kroków zaradczych, o których wspominano wyżej pozwoliło na uniknięcie jakichkolwiek wyłączeń w dostawach energii. PSE tłumaczy, że praca systemu jest planowana w różnych horyzontach czasowych: od planów wieloletnich, obejmujących m.in. wystarczalność generacji i potrzeby inwestycyjne, poprzez plany średnioterminowe, aż po bieżące plany koordynacyjne dobowe. – Im dłuższej perspektywy dotyczy plan, tym większy margines bezpieczeństwa zakłada – w przypadku planów na kolejną dobę można dość precyzyjnie przewidzieć, np. warunki pogodowe, zapotrzebowanie itp. – dodaje operator. PSE wyjaśnia, że podstawową zasadą jest takie przygotowanie systemu, by brak dowolnego jego elementu (np. w wyniku awarii) nie spowodował zakłóceń. Operator dysponuje także rezerwą mocy na wypadek, np. zwiększonego zapotrzebowania lub braku możliwości generacji (np. w wyniku awarii bloków lub niższej od prognoz generacji OZE). – W PSE obowiązuje także plan zachowania ciągłości działania oraz polityka zarządzania ryzykami, co również umożliwia przygotowanie się na nietypowe sytuacje – precyzuje operator.

Poniedziałkowe wypadnięcie 3,6 GW mocy w Bełchatowie zostało skompensowane dzięki dostępnym operatorowi środkom zaradczym: rezerwie w innych elektrowniach, pracy elektrowni szczytowo-pompowych oraz pomocy międzyoperatorskiej i reakcji służb dyspozytorskich PSE.

Przyczyny i szukanie odpowiedzialnego

Polskie Sieci Elektroenergetyczne podały, że przyczyną wyłączenia było zakłócenie w stacji elektroenergetycznej Rogowiec, do której przyłączonych jest 11 bloków Elektrowni Bełchatów, należącej do spółki PGE GiEK. Jeden z nich w trakcie awarii stacji był wyłączony i w fazie postoju.

Przyczyny zdarzenia są badane, dotychczasowe ustalenia wskazują na błąd ludzki. Polskie Sieci Elektroenergetyczne powołały zespół, który ma wyjaśnić, dlaczego skutki zdarzenia były tak rozległe. Szczegółowych analiz wymaga przede wszystkim system zabezpieczeń – zarówno po stronie infrastruktury PSE, ale co ciekawe jak i Elektrowni Bełchatów. Według zebranych do tej pory danych, zakłócenie nie było efektem działań podmiotów trzecich, w tym aktywności w cyberprzestrzeni. Z kolei Grupa PGE zwróci się do Polskich Sieci Elektroenergetycznych o pokrycie strat i kosztów poniesionych w wyniku – jak pisze spółka – „awarii rozdzielni PSE w Rogowcu”. PSE tłumaczy zaś, że po pierwsze nie doszło do awarii stacji, a do „zakłóceń”, po drugie zaś podkreśla, że należy najpierw określić przyczynę awarii, aby dalej móc podejmować ew. kolejne kroki. Mimo to Prezes PGE Wojciech Dąbrowski jeszcze raz podkreślił wczoraj w komunikacie, że żaden pracownik Elektrowni Bełchatów nie był odpowiedzialny za awarię PSE. Dąbrowski podkreśla, że wyłączenie 10 bloków energetycznych nastąpiło automatycznie i było konsekwencją uszkodzenia rozdzielni Polskich Sieci Energetycznych w Rogowcu oddalonej kilka kilometrów od elektrowni. Wszystkie urządzenia oraz instalacje na terenie elektrowni Bełchatów zadziałały prawidłowo.

W odpowiedzi na pytania redakcji, biuro prasowe PGE podkreśla raz jeszcze, że żaden z bloków w Elektrowni Bełchatów nie uległ awarii. Dlatego też zdaniem PGE w z związku z tym usuwanie skutków awarii, w tym finansowych, nie leży po stronie PGE. Warto tutaj również zwrócić uwagę, że cały czas bez zakłóceń energię elektryczną produkował blok nr 14, o najwyższej mocy. Stało się tak ponieważ moc produkowana w tym bloku jest wyprowadzona do innego węzła – oddalonego o 42 km od elektrowni. – Sieć przesyłowa na tym odcinku została zbudowana za środki PGE i jest utrzymywana przez PGE – wyjaśnia spółka. Blok ten został oddany do pracy w 2011 roku. Stacja Trębaczew jest więc stosunkowo nowa.

