Baca-Pogorzelska: Bye bye, Ostrołęko (FELIETON)

3 grudnia 2019, 07:30 Energetyka
Teren budowy Bloku C Elektrowni Ostrołęka / fot. BiznesAlert.pl/Bartłomiej Sawicki
Teren budowy Bloku C Elektrowni Ostrołęka / fot. BiznesAlert.pl/Bartłomiej Sawicki

Około 10 procent Energa i 2 procent Enea – o tyle podrożały akcje tych spółek do piątkowego przedpołudnia po tym, jak europoseł Grzegorz Tobiszowski cytowany przez wnp.pl przyznał, że flagowy projekt PiS, czyli Ostrołęka C może jednak nie powstać – pisze Karolina Baca-Pogorzelska, współpracownik BiznesAlert.pl.

W piosence zespołu Sunrise Avenue jest takie zdanie: „Bye bye, Hollywood Hills, I’m gonna miss you, where ever I go”. Czy za Ostrołęką C w postaci 1000 MW na węgiel, za projektem, który według wszelkich możliwych analiz nigdy się nie zwróci, ktoś zatęskni? Śmiem wątpić. Przy czym, żeby było jasne, bo nie każdy chce rozumieć o czym mówię – uważam, że w Ostrołęce lub w ogóle w tej części Polski powinna powstać nowa jednostka mocy. Używam tego słowa specjalnie, ponieważ Ostrołęka C miałaby dostać pieniądze z rynku mocy, a i to nie spowodowałoby opłacalności bloku.

Zostawmy jednak ten wątek. Po słowach Grzegorza Tobiszowskiego, dziś europosła a wcześniej wiceministra energii, kurs Energi, do której należy elektrownia w Ostrołęce, wystrzelił w górę. Sęk w tym, że Tobiszowski już nie decyduje o polskiej energetyce. Gdyby powiedział to jako minister resortu, który właścicielsko nadzorował ten projekt oraz spółki go realizujące (Energa i Enea łykają tę żabę wspólnie) to normalne. Teraz jednak powiedział to jako przedstawiciel partii rządzącej, tyle, że nie decydujący bezpośrednio o pracach rządu. A wpływ na kurs gdańskiej firmy tych słów był potężny, bo przecież nikt nie pomyślałby, że Grzegorz Tobiszowski rzuca słowa na wiatr, tylko że brukselska perspektywa zmieniła jego podejście. Jak zareaguje na to KNF? Zobaczymy. Wcale się nie zdziwię, jeśli się temu przyjrzy.

Kluczowe jest jednak to, jak zareaguje nowy minister od wszystkiego, czyli wicepremier Jacek Sasin, minister aktywów państwowych. O cenach energii mówił różnie (że dla gospodarstw domowych nie będzie, potem, że będą łagodzone), więc z Ostrołęką może być podobnie. To o tyle ciekawe, że poznańska Enea, tuż przed wypowiedzią Tobiszowskiego, zapewniła ustami prezesa Mirosława Kowalika, że budowa Ostrołęki idzie zgodnie z harmonogramem. 28 grudnia minie rok od wydania NTP, czyli polecenia rozpoczęcia prac, a nadal nie udało się zamknąć finansowania.

Wykonawcy generalnemu, czyli GE, zaliczka wystarczy zgodnie z zapowiedziami do końca tego roku. Co dalej? Nie wie nikt, ponieważ nie ma takiej szklanej kuli, która by tu pomogła.