W odpowiedzi na pytania BiznesAlert.pl PSE wyjaśnia, uspokajając jednocześnie, że przyczyny zakłócenia będą wnikliwie badane i analizowane przez PSE, by wyciągnąć wnioski na przyszłość i ograniczyć ryzyko wystąpienia podobnych sytuacji. – Wstępne ustalenia wskazują na błąd ludzki. Niemniej, rozległość zdarzenia wymaga ustalenia dokładnego przebiegu zdarzeń nie tylko na stacji Rogowiec i w Elektrowni Bełchatów, lecz także w innych punktach systemu. Szczególnych analiz wymagać będzie system zabezpieczeń – zarówno po stronie elektrowni, jak i stacji – precyzuje PSE. Na pytanie o koszty, PSE podkreśla, że wymaga to dokładnego przeanalizowania. – Na razie jest zbyt wcześnie, by podać dokładną liczbę – podkreśla operator sieci.

Nie było awarii tylko zakłócenia

PSE z kolei tłumaczą, że także na terenie należącej do niej stacji Rogowiec nie doszło do awarii i nie wymaga ona remontu, a wyłączenie bloków było wynikiem zakłócenia. Pojawia się pytanie o wiek takich stacji elektroenergetycznych. Stacja Rogowiec ma tyle lat ile pozostałe bloki i pochodzi z lat 80. Stacja Rogowiec 400/220 kV została wybudowana w latach 1978 – 1989. Czy jej wiek był winien awarii? PSE tłumaczą, że infrastruktura przesyłowa jest planowana, projektowana i budowana w celu jej eksploatacji przez nawet kilkadziesiąt lat. PSE na bieżąco przeprowadzają niezbędne prace remontowe i modernizacyjne. Stacja Rogowiec 400/220 kV jest obsługiwana przez zespół pracowników pracujących w systemie ciągłym – 24 godziny na dobę.

Zapytaliśmy PSE także o wiek takich stacji w innym dużym kompleksie energetycznym w centralnej Polsce, przy Elektrowni Kozienice. PSE odpowiedziały, że modernizacja rozdzielni została przeprowadzona w 2017 roku. Pozostałe rozdzielnie 220 i 110 kV są z 1972 r. Stacja Krajnik jest po całkowitej modernizacji zakończonej w 2020 roku, zaś Dobrzeń jest na końcowym etapie modernizacji.

„Sieć zawiniła, a węgiel powiesili”

Przy okazji zakłóceń pracy stacji w przestrzeni publicznej, pojawiły się komentarze podkreślające wadliwość opierania się nadal na węglu, a awaria była przedstawiana jako przykład ilustrujący konieczność eliminacji tego surowca. W tym przypadku jednak niezależnie od odejścia od węgla brunatnego w efekcie wysokich cen do emisji CO2 i międzynarodowych zobowiązań Polski, warto podkreślić, że wyłączenie 10 bloków energetycznych to nie była awaria jakiegokolwiek urządzenia, czy instalacji opartej na węglu na terenie elektrowni Bełchatów. To był skutek zakłóceń pracy rozdzielni, poza terenem elektrowni. Taka awaryjna sytuacja mogła zdarzyć się w każdym innym źródle. Rodzi się jednak pytanie, czy przy tak dużej elektrowni, odziedziczonej jeszcze po PRL, warto zabezpieczyć się na przyszłość, aby „zdywersyfikować” odbiór energii elektrycznej od tak dużych kompleksów, jak te w Bełchatowie, Kozienicach czy w Opolu. Takie jednostki, o łącznej mocy 5,3 GW już jednak nie powstają i nie powstaną. Największa elektrownia systemowa jaka w Polsce ma perspektywie 12 lat powstać to elektrownia jądrowa. Docelowo mamy mieć sześć bloków jądrowych o łącznej mocy 6–9 GW. Powstaną dwie elektrownie jądrowe po trzy bloki lub trzy po dwa. Będą to zatem elektrownie o mocy łącznej 2-3 GW, czyli ta w Bełchatowie będzie miała teoretycznie moc niższą od obecnej elektrowni węglowej.

Jakóbik: Sześć lekcji z usterki koło Elektrowni Bełchatów